PIS INFLACJĄ OKRADA POLAKÓW. INFLACJA WYŻSZA OD WZROSTU PŁAC

Reklama

wt., 06/08/2021 - 06:15 -- zzz

Jeśli państwo nie dokona bezpośredniego zaboru Twoich oszczędności, to zrobi to przy pomocy inflacji - czyli dodrukuje puste pieniądze, za które kupisz mniej.  Polska ma najwyższą inflację w Unii Europejskiej, która wynosi ok 4%.

Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy. 

 

Nie jest pewne, że w tym roku będziemy dysponowali realnie wyższymi kwotami w porównaniu do zeszłego roku. Co prawda płace nominalnie wyraźnie rosną, jednak ceny też. Wysoka inflacja może pochłonąć sporą część podwyżek wynagrodzeń.

- Brakuje ludzi do pracy więc przedsiębiorcy coraz częściej "podbierają" pracowników konkurencji. Dzieje się tak, bo z miesiąca na miesiąc rosną zamówienia w przemyśle i firmy muszą zwiększyć liczbę zatrudnionych. Za każdym razem oferują im wyższą płacę niż tę, którą pracownicy mieli do tej pory - zwraca uwagę Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG).

Ekonomista uważa, że właśnie te działania, a nie powszechne podwyżki płac w firmach i instytucjach, spowodują, że ludzie będą w tym roku więcej zarabiali. Jest to widoczne już teraz - wskaźnik wzrostu płac w firmach, gdzie pracuje od dziesięciu osób, wyniósł prawie 10 proc. w kwietniu.

Zdaniem Soroczyńskiego wyższe (nominalnie) zarobki powinni mieć w tym roku nie tylko pracownicy firm produkcyjnych, ale także usługowych. W turystyce, w gastronomii także trudno o pracowników - część z nich po przeszkoleniu pracuje już w przemyśle.  Także te firmy będą oferowały wyższe stawki niż do tej pory.

Piotr Soroczyński chciałby by efektem dodatkowym obecnej sytuacji na rynku pracy było zmobilizowanie części osób biernych zawodowo. - Często do tej pory stawki proponowane emerytom czy rencistom była za mało atrakcyjne, by zechcieli pracować, może to się teraz zmieni? Być może pracodawcy zaczną oferować nie tylko całe etaty i taka elastyczna praca będzie bardziej odpowiednia dla osób, które nie pracują, a utrzymują się z różnych świadczeń? - zastanawia się Soroczyński.

Zdaniem ekonomisty w ten sposób na rynek pracy może wrócić 100 - 200 tysięcy osób.

Jednak pomimo tych dobrych zmian dla kieszeni pracowników Piotr Soroczyński nie jest pewny, czy będziemy mieli realnie dużo więcej pieniędzy niż w zeszłym roku. Przeszkodą jest i może być w najbliższych miesiącach inflacja. Ostatnio wyniosła tylko nieco mniej niż 5 proc.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z UW, szacuje, że płace będą rosły nominalnie o 6-8 proc. w tym roku, a ceny o ponad 4 proc. Według niej podwyżki powinny być więc tylko delikatnie zauważalne realnie dla pracowników.

Ekonomistka przyznaje jednak, że struktura wzrostu cen także będzie dostrzegalna przez konsumentów: - Ceny energii elektrycznej po czterech miesiącach są wyższe o 11 proc. w porównaniu do zeszłego roku, wyraźny jest skok cen wywozu śmieci. Rosną ceny części żywności na przykład chleba czy warzyw. Ceny paliw wpłyną na podniesienie cen towarów i usług przez firmy - wylicza Starczewska-Krzysztoszek. Dodaje: - Pomimo, że obawiam się o wysokość inflacji to jednak uważam, że płace realnie będą rosły.

Z niedawnych danych GUS wynika, że przeciętnie w zeszłym roku rodziny dysponowały dochodami realnie o 2 proc. wyższymi niż w 2019 r. Pandemiczna sytuacja była wyjątkowa, bo dochody rosły, a wydatki - ze względu na ograniczenia administracyjne - nie. - Pewnie między innymi dlatego mamy wysoką, 10-proc. dynamikę przyrostu depozytów ludności - uważa Piotr Soroczyński.

Ale też w tej samej informacji na temat dochodu rozporządzalnego w gospodarstwach domowych GUS podał, że dochody z pracy najemnej stanowią nieco ponad połowę (53 proc) pieniędzy, którymi dysponowali dorośli w zeszłym roku.  Nieco ponad 9 proc. były to dochody z prowadzenia firmy. Za to aż w 24 proc. źródłem utrzymania była emerytura lub renta. To nie jedyne znaczące świadczenia dla domowych budżetów: 6 proc. stanowiły świadczenia 500+, a ponad 8 proc. inne świadczenia społeczne, w tym te, które zostały wypłacone w ramach tarczy antykryzysowej.

Oznacza to, że różne świadczenia nie związane z pracą stanowią prawie jedną trzecią źródeł dochodów. Taka struktura źródeł dochodów nie jest korzystna dla rozwoju gospodarczego. - Dla rozwoju najważniejsze są dochody z pracy - przypomina Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. Dodatkowo, jeśli ludzie przyzwyczajają się, że dostają różne świadczenia, bo "władza im je daje" to nie będą myśleli o oszczędzaniu, będą czekali, aż znowu coś dostaną. Brak pracy i możliwość otrzymywania świadczeń uzależnia od władzy - dodaje ekonomistka.

Warto przypomnieć, że w XX wieku Polska zbankrutowała kilka razy, co oznacza, że kilkakrotnie Polaków ograbiono ze wszystkich oszczędności:

- I Wojna Światowa - Polacy pod zaborami tracą swoje majątki i oszczędności.

- Międzywojnie-hiperinflacja. Kto nie posiadał oszczędności w złocie, na skutek hiperinflacji stracił wszystkie oszczędności.

- II Wojna Światowa: Polacy ponownie tracą majątek nieruchomy, ruchomy i oszczędności.

- PRL - nacjonalizacja. Polacy pod rządami komunistów tracą resztki ocalałego majątku z pożogi II Wojny Światowej.

- Reforma walutowa w Polsce (1950). Władza Ludowa zagrabiła Polakom oszczędność w sposób następujący:
będące w obiegu w latach 1948–1950 złotówki wymieniono w ciągu kilku dni na nowe, przy czym wymiany dokonano tak, że pieniądze zdeponowane w bankach wymieniano, tak jak równocześnie przeliczono wszystkie ceny i płace pracownicze, w proporcjach 100 zł starych na 3 zł nowe, a gotówkę w stosunku 100 zł starych na 1 zł nowy.

- Skutkiem upadku PRL-u w 1989 była kolejna hiperinflacja, która pozbawiła Polaków niemal wszystkich oszczędności.

- W 2013 roku rząd zadecydował o nacjonalizacji OFE. Miliardy złotych zdeponowane w Otwartych Funduszach Emerytalnych zostały znacjonalizowane.

- W 2020 roku rząd postanowił, że przeniesie środki pieniężne emerytów z OFE w kwocie 154 miliardów na Indywidualne Konta Emerytalne, a przy okazji ukradł 15% - czyli ponad 23 miliardy złotych.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

interia

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama