NIEŚWIADOMIE ZJADAMY PLASTIK. SKUTKI OPŁAKANE

Reklama

wt., 02/12/2019 - 08:30 -- zzz

Każdego dnia pochłaniamy plastik rozpuszczony w wodzie, żywności i w powietrzu. Zanieczyszczenie plastikiem wody pitnej w Europie sięga 72%, a to i tak niewiele w porównaniu z wynikiem ze Stanów Zjednoczonych gdzie 94% przebadanych próbek wody zawierało mikrocząsteczki plastiku. Nie jest więc zaskoczeniem, niespodzianką, fakt, że kolejne badania wykazały obecność mikrowłókien w ludzkich odchodach. Ślady tworzyw sztucznych wykryto w próbkach moczu około 90% społeczeństwa.

Po tym, jak świat obiegły wyniki badań przeprowadzonych przez Fredonia State University of New York wykonane na zlecenie dziennikarzy zrzeszonych w ramach projektu OrbMedia, temat podjęły inne jednostki badawcze. Pod mikroskopy trafiły przeróżne produkty spożywcze, a także organizmy żywe i odchody ludzkie. Jak się okazuje, plastik jest wszechobecny. Naukowcy odnaleźli go w skorupiakach, owocach morza, rybach i ludziach.

Zasada jest prosta, jeżeli mikrowłókna znajdują się w wodzie, to uczestniczą w życiu nie tylko jednostek, ale całego łańcucha pokarmowego. W morzach i oceanach pochłaniają go organizmy wodne, a wraz z nimi konsumują go ludzie i inne zwierzęta, których dieta połączona jest, w jakimkolwiek stopniu, ze środowiskiem wodnym. Najprostszym i nasuwającym się w mgnieniu oka rozwiązaniem, wydaje się ograniczenie spożycia ryb, owoców morza i picie tylko wody butelkowanej, teoretycznie wysoko filtrowanej. Nic jednak bardziej mylnego. W trakcie badań udowodniono, że w wodzie czołowych producentów wody butelkowanej, również są mikrocząsteczki plastiku. Zapytani o to producenci w większości przypadków poddają pod dyskusję zaprezentowane wyniki. Tylko jeden z nich otwarcie przyznaje, że mimo wszelkich starań i najwyższej z możliwych filtracji nie jest w stanie ustrzec wody przed skażeniem.  

O ile dość oczywistym jest, że część mikrowłókien przedostaje się do wody z opakowań, tu najbardziej zanieczyszczają o dziwo korki i zakrętki, o tyle fakt nagromadzenia polipropylenu w wodzie z kranu jest dość zaskakujący.

Woda w butelce PET 

Wody butelkowane zawierają śladowe ilości plastiku, a złe przechowywanie wody, np. w słońcu lub pomieszczeniach nagrzanych, może spowodować zatrucie. Woda w butelce PET nie jest wodą świeżą, chyba że zostanie wypita w ciągu kilku dni od wyprodukowania. 

Wyższa cena wody butelkowanej nie świadczy o jej przewadze nad kranową. Na cenę najpopularniejszych butelkowanych wód składają się koszty dystrybucji, opakowania i promocji. Oczywiście ze względu na specyficzne właściwości uzasadnione jest np. butelkowanie wód wysoko-zmineralizowanych i leczniczych, ale zwykle to nie one są najlepiej wyeksponowane na półkach supermarketów i osiedlowych sklepików.

O zgrozo, supermarkety, nawet imponują wodę, np. z Francji. Butelka wody kosztuje ponad 10 zł i reklamowana jest, jako najzdrowsza na świecie... Pomyślmy, zanim kupimy, bo aby butelki z wodą mogły dotrzeć do naszych sklepów, nierzadko pokonują tysiące kilometrów w nagrzanych od słońca naczepach. Potem jeszcze kilka miesięcy wody butelkowane mogą leżeć w magazynach nim trafią do naszego domu. Oznacza to dziesiątki ciężarówek rozjeżdżających nasze drogi i zanieczyszczających środowisko spalinami i hałasem. A przecież wodę mamy w domu na wyciągnięcie ręki. Ich transport odbywa się w ekologiczny i tani transport rurami, a nad ich jakością dzień i noc czuwają laboratoria.

PIJĘ WODĘ Z KRANU

Uważamy, że warto pić wodę kranową: jest tania, zdrowa i w wielu miejscach w Polsce bardzo dobrze smakuje. Niedowiarkom proponujemy porównanie identycznie podanych wód butelkowanych z kranówką, sami wielokrotnie testowaliśmy w ten sposób znajomych. W żadnym z przypadków test nie wypadł niekorzystnie dla wody z kranu.

Nie ulegajmy reklamom, które starają się nas przekonać, że kupowanie butelek z wodą jest wyznacznikiem nowoczesnego stylu życia i zapewni nam zdrowie oraz urodę. Hasłem Piję wodę z kranu zachęcamy do odpowiedzialnej konsumpcji.

Kranówka z cytryną w słoju z kranikiem

Smak wody z kranu możemy polepszyć cytryną z miętą. To nie tylko genialny pomysł, ale przede wszystkim mamy absolutną pewność, że pita przez nas woda jest świeża i niepowtarzalna.

Problem zbyt dużego użycia tak zwanych produktów jednorazowych, w większości plastikowych jest powszechnie znanym. Mniej natomiast mówi się o wprowadzaniu różnego rodzaju mikrocząsteczek do środowiska w trakcie użytkowania produktów takich jak na przykład ubrania. 

Około 60% dzisiejszej odzieży zawiera poliester, czyli właśnie mikrowłókna. Sztuczne futra i polary to nic innego jak produkt w pełni plastikowy. W trakcie ich użytkowania, czyszczenia, prania maleńkie kawałki plastiku opanowują świat. Gromadzą się w kurzu, na przedmiotach użytkowych i pozostają na naszym ciele. Przeciętna pralka, w trakcie czyszczenia odzieży uwalnia ok. 140 tyś mikrowłókien. Zaledwie odsetek z nich są w stanie wyłapać filtry, jakimi dysponują oczyszczalnie ścieków. Reszta trafia do środowiska naturalnego. Naukowcy z Uniwersytetu Ghent w Belgii oszacowali, że przeciętny wielbiciel ryb i owoców morza może spożywać 11 tys. sztuk mikroplastików rocznie. Każdego roku do oceanów trafia około pół miliona ton mikrowłókien z odzieży. Dla lepszego zobrazowania problemu, jest to mniej więcej tyle co 50 miliardów plastikowych butelek. Mikrowłókna z odzieży są jedną z najważniejszych przyczyn zanieczyszczenia rzek i oceanów.

 

Autor: 
zzz
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama