Światło zgaśnie ostatnie

Reklama

pt., 05/15/2020 - 17:08 -- moderator3

Foto: Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta Mazowiecki Szpital Bródnowski w Warszawie

 

To miało być jednorazowe wsparcie, ale sukces akcji pomocowej dla Szpitala Bródnowskiego w Warszawie przeszedł najśmielsze oczekiwania jej autorów, więc poszli za ciosem. 12 dni po kilkanaście godzin dziennie – tyle trwała przebudowa śluz i strefy dojścia na oddziały z pacjentami COVID-19. Wyścig z czasem został wygrany, a internauci piszą wprost: „architekci życia”.

  • Po zakończeniu pierwszej akcji pomocowej, którą opisywaliśmy w Onecie, na naszą skrzynkę redakcyjną przyszło mnóstwo wiadomości z podziękowaniami dla ekipy Sebastiana i Michała. Autorzy listów pytali również, jak mogą pomóc

  • Bakteriobójcze i wirusobójcze lampy, sygnały alarmowe, podwieszane sufity – to zaledwie kilka z wielu pomysłów zespołu, który zaangażował się w pomoc

  • Pomoc dla Szpitala Bródnowskiego w stolicy płynie z całej Polski. Ekipa dzieli się również doświadczeniami z innymi szpitalami. W podziękowaniu otrzymała upominek od... proboszcza jednej z parafii w Słupcy

 

Projekt życia

Przełom marca i kwietnia. Koronawirus w Warszawie rozprzestrzeniał się coraz szybciej. Ognisko wirusa było także w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim. Pod medialnymi doniesieniami pojawiały się komentarze atakujące personel medyczny, któremu zarzucano nieostrożność i brak profesjonalizmu. Zawiedli jednak nie ludzie, a procedury, o czym pisaliśmy w Onecie.

Sebastian, architekt właściciel firmy projektowej Meble Puzzle oraz Michał, właściciel firmy remontowo-budowlanej Arrangers mieli dość wylewania pomyj na szpital. Pierwszy z nich jest mężem ordynatorki SOR w placówce, przy okazji najmłodszej osobie na takim stanowisku w Polsce. Michał to przyjaciel Sebastiana. Od samego początku nie miał wątpliwości, że trzeba pomóc.

W ciągu kilku dni składająca się z kilku osób ekipa dokonała rzeczy niemalże niemożliwych – stworzyła komory izolacyjne wyposażone w specjalne śluzy dla pacjentów z podejrzeniem wirusa. Komory te to pomieszczenia bezdotykowe, które mają służyć do bezpiecznego badania pacjentów

W ten sposób SOR można podzielić na strefę „czystą”, czyli bezpieczną, w której lekarze będą mogli poruszać się w zwykłych maseczkach chirurgicznych oraz strefę „brudną”, w której będą musieli poruszać się w kombinezonach ze względu na obecność chorych pacjentów.

W Szpitalu Bródnowskim trwał wyścig z czasem. Ekipa Sebastiana i Michała od razu zabrała się do pracy

W braciach siła

Kiedy wydawało się, że misja pomocowa dobiegła końca, wkrótce potem okazało się, że to dopiero początek. Czytelnicy Onetu zaczęli masowo przesyłać nam listy z podziękowaniami oraz pytaniem, jak mogą pomóc. Inni nazywali działania warszawskiej ekipy „nadzieją, że jest tam dobrze i przede wszystkim, że pracują tam ludzie, którzy wiedzą, co robią”, była też mowa o „iskierce nadziei, bo w przeciwnym razie można by oszaleć z niepokoju”.

Napisał też do nas jeden z prawników z południa kraju, który mimo sędziwego wieku zastanawiał się, czy może się na coś przydać. „Gratuluję Wam Waszej postawy – pro publico bono – nasi Bohaterowie!” - przeczytaliśmy w e-mailu.

W połowie kwietnia Zarząd Szpitala Bródnowskiego podjął decyzję o przygotowaniu kolejnego oddziału na 50 łóżek, ściśle przeznaczonego, dla pacjentów z COVID-19. Do gry ponownie wkroczyła licząca sześć osób ekipa Sebastiana i Michała, do których dołączył brat Michała - Piotr. - W braciach siła – komentuje dziś Sebastian.

Zadaniem drużyny było zbudowanie specjalnych śluz strefy „brudnej” i „czystej” tak, aby w jak największym zakresie zabezpieczyć osoby tam pracujące. Czas działał na niekorzyść pomocników szpitala bowiem, mimo wielu różnych zabezpieczeń, każdy kolejny dzień pracy to zwiększenie ryzyka ewentualnego zarażania się wirusem.

 

W szpitalu zamontowane zostały sygnały alarmowe oraz specjalne lampy bakteriobójcze i wirusobójcze.

