Kilkadziesiąt metrów nad ziemią

Reklama

śr., 05/27/2020 - 18:00 -- moderator3

Chodzenie po linie, jazda na monocyklu, a nawet plucie ogniem… Dla jednych jest to całkowita abstrakcja, a dla innych – codzienność. Co o swoich nietypowych pasjach mogą powiedzieć ludzie, którzy robią to na co dzień?

Lina linie nierówna

Takimi niecodziennymi pasjami zajmuje się Kuba (imię na prośbę zostało zmienione), który spośród aktywności, którymi się zajmował, wymienia przede wszystkim chodzenie po linie, chociaż jeździć na monocyklu i pluć ogniem również potrafi. Okazuje się, że chodzenie po linie jest bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać – Kuba rozróżnia aż 3 dyscypliny sportowe w zależności od rodzaju liny: slack line, czyli właściwie taśma o długości 10-15 metrów, long line, który może osiągnąć długość nawet kilkuset metrów („Moje najdłuższe miały do 100 metrów” – opowiada Kuba), a także high line, przy którym długość nie ma znaczenia, liczy się, jak wysoko jest nad ziemią. Kuba może pochwalić się przejściem po linie na wysokości nawet 40-60 metrów nad ziemią.

Pierwsze kroki na linie

A jak zostaje się entuzjastą chodzenia po linie? Kuba odpowiada, że w jego przypadku zadecydowała ciekawość. „Zawsze interesowały mnie rzeczy inne, nowe” – przyznaje. Początkowo, nie wiedząc, że istnieją różne rodzaje lin, ćwiczył na zwykłych, nieprzeznaczonych do użytku sportowego. „Potem przeczytałem w Internecie, że ludzie chodzą raczej po taśmie, nie po linie” – wspomina Kuba, który następnie zaczął ćwiczyć swoje umiejętności na linie transportowej. Później jednak zaangażował się w swoją nietypową pasję jeszcze bardziej – zaczął szukać festiwali, na których jest możliwość chodzenia po linie i poznania osób, które podzielają jego zainteresowania.

30 metrów przepaści i beton

Na warszawskim Żeraniu Kuba po raz pierwszy miał styczność z high line’em – liną zawieszoną wysoko nad ziemią. Początki nie były łatwe. „Przeraziło mnie, że nie potrafiłem wstać, pode mną 30 m przepaści i beton. Zaczął wiać wiatr i lina zaczęła się chwiać” – opowiada Kuba. Wtedy zorientował się, że musi jeszcze się dużo nauczyć – ale to tylko zmotywowało go do dalszej pracy. Kuba zauważa, że chodzenie po linie daje ogromną satysfakcję, ale po osiągnięciu kolejnego celu chce… więcej. „Jak już nauczyłem się przechodzić pierwsze 15m, ta piętnastka mnie nie cieszyła” – wyjaśnia i dodaje, że cały czas chce chodzić po dłuższych i wyżej przymocowanych linach. Właśnie adrenalina sprawia, że ciągle chce się więcej. „Lubię pokonywać strach; jak jestem na linie, odcinam się od całego świata i skupiam się tylko na tym, że jestem na tej linie; jednak jest takie poczucie, że można zginąć, chociaż jestem na uprzęży” – dodaje.

Dla chcącego nic trudnego

Kuba, jako tegoroczny maturzysta, nie ma ostatnio czasu na chodzenie po linie, stąd nie ocenia, że pandemia bardzo pokrzyżowała mu plany. Zauważa jednak, że osoba chodząca po linie mogła napotkać na trudności w trakcie kwarantanny – szczególnie gdy były pozamykane parki, które są najlepszym miejscem do rozłożenia liny. Mimo wszystko dla chcącego nic trudnego – są również liny, które można zawiesić nawet w swoim pokoju. Stąd chodzenie po linie jest pasją, którą można zająć się nawet bez wychodzenia z domu.

Autor: 
Maria Idryjan
Polub Plportal.pl:

Reklama