NACJONALIZACJA OFFE. PIS NAS OKRADA JAK HITLEROWCY W 1939, A POTEM KOMUNIŚCI W 1945

Reklama

czw., 03/04/2021 - 11:08 -- zzz

„Opłata przekształceniowa, którą chcemy pobrać przy przekazaniu pieniędzy Polaków do IKE to tylko wprowadzenie równowagi podatkowej. Emerytura z ZUS też przecież jest opodatkowana” – mówią przedstawiciele rządu, tłumacząc konieczność zainkasowania 20 mld zł przy likwidacji OFE. Ja bliższy jestem tezy, że 15% opłaty przekształceniowej to jednak kradzież. Dlaczego? Wyobraźcie sobie, że „skarbówka” pobiera podatek Belki przy zakładaniu lokaty, a nie przy wypłacie odsetek. Dziwne? No właśnie

Przyjęcie przez rząd projektu likwidacji OFE przyniosło nam kolejną falę spekulacji dotyczących dwóch rzeczy: gdzie przenieść kasę i co komu się bardziej opłaca (przypominam, że do wyboru jest pójść do „nowego IKE” lub do ZUS) oraz czy pobranie 15% opłaty przekształceniowej w przypadku pierwszego z tych wariantów jest sprawiedliwe, czy też raczej to kolejna kradzież.

Odpowiedź na pierwsze pytanie nie jest łatwa. Wielu czytelników oczekuje ode mnie – oraz od pozostałych członków teamu „Subiektywnie o finansach” – konkretnych wyliczeń, z których wynikałby jakiś bilans kosztów i korzyści. O ile jednak można próbować prognozować jakąś stopę zwrotu z przyszłych inwestycji na rynku kapitałowym (gdy wybierzemy „nowe IKE”), to szacowanie przyszłej waloryzacji obietnic „zdeponowanych” w ZUS jest czystym wróżeniem z fusów.

Przenieść się z OFE do IKE czy do ZUS Co się komu opłaca? I czy opłata przekształceniowa coś zmienia?

Stawką jest raptem kilka tysięcy złotych, które większość z nas ma w OFE (no, niektórzy mają po kilkanaście tysięcy), więc nie mówimy o kwotach ważących dla naszej emerytury. Niezależnie od tego, które rozwiązanie wybierzemy, zyskamy lub stracimy raptem 1-2% przyszłej emerytury. Więcej na temat plusów i minusów przejścia do „nowego IKE” oraz przeniesienia się do ZUS znajdziecie w tym artykule oraz w tym (nówka-sztuka).

Największe emocje wiążą się z tzw. opłatą przekształceniową, którą rząd chce pobrać od wszystkich, którzy w związku z likwidacją OFE wybiorą inwestowanie pieniędzy w „nowym IKE”. Rząd chce w takim przypadku zabrać aż 15% pieniędzy. Dlaczego w związku z transferem do „nowego IKE” ma być pobrany dodatkowy „podatek”, a w przypadku przejścia do ZUS-u już nie?

Rząd tłumaczy, że od wypłacanych emerytur jest pobierany podatek dochodowy (najczęściej 17%), więc pieniądze trafiające do ZUS zostaną w przyszłości opodatkowane. A od wypłacanych z IKE pieniędzy nie ma żadnego podatku, a więc – żeby było sprawiedliwie – trzeba też jakoś je opodatkować. Najlepiej teraz.

Brzmi sensownie? Tylko na pierwszy rzut oka. Pytania są dwa. Pierwsze brzmi: dlaczego rząd nie zaproponował jeszcze jednego wariantu – przeniesienia pieniędzy do „nowego IKZE”? To jeszcze inny rodzaj konta emerytalnego, który od IKE różni się tym, że tutaj jest podatek przy wypłacie, wynoszący zryczałtowane 10%. Skoro opłata przekształceniowa nie ma być – jak twierdzi rząd – kradzieżą pieniędzy Polaków, to wystarczyło udostępnić ludziom możliwość transferu pieniędzy z OFE do IKZE i problem by się sam rozwiązał.

Podatek od IKE pobierany awansem. Ale jakim prawem?

Jest i drugie pytanie: jakim prawem rząd chce naliczać podatek awansem, jeszcze przed wypłatą pieniędzy przez emeryta? Skoro podatek od emerytury pobierany jest przy wypłacaniu emerytury, to dlaczego – do jasnej cholery – podatek od „nowego IKE” ma być pobierany od razu, na długo przed wypłatą tych pieniędzy w formie dodatkowej emerytury? Jak to nazwać inaczej, niż kradzieżą?

Wyobraziłem sobie co jeszcze rząd mógłby zrobić, gdyby nadal brakowało mu pieniędzy. I mam kilka pomysłów. Może nie powinienem o nich pisać – jeszcze, nie daj Boże – premier Morawiecki to przeczyta i wdroży, ale chcę pokazać absurd proponowanych przez rząd rozwiązań. Mianowicie wymyśliłem:

– podatek Belki pobierzmy z góry, przy zakładaniu lokaty, a nie przy wypłacaniu przez klienta pieniędzy z odsetkami. Skoro klient decyduje się na ulokowanie pieniędzy na jakiś okres, to mniej więcej wiadomo jakie odsetki otrzyma. Podatek można pobrać od razu. A jak klient się rozmyśli i pieniądze z lokaty wycofa wcześniej? Cóż, jego strata

– podatek dochodowy też pobierzmy od razu za cały rok z góry, w oparciu o zarobki delikwenta z poprzedniego roku. Jak zarobi więcej, to najwyżej dopłaci. A jak mniej – to się mu trochę odda. Można to nazwać, dla niepoznaki, „opłatą dochodową”.