W ciągu 12 dni sprawiono, że do dyspozycji personelu medycznego pozostaje oddział, do którego wejść mogą tylko osoby do tego uprawnione, szatnie dla personelu, śluza przejściowa z bakteriobójczą lampą, przejście do dwóch kolejnych śluz – mniejsza to przejście do strefy „czystej”, szersza to przejście na oddział COVID-19, w którym zamontowane zostały lampy do zabijania wirusa oraz umywalka do mycia rąk. W dalszej kolejności znajduje się przejście na oddziały dla pacjentów z podejrzeniem koronawirusa i na oddział dla chorych pacjentów. Do tego doszło obsadzanie drzwi, szpachlowanie i malowanie.

- Dzięki utworzonym połączeniom elektrycznym, mogliśmy zamontować czerwone lampy ostrzegawcze, informujące o transporcie osoby dodatniej. W przypadku, kiedy między oddziałami będzie się poruszał pacjent z podejrzeniem, lub z COVID-19 lampy alarmowe będą o tym ostrzegały. W momencie gdy ta przestrzeń będzie zdezynfekowana, lampy zgasną – mówi nam Sebastian.

Ponadto do pomieszczenia w "strefie czerwonej", w którym znajduje się śluza, podłączona została kanalizacja oraz woda. To specjalne miejsce, które będzie służyć do zdejmowania i utylizacji skafandrów po wyjściu ze strefy.

- Przećwiczony został też trudny moment przebierania się osoby z personelu w kombinezon ochronny, tak aby mógł wejść przez stworzoną przez nas śluzę do "strefy czerwonej". W środku ciężko się poruszać, będąc tak ubranym, dlatego druga osoba z personelu medycznego podpowiada, co należy robić dzięki systemowi głośnomówiącemu. Czasami zapisuje instrukcję na kartce papieru i pokazuje przez szyby. Następnie dzięki oknom, które stworzyliśmy, podaje leki lub odbiera próbki testu na COVID-19. Jest to niesamowicie ciężka i męcząca praca wymagająca skupienia i dokładności – słyszymy.

Ludzie dobrej woli i... ciasto z parafii

Już podczas pierwszej odsłony akcji pomocowej do Sebastiana i Michała zgłaszały się firmy, które zgłaszały chęć wsparcia. Były to firmy remontowo-budowlane, które przekazały materiały do budowy stref, szwalnie, przedsiębiorstwa, które na czas koronawirusa zajęły się m.in. produkcją przyłbic czy maseczek. Do tego należy doliczyć lokale gastronomiczne, które przywoziły jedzenie dla ekipy i personelu medycznego.

Ludzie nie zawiedli i tym razem. Ponownie Castorama i pan Marcin Maleńczyk przekazali bez wahania w darowiźnie materiały pod budowę nowych stref. - To również jego szpital – zapewnia Sebastian.

To nie wszystko. W trakcie pracy w szpitalu w godzinach porannych do Sebastiana zadzwonił telefon. Jedna z firm w ciągu kilkudziesięciu kolejnych minut dostarczyła do Szpitala Bródnowskiego kartony pełne maseczek i rękawiczek – materiałów bardzo istotnych z punktu widzenia personelu medycznego, które wyczerpują się bardzo szybko.

Wsparcie dla Szpitala Bródnowskiego idzie z różnych kierunków Polski. Firmy z Kielc stworzyły na przykład bardzo lekkie i zmodyfikowane na prośbę personelu sześciany do intubacji pacjentów. W pomoc zaangażowali się również kibice Legii Warszawa z Targówka i Bródna, którzy kupili dla placówki fartuchy osłonowe, kombinezony, przyłbice i płyny dezynfekcyjne.

 

Sebastian z żoną Agnieszką (dla przypomnienia ordynator SOR w Szpitalu Bródnowskim) zbierają doświadczenie i dzielą się nim również z innymi ośrodkami medycznymi. W ostatnim czasie pojechali m.in. do szpitala w Słupcy. - Podpowiadaliśmy, co mogą u siebie wprowadzić, ale też obserwowaliśmy, co sami wprowadzili. Jestem pod wrażeniem szpitala w Słupcy i zarządzającego nim dyrektora Rafała Spachacza oraz całego personelu. Wprowadzili tam dużo ciekawych rozwiązań. Są przygotowani, trzymają się procedur i zaleceń. Są też otwarci na podpowiedzi i doświadczenia – mówi nam Sebastian.

Pracownicy placówki, którą odwiedzili na pożegnanie, również przekazali dary dla Szpitala Bródnowskiego. Były to kombinezony, maseczki, gogle i płyny dezynfekcyjne. To jednak nie koniec. - Od miejscowego proboszcza parafii w podziękowaniu za dzielenie się wiedzą dostaliśmy... całą blaszkę ciasta.

Teraz ekipa Sebastiana i Michała przenosi się do swoich firm i nadal będzie tworzyć niezbędne akcesoria. Być może nawet uda się dostarczyć respiratory.

 

Autor: 
Kamil Turecki
Źródło: 

Onet.pl

Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama