Samotny heros

Reklama

wt., 05/16/2017 - 16:26 -- Anonim (niezweryfikowany)

Duda wielokrotnie dowiódł, że jest prawnikiem lepszym od wszystkich polskich gremiów prawniczych, nie wspominając o wrażych europejskich pseudoautorytetach.

Oberwałem od Czytelników poprzedniego felietonu („Do ciebie – kolaborancie, wazeliniarzu i lizusie”), w którym napisałem, że rodacy mogli poczuć coś na kształt życzliwości dla prezydenta Dudy, kiedy „postawił się na piśmie Pierwszemu po bożku i wyśmiał strofującą go panią niedorzecznik rządu”. Wytknięto mi, że akurat w tym czasie Andrzej Duda był łaskaw poinformować naród, iż nie jest i nie może być prezydentem wszystkich Polaków, w szczególności tych, których przodkowie maczali brudne paluchy w komunistycznym bezprawiu, a zatem – zdaniem moich polemistów – o żadnym współczuciu do tego pana mowy być nie może. Ten zarzut uważam jednak za nietrafny, a nawet wysoce niesmaczny. Cóż takiego bowiem powiedział pan prezydent? Otóż on powiedział prawdę! Rezydentem Kaczyńskiego i delegatem PiS w Belwederze był przecież od początku, takim pozostał do dzisiaj, a teraz po prostu zadeklarował, że będzie się tego trzymał. Wypada więc okazać mu odrobinę szacunku za prawdomówność i niezłomną konsekwencję. Tym bardziej, że pan prezydent musi się czuć bardzo samotny. Przecież w bezprawiach komuny umoczeni byli w rozmaity sposób przodkowie niemal wszystkich Polaków, w tym również tego człowieka, który desygnował Dudę na etat prezydenta. Jeśli więc mój imiennik nie może się czuć prezydentem nawet ludzi z PiS, to wypada serdecznie mu współczuć. A to jeszcze nie wszystkie powody, by okazać życzliwość Andrzejowi Dudzie.

Oto bowiem pan prezydent okazał prawdziwy heroizm: ni mniej ni więcej zawiadomił, że „Polska musi być krajem, gdzie wszyscy są absolutnie równi wobec prawa”. I tu się chłop naraził okrutnie! Za jednym zamachem podpadł i pani premier, która wielokrotnie złamała Konstytucję nie publikując orzeczeń TK, i panu Kaczyńskiemu, który do łamania prawa podpuszczał, i marszałkowi Sejmu, organizującemu wyścigi w uchwalaniu byle jakich ustaw z naruszeniem regulaminu Sejmu oraz pominięciem obligatoryjnych opinii, i pani prezes Trybunału Konstytucyjnego, która sama się uchwaliła na stanowisku, i panu Macierewiczowi z Misiewiczem, który wiadomo, i wielu, wielu innym. Jeśli dodać do tego wcześniejsze oświadczenie Niezłomnego, że „nikt, kto złamał prawo, nie może pozostać bezkarny”, to nie powinno już budzić wątpliwości, że mamy do czynienia nie tylko z człowiekiem wiarygodnym i prawdomównym, ale wręcz z bohaterem naszych czasów. Pan prezydent stanął bowiem z otwartą przyłbicą naprzeciw wszystkim funkcjonariuszom obecnej władzy! I bynajmniej na tym nie poprzestał. Za jednym zamachem postanowił wyposażyć władzę w nowe, lepsze prawo, którego naruszać nie będzie już w stanie.

W odpowiedzi na mój wcześniejszy felieton („Alleluja i do tyłu”), gdzie wieszczyłem rychłe rozpoczęcie prac nad nową ustawą zasadniczą, Andrzej Duda ogłosił rozpoczęcie przygotowań do zmiany Konstytucji. Również przy tej okazji walił prawdą na odlew, aż furczało. Przede wszystkim stwierdził, że obecna Konstytucja nie funkcjonuje dobrze. Wywiódł to z żelazną logiką: Konstytucja nie funkcjonuje dobrze, ponieważ nie jest używana, a nie jest używana dlatego, że taka nieużywana nie może być ani dobra, ani potrzebna. Prawda, że źli ludzie chcieliby postawić pana prezydenta przed Trybunałem Stanu za nierealizowanie postanowień dotychczasowej ustawy zasadniczej, a oszczercy zarzucają mu, że nową Konstytucją, dostosowaną do prezydenckich idei, zamierzeń i upodobań, chce zalegalizować swoje dotychczasowe bezprawie. Ale przecież na każdym wydziale prawa potwierdzą, że prawo niestosowane nie jest dobrym prawem, więc z jakiej racji prezydent miał używać Konstytucji, jeśli jest ona niedobra? A jest niedobra, bo bronią jej prawnicy, ponieważ „była tworzona przez prawników, a w Trybunale Konstytucyjnym orzekali prawnicy”. Prezydent wie, co mówi, bo przecież sam jest prawnikiem… Sytuacja będzie całkiem inna, gdy nową Konstytucję stworzą robotnicy, chłopi i inteligencja pracująca. Wtedy ustawa zasadnicza będzie już dobra, a pan prezydent będzie jej przestrzegał jak nie wiem co, każdego dnia i w każdej linijce. Potomkowie ubeków będą mu mogli nagwizdać.

Otoczony wrogami, osamotniony wśród pociotków zdradzieckich komuchów, niezłomny Andrzej Duda jest dzisiaj samotnym prorokiem, objawiającym niewiernym nowe kamienne tablice. Nie zważa na „jazgot” szyderców dopytujących, dlaczego referendum konstytucyjne ma się odbywać przed sprecyzowaniem zapisów Konstytucji, a nie po jej przyjęciu, jak nakazuje prawo. Nie dociera do nich, że to jest złe prawo, a prezydent ma bronić prawa dobrego, które potrafi wysupłać z gąszczu wątpliwych przepisów, bo jak wielokrotnie dowiódł jest prawnikiem lepszym od wszystkich polskich gremiów prawniczych, nie wspominając o wrażych europejskich pseudoautorytetach. I jeszcze jedno: ci sami oszczercy pokrzykiwali niedawno, że władza nie szanuje suwerena, bo nie chce referendum w sprawie metropolii i reformy oświaty. Kto nie chce, ten nie chce, a pan prezydent chce i to w sprawie o wiele ważniejszej niż jakieś tam gminne czy szkolne przepychanki. I nieprawdą jest, jakoby konstytucyjną debatę ogłosił z głupia frant czy wręcz dla przypomnienia o swoim istnieniu, bez własnej koncepcji ustawy i bez wiedzy, o co właściwie zapyta w tym referendum.

Udało mi się dotrzeć do pytań referendalnych. Właściwie będzie tylko jedno: „Czy jesteś za tym, żeby obecną niedobrą Konstytucję, której nie sposób przestrzegać, zmienić na dobrą, na którą zasługujesz, przygotowaną przez najlepszych fachowców dobrej zmiany, dzięki którym Polki i Polacy otrzymali 500 plus i wcześniejszą emeryturę, Narodowi przywrócono godność, a naszej Ojczyźnie rzeczywistą, pełną demokrację, o której szkalujące nas kraje Unii Europejskiej mogą tylko pomarzyć?”.

Autor: 
Andrzej Karmiński
Źródło: 

koduj24.pl

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama