TO POLITYCY POWINNI PRZEJŚĆ TEST NA PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ, A NIE PRZEDSIĘBIORCY

Reklama

pt., 04/19/2019 - 21:43 -- zzz

Test na gospodarność powinni przejść posłowie i kandydaci na posłów, a nie przedsiębiorcy. Nie jest tajemnicą, że w rządzie trudno znaleźć posła, którego korzenie wyrosłyby z biznesu. Za sterami państwa polskiego siedzą sami ekonomiczni analfabeci, którzy wiedzę o funkcjonowaniu rynku czerpali z Kapitału Karola Marksa.

Absolutnie prawie nikt z nich nie rozumie, że przedsiębiorca to kura znosząca złote jajka i to każdego dnia. Bolszewicki tok myślenia rządzących opiera się na doktrynie wysokich podatków i bezwzględnego karania za każde uchybienie.

Epidemia rozdawnictwa, która zaczęła się od programu 500+, zachęciła inne grupy społeczne, które też chcą 500, a nawet 1000 plus. Rząd, aby spełnić obietnice, musi ściągnąć jeszcze więcej podatków, tyle że przedsiębiorcy przestali inwestować z obawy, że rząd i taki im wszystko zabierze.

Ale jak się nie sieje, to nie ma zbiorów.

Teraz krwiożerczy wzrok pazernego rządu padł na zwykłych podatników pracujących na etacie i takich, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. Skarbówka, która nie zna się na realiach gospodarczych, będzie egzaminować z przedsiębiorczości najbardziej inteligentną grupę zawodową IT. Ci, którzy obleją test, mogą nawet zapłacić 32% podatku, ale pewnie nie zapłacą, bo zmienią rezydencję.

Rzekoma sprawiedliwość społeczna, którą tak często odmieniano przez wszystkie przypadki, jest biegunowo odległa od rzeczywistego sensu, bo rządowi wcale nie chodzi, żeby wszyscy mieli dobrze, ale żeby wszyscy mieli równie źle.

Resor Finansów zaplanował sobie, że kilka, a może nawet połowa przedsiębiorców nie zda "testu przedsiębiorców" i w ten oto sposób zgarnie dodatkowo nawet 1 mld 247 mln zł.

Szalone pomysły rządu mogą zamienić się w dodatkowy koszmar dla budżetu, bo co będzie, jeśli informatycy, którzy pracują " w chmurze" zarejestrują firmy w Czechach lub innym przyjaznym kraju? Chytry dwa razy traci i tym razem będzie tak samo. Kolejna grupa zawodowa opuści kraj, a na dodatek zmieni rezydencję podatkową.

W branży IT, gdzie zarobki są powyżej średniej, jest to zawsze korzyść dla osoby prowadzącej działalność. Wartość dodana wynika z różnicy w podatku i, zamiast 32 proc. na umowie o pracę, przedsiębiorca może płacić podatek liniowy w wysokości 19 proc. Umowa B2B jest rozwiązaniem głównie dla osób z dochodem rocznym przekraczającym 85 528 zł rocznie. Dla pozostałych przedsiębiorców różnica pomiędzy 19-procentową stawką a 18-procentową nie jest znacząca. Przedsiębiorcy chętnie korzystają również z niskiej, zryczałtowanej stawki składki ubezpieczeniowej odprowadzanej do ZUS-u.

Na czym będzie polegać "test"?

MF sprawdzi przede wszystkim dwa elementy:

- zależność ekonomiczną, gdy jeden "klient" (albo usługobiorca) odpowiada za przynajmniej 75 proc. dochodu,
- zależność organizacyjną, gdy to "klient" (usługobiorca) decyduje ściśle np. o godzinach pracy samozatrudnionego.

Po jego wdrożeniu, jeśli fiskus uzna, że działalność prowadzimy tylko po to, by płacić niższy PIT i ZUS, przestanie nas uważać za przedsiębiorców.

Zmiany mają być wprowadzone od 1 stycznia 2020 roku.

Wielu ekspertów negatywnie wypowiada się o pomyśle, ponieważ przedsiębiorcy zaczną szukać obejścia szybciej, niż Ministerstwo Finansów zacznie pracować nad szczegółami przepisów.

Podatki dochodowa za granicą:

- Bułgaria podatek liniowy 10%

- Czechy podatek liniowy 15%

- Rumunia 9%

- Węgry 3 lub 9%

- USA ryczałt 500 USD rocznie

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plporatal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama