Były prezes PGE ostrzega przed ogromnymi podwyżkami cen energii

Reklama

pt., 09/10/2021 - 15:23 -- MagdalenaL

Źródło: pixabay

Krzysztof Kilian były prezes PGE nie ma żadnych wątpliwości, złe decyzje w zarządzaniu cenami energii w ubiegłych latach w Polsce teraz o sobie przypomną. Czego możemy się spodziewać? Podwyżek cen nawet na poziomie 15-20 proc.

„Inaczej firmy upadną”

W rozmowie z Business Insider Kilian wyjawił parę faktów na temat złego zarządzania polityką klimatyczną, a właściwie jej brakiem. W latach 2015-2019 w Polsce dalej żyło się w przekonaniu, że węgiel będzie naszym podstawowym źródłem energii jeszcze przez kolejne 100 lat mówi były prezes Polskiej Grupy Energetycznej. Zamiast wówczas lekko i skrupulatnie podwyższyć ceny za energie to nic z tym nie robiono, co aktualnie nie przynosi żądań podwyżek o 3-5%, lecz o 15-20%. Firmy energetyczne mogą po prostu nie wytrzymać aktualnej presji ekonomicznej i najzwyczajniej zbankrutować - dodaje.

Jak wygląda u nas w kraju polityka zmniejszająca zanieczyszczenia atmosfery w momencie gdy katastrofa klimatyczna się zbliża, a przed nami ostatni moment, aby spróbować jej uniknąć? Jednym z głównych rozwiązań ma być pakiet aktów prawnych wprowadzonych w Unii Europejskiej pod nazwą „Fit for 2050”, na czym to ma polegać? Unia Europejska chce żeby Europa do 2050 roku stała się neutralna klimatycznie, jednak to obecnie w wielu sektorach jak np. transport emisja węgla cały czas rośnie, stąd jest potrzebna jak najszybsza i konsekwentna egzekucja nowych przepisów. Niestety zmiany te muszą najpierw zaakceptować poszczególne kraje UE, a następnie Parlament Europejski, należy się spodziewać wejścia tych przepisów w życie dopiero w okolicach 2024 roku.

Polska nie jest na ten plan przygotowana

Już dziś na skutek wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 polskie firmy, ale też gospodarstwa domowe płacą za energię relatywnie najwięcej w UE. Jeżeli do tego dodamy kolejne Unijne normy, które mają dotyczyć samochodów czy efektywności energetycznej budynków to okaże się, że będziemy w bardzo złej sytuacji ekonomicznej. Niestety Polaków mamiono różnymi obietnicami rekompensat czy dopłat za energię zamiast realnie podjeść do problemu i opracować konkretny plan przygotowawczy, który ma nas przystosować do przyjęcia „Fit for 2050”. Niemcy twierdzą, że w 2035 r. nie będą rejestrować nowych samochodów napędzanych benzyną czy dieslem. Mamy więc perspektywę 15 lat. W Polsce plan taki jest raczej nierealny.

Jednak jak podkreśla wielu komentatorów polityki klimatycznej jesteśmy jeszcze w stanie w dobrym tempie podążać za takimi krajami jak choćby Niemcy czy Francja w przechodzeniu na nowe źródła energii. Jednak jest potrzebne inne podejście do tej sprawy, niestety obecnie bardziej skupia się na nic niewnoszących obietnicach, które mają przynieść krótkofalowy sukces polityczny, ponadto większość działań jest toczonych w tajemnicy przez Ministra Sasina, który to praktycznie nie dzieli się żadnymi informacjami z rynkiem.

Autor: 
Mateusz Ryba
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama