Ukraińscy nacjonaliści żądają od Polski zwrotu ziem! Ambasador oskarża Polaków o… ludobójstwo!

Reklama

śr., 02/12/2020 - 16:55 -- zzz

 

Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca   — publicznie oskarżył Polaków o dokonanie ludobójstwa na Ukraińcach.

Z kolei ukraiński doradca rządowy Ołeksij Kurinnyj związany z nacjonalistyczną Partią Swoboda — zapowiedział rozpoczęcie w Radzie Najwyższej prac nad ustawą o roszczeniach terytorialnych wobec Polski.

Reagując   na Facebooku na uchwałę polskiego parlamentu w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa na Wołyniu   — ambasador Deszczyca napisał, że w odpowiedzi

—  „ukraińscy   politycy   i   parlamentarzyści   słusznie będą udowadniać, że miało miejsce i ludobójstwo na Ukraińcach ze strony Polaków”.

Oskarżenie nas o ludobójstwo jest zawarte w tym jednym, ale jakże znamiennym słowie pana ambasadora:  —  „słusznie”.

Przy okazji zwracamy uwagę na jeszcze jedno malutkie słowo, które chyba wymknęło się panu ambasadorowi niechcący:  —  „i”.  

Tym samym wbrew swoim intencjom przyznał faktycznie, że miało miejsce „i” ludobójstwo na Polakach.

deszczyca_facebook-jpg2

Warto zauważyć, że kiedy o ludobójstwo czy „polskie obozy zagłady” oskarżają nas jacyś niedouczeni zachodni pismacy lub środowiska celowo starające się zrzucić na Polaków winę za niemieckie zbrodnie, — MSZ RP reaguje natychmiast.

Tym razem milczy.

Dlaczego?

Czy ukraińskiemu ambasadorowi wolno obrażać Naród Polski?

Czy na przemilczaniu kłamstw i oszczerstw mamy budować nasze „dobre relacje” z Ukrainą?

Tymczasem znany kijowski adwokat, działacz społeczny i ekspert rządowy Ołeksij Kurinnyj związany z nacjonalistyczną Partią Swoboda zapowiedział, że  

— rozpocznie pracę nad ustawą zawierającą roszczenia terytorialne wobec Polski.

Jeśli dokument ten zyska poparcie w Radzie Najwyższej   — to władze w Kijowie będą zobligowane wystąpić do Polski o „zwrot” terytorium dawnego „ukraińskiego”   Księstwa   Halicko   –   Wołyńskiego z XIII w. — w postaci tzw. Zakerzonia, czyli Chełmszczyzny, Przemyśla, Jasła, Rzeszowa, Białej Podlaskiej,   — a być może nawet Lublina, jako „ukraińskich ziem etnicznych”.

Co ciekawe, Kurinnyj pochwalił się tym nie tylko na Facebooku.

Jego wypowiedzi obszernie i z nieukrywaną złośliwością cytują portale rosyjskie,   — m.in. Politnavigator, Swobodnaja Pressa, Politobzor i inne.

— „Nie ma problemu, żeby zarejestrować projekt ustawy o Chełmszczyźnie i wysiedleniu Ukraińców jako przestępstwie (Polski – red.) przeciwko ludzkości.

Wystarczy mi 2 dni, żeby to napisać do 5 sierpnia, a następnie wnieść pod obrady parlamentu”

– mówi ukraiński ekspert.

 

kurennoj_facebook-jpg3

— „Odpowiednie materiały mam”

– zapewnia i powołuje się na dawne „mapy polskie i niemieckie”, — które mają jakoby potwierdzać, że na tych ziemiach Polaków nie było, a jedynie „przymusowo spolonizowani i zasymilowani Ukraińcy”.

—   „Nadszedł   czas,   żeby   to   zacząć!   — Od 2010 r. się do tego szykowałem! — Chodzi o Ukraińców Zakerzonia i ich prawo na samookreślenie od Polski!”

– napisał Kurinnyj na swoim profilu na Facebooku, gdzie zresztą górną grafikę stanowi mapa z zaznaczoną granicą Ukrainy aż do linii Wisły.

Dodajmy, że oprócz działalności nacjonalistycznej i obsługi prawnej Partii Swoboda   —    Kurinnyj    jest też   oficjalnym  ekspertem ukraińskich władz, — m.in. Narodowej Agencji Służby Państwowej, Państwowej Agencji Kinematografii oraz przygotowuje projekty ustaw mających reformować kraj.

Z kolei na oficjalnej stronie Swobody pojawiła się petycja do parlamentu Ukrainy  o   — „okupacji Zachodniej Ukrainy przez Polskę” — autorstwa  działacza tej partii Jurija Czerkaszyna   — walczącego w Donbasie w batalionie „Sicz Zaporoska”.

