Polskie państwo chce deportować na ukraińską rodzinę z dziesięciorgiem dzieci

Reklama

sob., 02/02/2019 - 11:21 -- zzz

Polskie państwo chce deportować na Ukrainę zadomowioną w Legnicy rodzinę Kopyschczyk z dziesięciorgiem dzieci. Starsze są już dorosłe. Młodsze dziewczynki bardzo dobrze uczą się w legnickich szkołach, działają w wolontariacie, grają w orkiestrze. Mieszkańcy zainicjowali zbiórkę podpisów pod petycją popierającą wniosek o pobyt humanitarny i anulowanie decyzji o deportacji.

 

28 stycznia państwo Kopyschczyk dostali decyzję o deportacji na Ukrainę.  30 czerwca dwunastoosobowa zasymilowana już z nową ojczyzną rodzina będzie musiała opuścić Polskę. Od trzech miesięcy nie wolno im już legalnie pracować, więc są zdani na własne oszczędności, wsparcie sąsiadów i znajomych.

- Wszyscy, którzy ich znają, mówią, że mogliby być wzorem dla Polaków – opowiada Piotr Budzianowski, kapelmistrz Dziecięco-Młodzieżowej Orkiestry Dętej, w której grają 17-letnia Marianna, 14-letnia Eliza, 12-letnia Lubow oraz 10-letnia Wiera. Przygotował petycję, w której prosi o anulowanie decyzji o deportacji i zezwolenie rodzinie Kopyschczyk na pobyt w Polsce ze względów humanitarnych (można ją podpisać w internecie LINK TUTAJ). Opisał sytuację w listach do prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Prosił o interwencję Rzecznika Praw Dziecka.

Państwo Kopyschczyk przyjechali z dziećmi do Polski ze wschodniej Ukrainy w 2015 roku. Za własne pieniądze kupili niewielkie mieszkanko w Legnicy i własnymi siłami je wyremontowali. Trwało to rok. Pomieszkiwali w tym czasie kątem u Polaków, bo mają wokół siebie sporo dobrych ludzi.

Ich szóste dziecko, Marianna, ma 17 lat i uczy się w drugiej klasie I Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Legnicy. Wcześniej z wyróżnieniem skończyła gimnazjum. Brała udział w międzyszkolnych olimpiadach. Udziela się społecznie jako wolontariuszką. Za swą pracę na rzecz innych otrzymała w ubiegłym roku nagrodę. Za rok będzie zdawała maturę.

Piotr Budzianowski dobrze poznał całą rodzinę, bo Marianna razem z młodszym rodzeństwem – Elizą, Lubą i Wierą – uczęszczają do Legnickiego Centrum Kultury na prowadzone przez niego zajęcia. Dziewczynki grają w Dziecięco-Młodzieżowej Orkiestry Dętej na saksofonie, trąbce i waltorni. Wraz z Orkiestrą występują na organizowanych w Legnicy i poza nią wydarzeniach. Są zapraszani na koncerty w całej Polsce.

- Orkiestra często gra w celach charytatywnych, m.in. wspierają osoby niepełnosprawne, grają dla osób chorych w hospicjum i w szpitalach, i w szkołach dla dzieci niepełnosprawnych – mówi Piotr Budzianowski. – Dziewczynki uczestniczyły w wielkim sprzątaniu Legnicy razem z „Team Legnica”.  Biegają w maratonach, wspierających niepełnosprawnych i chorych.

Marianna regularnie uczęszcza na kółko plastyczne w Młodzieżowym Centrum Kultury. Eliza, Lubow i Wiera chodzą do Szkoły Podstawowej nr 4 im. Włodzimierza Puchalskiego w Legnicy, a ponadto kształcą się muzycznie w Zespole Szkół Muzycznych w Legnicy. Wszystkie cieszą się dobrą opinią. Są wrażliwe, mądre, pilne, grzeczne, lubiane. Świetnie mówią po polsku.

W tej sytuacji absurdalnie brzmi argument z decyzji polskich władz, że rodzina się nie asymiluje.

 

 

Dziewczynki przeraża wizja deportacji. Jedna z nich płacząc żaliła się Piotrowi Budzinowskiego, że nie chce być Ukrainką, ale Polką. Kapelmistrzowi zrobiło się szkoda dzieci. Postanowił działać.

Piotr Budzianowski napisał w treści petycji, że deportacja  zagraża rozwojowi psychicznemu dzieci. Zwrócił uwagę, ze po przerwaniu zajęć w polskich szkołach, dzieci  nie będą mogły kontynuować nauki.  “Centrum Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej w Legnicy,  podkreśla  w swojej opinii, że deportacja może powodować zaburzenia  w funkcjonowaniu psychospołecznym dzieci, w postaci nasilonego lęku, braku wpływu i kontroli nad zdarzeniami, a w konsekwencji apatii i stanów depresyjnych.” – pisze Budzianowski.

Autor: 
Piotr Kanikowski
Źródło: 

24legnica.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama