Dzwon z parafii przy Bema terroryzuje pół miasta? Gorzkie żale elblążan w Fakcie

Reklama

wt., 03/08/2016 - 01:14 -- Anonim (niezweryfikowany)

Dzwon na wieży kościoła Miłosierdzia Bożego w Elblągu bije z taką siłą, że mieszkańcom ulicy Bema pękają głowy – alarmuje dziennik Fakt. Gorzkie żale elblążan w Fakcie dowodzą temu, że w Elblągu ma być cisza, spokój i basta! Co jednak w tej sprawie jest zdumiewające – parafianie sami zgotowali sobie ten los, a później postanowili poskarżyć się dziennikarzom gazety Fakt i w urzędzie.

 

Historia z parafii Miłosierdzia Bożego w Elblągu jest dobitnym przykładem na to, jak specyficzne jest to miasto, które przecież tworzą mieszkańcy.

Parafianom z ulicy Bema, dzwon i jego donośny dźwięk, który – jak sami twierdzą – niesie się w promieniu kilku kilometrów, nie daje żyć i wyjątkowo przeszkadza. Kościół ich nie słucha, poszli więc na skargę do urzędu. Najlepsze jednak jest to, że dzwon, którego dziś nienawidzą, na swoje utrapienie ufundowali… ci sami parafianie.

– Zbierali po mszy i po domach – opowiada w Fakcie Zofia Nowacka (53 l.) wspominając akcję parafian sprzed kilku lat. – Chcieli, żeby dzwon był jak największy i jak najgłośniejszy, ale jak widać przeholowali…

Parafianka uważa, że przeholował też proboszcz parafii ks. Andrzej Kilanowski, który – szczęśliwy z posiadania dzwonu – włączał go przy każdej możliwej okazji. Dzwon nazwany Miłosierdziem bił rano przed mszą, w południe, w czasie pogrzebów, o 15 i wieczorem. Jak zaznacza gazeta Fakt, relacjonując parafiankę z Bema – potężny głos dzwonu słychać było w większej części Elbląga. A to przecież nieprawda.

Chcieli dzwon, złożyli się na dzwon i ksiądz zgodnie z życzeniem parafian, dzwon szybko kupił. I równie szybko parafianom pomysł przestał się podobać. Najlepszy byłby tam dzwon, który nie dzwoni.

 

„Tu musi być cicho i najlepiej pusto. Żyć tu się nie chce”

– Kukułkę mogli sobie powiesić. Tym ludziom wszystko przeszkadza. Ja, a mieszkam bardzo blisko tego kościoła, problemu nie słyszę i nie widzę. – mówi nam Wojtek, młody mieszkaniec ulicy Wyspiańskiego. – To miasto jest takie, jak właśnie ci ludzie. Wiecznie niezadowoleni i ciągle występujący z jakimiś roszczeniami i pretensjami. Żyć tu się nie chce. W innych miastach dzwony biją i ludzie żyją. Jakoś im to nie przeszkadza. Tu musi być cicho i najlepiej pusto. Później dziwią się, że ich dzieci i wnuki stąd uciekają. Do matury mam kilka miesięcy a później też wyjeżdżam z tego miasta i jak słyszę takie marudzenia, to tylko się utwierdzam w przekonaniu, że tu nie wrócę. – dodaje nasz rozmówca.

– To tak jak z naszym Starym Miastem. Tam nie może być głośno, bo mieszkańcom wszystko przeszkadza. – wtóruje Wojtkowi Michał, nasz kolejny rozmówca. – W całej Polsce i nie tylko, Stare Miasto tętni życiem, a w Elblągu? Tu ma być cisza i spokój, bo kilku nowobogackich kupiło sobie tam apartamenty. Kpina. I nikt z tym nic nie robi. Zdarzało się często, że jak szliśmy ze znajomymi w weekend na imprezę do jakiegoś lokalu z muzyką na starówce, to interweniowali policjanci, aby uciszać właściciela. Muzyka grała za głośno dla tych co tam mieszkają. Paranoja. Jakoś w dużych miastach, gdzie na starówce jest dużo głośniej, ludzie żyją, nie narzekają i nie nasyłają policji na właścicieli lokali. Często zresztą czynnych do rana. Ale Elbląg jest specyficzny. Ten dzwon to dobry przykład. – dodaje.

 

Parafianie poskarżyli się w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska

Gdy proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego dzwon ze składek parafian kupił i zamocował na wieży kościoła, wszystko było ok. Po kilku dniach parafianie zmienili zdanie.

Jak donosi Fakt – początkowo mieszkańcy okolic kościoła prosili tylko proboszcza, żeby dzwon ściszył albo używał go rzadziej. Proboszcz pozostał na ich prośby głuchy. Być może wychodził z założenia, że skoro za dzwon zapłacili to dzwonił będzie.

Elblążanie jednak nie odpuścili. W styczniu, w akcie desperacji, zawiadomili o sprawie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Proboszcz po tym fakcie zrezygnował z uruchamiania dzwonu rano i późnym wieczorem. Podczas pogrzebów dzwon ma bić, zaś nie dłużej niż minutę. Niestety, elblążan nie całkiem to rozwiązanie satysfakcjonuje. Wciąż narzekają na trudny do wytrzymania hałas.

Elblążanie… Tacy właśnie jesteśmy, ale na szczęście nie wszyscy. Wydaje nam się jednak, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim w Elblągu dogodził.

Źródło: https://expresselblag.pl/2016/02/dzwon-z-elblaskiego-kosciola-terroryzuje-pol-miasta-gorzkie-zale-mieszkancow-w-fakcie/

Polub Plportal.pl:

Reklama