Żąda się w niej m.in.

— „potępienia represji i terroru stosowanego przez hitlerowskich okupantów   i   ich sojuszników  z polskiej policji przeciwko ukraińskiemu ruchowi narodowo – wyzwoleńczemu i cywilnej ludności Ukrainy na Wołyniu w latach 1943-44”.

—  „W   tych   represjach   przeciwko   ludności ukraińskiej brali też udział polscy cywile”

– pisze działacz Swobody.

Partia ta żąda również

—  „oficjalnego   uznania   faktu  przestępstw dokonanych przez sowieckie NKWD i jego sojuszników z Armii Krajowej przeciwko ukraińskiemu podziemiu i ludności cywilnej na Wołyniu w latach 1943-45”. 

Autor   petycji   oskarża też przedwojenne władze Polski o „państwowy terror” oraz   „masowe tortury i zabójstwa” ukraińskich chłopów.

Partia Swoboda oburza się, że w Radzie Najwyższej odmówiono na razie zarejestrowania tej petycji, w związku z czym sama ją publikuje.

Podsumowując te wszystkie wydarzenia pozostaje stwierdzić,  

— że ambasador Ukrainy, który oskarża Polaków o ludobójstwo jest kłamcą i oszczercą  —  i nie powinien ani dnia dłużej być tolerowany na naszym terytorium przez polskie władze.

Tymczasem od jego skandalicznej wypowiedzi mija już prawie tydzień i nie widać żadnej reakcji MSZ RP na te haniebne słowa.

Z kolei fakt, że ukraiński ekspert rządowy przygotowujący ustawę o roszczeniach terytorialnych wobec Polski i chcący przesunąć granicę aż do linii Wisły, jest obszernie cytowany przez rosyjską propagandę, — powinien wzbudzić przede wszystkim czujność Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

Nie jest to bowiem jakiś zwykły nawiedzony nacjonalistyczny świr ukraiński, tylko człowiek wykształcony, prawnik, który doskonale rozumie, co robi i jakie skutki może wywołać jego działanie.

Jeśli mimo wszystko ustawa ta pojawi się w ukraińskim parlamencie —  musi zostać przez nas potraktowana jako akt jednoznacznie wrogi wobec naszego kraju.

Przy okazji warto też może zastanowić się nad tym,  jak dotrzeć do umysłów milionów Ukraińców,   — szczególnie młodego pokolenia, — które nie mając żadnej wiedzy historycznej — masowo pada ofiarą neobanderowskiego kłamstwa i propagandy, dodatkowo wspieranej zresztą na poziomie oficjalnym przez ukraińskie władze.

Seminariami i dyskusjami historyków tego nie załatwimy.

Nie udało się to przez 25 lat i nie uda się przez 25 kolejnych, gdyż ukraińskie władze po prostu prawdy nie chcą.

Polityczna   decyzja   o budowie tożsamości na ludobójczym „etosie” OUN-UPA już dawno w Kijowie zapadła i nie jesteśmy w stanie tego „odkręcić”.

Może więc w tej sytuacji warto wykorzystać fakt, że co roku 1-1,5 mln Ukraińców występuje o pozwolenie na pracę w naszym kraju.

— Zwykłym rozporządzeniem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej należałoby więc do składanego przez nich wniosku dołączyć standardowe oświadczenie,   — które każdy chcący u nas zarabiać obywatel Ukrainy powinien podpisać, jeśli chce takie pozwolenie otrzymać:

—  „Ja, niżej podpisany (…) jestem świadom, że w Rzeczypospolitej Polskiej organizacje OUN i UPA są uznawane za ludobójcze z powodu masowych zbrodni, których dopuściły się na cywilnej ludności polskiej w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu.

W związku z tym deklaruję, że w czasie mojego przebywania na terytorium RP – w celu zachowania porządku publicznego

– powstrzymam się od jakichkolwiek form propagowania tych organizacji   — oraz głoszonej przez nie nazistowskiej ideologii pod sankcją wydalenia mnie z RP”.

Proste? Proste.

Dzięki temu nie wymagającemu żadnych długich procedur rozwiązaniu, — nie tylko zapobiegniemy krzewieniu u nas naobanderowskiej propagandy,

— ale przede wszystkim do milionów Ukraińców dotrze w końcu – do zdecydowanej większości po raz pierwszy w życiu – że OUN i UPA to ludobójcy   i   że   my   –   Polacy   nie   życzymy sobie tej zarazy w naszym kraju.

A już refleksje z tego nasi wschodni sąsiedzi wyciągną sobie potem sami.

Autor: 
zzz
Źródło: 

forumemjot.wordpress.com

Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.
Polub Plportal.pl:

Reklama