– podatek od zysków z inwestowania pieniędzy na rynku kapitałowym pobrać przy zakupie akcji, obligacji, funduszy, czy ETF-ów, w oparciu o prognozowaną stopę zwrotu. Najlepiej z góry za kolejnych 10 lat – to by skłoniło inwestorów do długoterminowego lokowania i przyniosłoby wzrost oszczędności

– podatek od wartości nieruchomości (jeszcze go nie ma, ale pewnie będzie), czyli tzw. kataster pobrać od wartości nieruchomości za 10 lat. Jaki problem? Przecież wiadomo, że nieruchomości długoterminowo zyskują na wartości. A jeśli nieruchomość w tzw. międzyczasie zmieni właściciela, to kupujący będzie refundował sprzedającemu zapłacony awansem podatek

Że to głupie? Że niedorzeczne? Oczywiście. Dopiero na tych przykładach widać jak idiotyczne jest tłumaczenie rządu, że opłata przekształceniowa tylko wyrównuje różnice podatkowe. Też macie wrażenie, że to są brednie? No, kto wie czy zaraz nie usłyszymy od przedstawicieli rządu, że za prąd też przecież płacimy w oparciu o prognozy.

Opłata przekształceniowa? To nic. Cztery argumenty, że pójdzie do ZUS jest jeszcze gorsze

Tezę, że opłata przekształceniowa to kradzież uważam – na podstawie powyższych przykładów – za nieomal udowodnioną. Nie zmienia to faktu, że osobiście w ramach wyboru po likwidacji OFE zapewne zostanę w „nowym IKE” i oddam (dam ukraść) państwu te 15% opłaty przekształceniowej. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że w ten sposób utrzymam „prawdziwe” pieniądze (po przekazaniu ich do ZUS zostałyby natychmiast wydane i zamienione na „waloryzowane obietnice”). Po drugie dlatego, że pieniądze w „nowym IKE” staną się formalnie moją własnością (w ZUS byłyby „środkami publicznymi”, jak te w OFE). Po trzecie dlatego, że kasa w „nowym IKE” jest dziedziczona (po przekazaniu do ZUS moi spadkobiercy muszą obyć się smakiem).

Po czwarte dlatego, że przekazanie pieniędzy z OFE do ZUS oznacza, że państwo stanie się dużym akcjonariuszem wielu prywatnych spółek. I wzrośnie ryzyko, że będzie tam kierować partyjnych nominatów. Nawet jeśli miałbym trochę mniej zyskać w „nowym IKE”, niż dzięki waloryzacji w ZUS, to poczucie patriotyzmu każe mi raczej ratować prywatne spółki przed nieprzyjemnością pozyskania takiego akcjonariusza, jak Skarb Państwa.

Kiedy organizm państwowy ulega rozkładowi, rząd zazwyczaj konfiskuje obywatelom pieniądze, dlatego w dobie kryzysu nie powinniśmy trzymać pieniędzy w banku. Zasoby gotówkowe najlepiej trzymać w różnych walutach, aby zrównoważyć ryzyko kursowe. Ponadto, jeśli bank zbankrutuje, wypłaci maksymalnie do 100 tys. euro, więc nie trzymajmy wszystkich pieniędzy w jednym banku.

Warto przypomnieć, że w XX wieku Polska zbankrutowała kilka razy, co oznacza, że kilkakrotnie Polaków ograbiono ze wszystkich oszczędności:

- I Wojna Światowa - Polacy pod zaborami tracą swoje majątki i oszczędności.

- Międzywojnie-hiperinflacja. Kto nie posiadał oszczędności w złocie, na skutek hiperinflacji stracił wszystkie oszczędności.

- II Wojna Światowa: Polacy ponownie tracą majątek nieruchomy, ruchomy i oszczędności.

- PRL - nacjonalizacja. Polacy pod rządami komunistów tracą resztki ocalałego majątku z pożogi II Wojny Światowej.

- Reforma walutowa w Polsce (1950). Władza Ludowa zagrabiła Polakom oszczędność w sposób następujący:
będące w obiegu w latach 1948–1950 złotówki wymieniono w ciągu kilku dni na nowe, przy czym wymiany dokonano tak, że pieniądze zdeponowane w bankach wymieniano, tak jak równocześnie przeliczono wszystkie ceny i płace pracownicze, w proporcjach 100 zł starych na 3 zł nowe, a gotówkę w stosunku 100 zł starych na 1 zł nowy.

- Skutkiem upadku PRL-u w 1989 była kolejna hiperinflacja, która pozbawiła Polaków niemal wszystkich oszczędności.

- W 2013 roku rząd zadecydował o nacjonalizacji OFE. Miliardy złotych zdeponowane w Otwartych Funduszach Emerytalnych zostały znacjonalizowane.

- W 2020 roku rząd postanowił, że przeniesie środki pieniężne emerytów z OFE w kwocie 154 miliardów na Indywidualne Konta Emerytalne, a przy okazji ukradł 15% - czyli ponad 23 miliardy złotych.

 

Jeśli państwo nie dokona bezpośredniego zaboru Twoich oszczędności, to zrobi to przy pomocy inflacji - czyli dodrukuje puste pieniądze, za które kupisz mniej.  Polska ma najwyższą inflację w Unii Europejskiej, która wynosi ok 4%.

Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy. 

Autor: 
zzz
Źródło: 

subiektywnieofinansach.pl/plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama