Oficjalny list MSZ. Posłanka PO: Macierewicz nie wierzy w zamach

Reklama

śr., 03/29/2017 - 17:52 -- Anonim (niezweryfikowany)

Podkomisja Macierewicza ds. zbadania katastrofy smoleńskiej nigdy nie wystąpiła do MSZ o spotkanie z Międzypaństwowym Komitetem Lotniczym i Komitetem Śledczym Federacji Rosyjskiej. Nie zabiegała o wyjazd do Rosji w celu zbadania wraku Tupolewa. Nie podjęła też działań, by przetransportować go do Polski – wynika z odpowiedzi Jana Dziedziczaka wiceministra MSZ na interpelację Joanny Kluzik – Rostkowskiej, posłanki PO.

 

  • Macierewicz jedynie pozoruje działania. Nie wierzy w zamach,  wie że nie zdobędzie żadnych dowodów więc woli nie ryzykować – mówi posłanka PO
  • Na działalność komisji w ubiegłym roku przeznaczono najpierw 3,5 mln złotych
  • Podkomisja przez ostatnie półtora roku nie zrobiła nic, by wyjaśnić przyczyny tragedii smoleńskiej

Wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej było jednym z głównych haseł wyborczych Antoniego Macierewicza. Jeszcze będąc w opozycji, oskarżał prokuraturę i państwową komisję o opieszałość i zaniedbania szczególnie w staraniach o odzyskanie wraku Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Gdy półtora roku temu Antoni Macierewicz został ministrem obrony, powołał specjalną podkomisję do ponownego zbadania przyczyn katastrofy.

 

Miliony na podkomisję smoleńską

Jak podaje TOK FM, na działalność komisji w ubiegłym roku przeznaczono najpierw 3,5 mln złotych, potem dorzucono jeszcze pół miliona. Dodatkowo w budżecie MON zabezpieczono kolejne dwa miliony na ten cel. Zarezerwowano też około 1,3 mln zł na podróże dla członków podkomisji. Jedną z nich miała być wyprawa do Rosji. Komisja miała oglądać wrak.

Jak mówił Kazimierz Nowaczyk, wiceszef podkomisji, zaproszenie miała wystosować Tatiana Anodina - szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego i autorka rosyjskiego raportu na temat przyczyn katastrofy. Do wyjazdu nie doszło. Natomiast eksperci podkomisji przestali wypowiadać się publicznie.

Teraz okazuje się, że podkomisja przez ostatnie półtora roku nie zrobiła nic, by wyjaśnić przyczyny tragedii smoleńskiej. Za pośrednictwem MSZ nie podjęła żadnych działań, by ściągnąć wrak Tupolewa do Polski. Świadczy o tym odpowiedź MSZ na pytania członków posłów Platformy Obywatelskiej, którzy zorganizowali parlamentarny zespół do zbadania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej.

Posłowie opozycji zapytali MSZ, czy podkomisja smoleńska zwracała się kiedykolwiek do ministerstwa w sprawie możliwości zorganizowania spotkania z przedstawicielami Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego lub Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej? W odpowiedzi wiceszefa polskiej dyplomacji Jana Dziedziczaka czytamy: "Podkomisja do spraw Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego nie zwracała się bezpośrednio do MSZ z taką prośbą." Dziedziczak zaznacza jednocześnie, że przewodniczący podkomisji, dr Wacław  Berczyński, wystąpił w 2016 roku do Przewodniczącej Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego Federacji Rosyjskiej Tatiany Anodiny z prośbą o spotkanie.

Wiceminister dodaje jednak: "Korespondencja została przekazana bez pośrednictwa MSZ i Ambasady RP w Moskwie. Ambasada RP w Moskwie 16.09.2016 przekazała Podkomisji odpowiedź T. Anodiny w tej sprawie. MSZ nie dysponuje informacją nt. terminu ewentualnego spotkania."

Następnie posłowie opozycji chcą wiedzieć, czy podkomisja zwracała się kiedykolwiek do MSZ w sprawie możliwości zorganizowania wyjazdu jej członków w celu ponownego zbadania wraku samolotu TU-154M. Wrak nadal znajduje się w Rosji.

Odpowiedź wiceministra Dziedziczaka brzmi: "Podkomisja do spraw Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego nie zwracała się do MSZ z taką prośbą." Wiceszef polskiej dyplomacji zaznacza również, że podkomisja "nie zwracała się do MSZ w sprawie podjęcia działań przetransportowania szczątków samolotu Tu-154M do Polski."

Tymczasem polski rząd, za namową ministra Antoniego Macierewicza wynajął byłego prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze Luisa Moreno-Ocampo, aby pomógł sprowadzić do Polski wrak Tu-154M.

- To kolejny zabieg, by stworzyć pozory pracy i oddalić moment klęski – uważa Joanna Kluzik – Rostkowska i dodaje: - Macierewicz wyraźnie unika działań, które mogą skonfrontować opowiadane przez niego brednie z rzeczywistością. Dlaczego? Ponieważ wie, że nie było żadnego zamachu. Brnie jednak dalej - starając się odsunąć w czasie kompromitację - bo zbudował na kłamstwie smoleńskim pozycję w polityce i instrument jednoczenia części elektoratu. Jarosław Kaczyński powinien dokładnie przeczytać odpowiedź na tę interpelację. Wtedy pozbędzie się złudzeń, że Macierewicz  "zbliży nas do prawdy". Nie ma w tym żadnego interesu.

Informacje o działaniach podkomisji smoleńskiej z MSZ w innym świetle stawiają też niedawną wypowiedź gen. Piotra Pytla. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, miał usłyszeć od Macierewicza: "Panie generale, pan jest inteligentnym człowiekiem. Wie pan przecież, że zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne".

 

Sikorskiemu zależało bardziej niż Macierewiczowi

Co ciekawe, z odpowiedzi Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynika, że o zwrot wraku Tupolewa z Rosji znacznie częściej zabiegała poprzednia ekipa z Radosławem Sikorskim na czele, jako szefem polskiej dyplomacji i poprzednie komisje państwowe powołane do zbadania przyczyn katastrofy niż obecna komisja Macierewicza.

Dziedziczak podkreśla, że MSZ "wielokrotnie występowało oficjalnie do władz Federacji Rosyjskiej o zwrot wraku samolotu Tu-154M (…). Do strony rosyjskiej wysłano szereg not dyplomatycznych, które bezpośrednio dotyczyły zwrotu wraku.MSZ domagało się przyspieszenia realizacji wystosowanych do właściwych organów rosyjskich przez polskich śledczych wniosków o pomoc prawną w związku ze śledztwem".

Wnioski te dotyczyły przekazania określonych dokumentówi przedmiotów, w tym wraku samolotu Tu-154M. I jako przykład, Dziedziczak podaje notę dyplomatyczną z września 2011 roku. Wiceszef dyplomacji podkreśla też: "W swoich oficjalnych wystąpieniach MSZ dążyło do dokonania ze stroną rosyjską precyzyjnych ustaleń dotyczących technicznych warunków zwrotu wraku samolotu." Tu wymienione są noty dyplomatyczne z maja 2012 roku i maja 2013 roku.

Dziedziczak przypomina, że"MSZ domagało się poszanowania uprawnień Rzeczypospolitej Polskiej wynikających z prawa międzynarodowego i niezwłocznego wydania przez odpowiednie władze rosyjskie wraku samolotu Tu-154M." Wymienia dwie noty z początku 2015 roku. Podkreśla jednocześnie, że strona rosyjska konsekwentnie odrzuca argumenty, na które powołuje się strona polska.

"Nieskuteczność wystąpień w drodze not dyplomatycznych sprawiła, że zwłaszcza w ciągu ostatniego półtora roku MSZ zintensyfikowało dążenia do zwrotu Polsce wraku, prowadząc rozmowy na szczeblu politycznym" – pisze Dziedziczak.

Autor: 
Edyta Żemła
Źródło: 

Onet

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama