"Jest pan najgorszym ministrem sprawiedliwości w historii Polski". Znienawidzony Ziobro pod ściną

Reklama

czw., 07/16/2020 - 06:44 -- zzz

"Jest pan najgorszym ministrem sprawiedliwości w historii Polski, jedyne, co powinien pan dostać, to (...) zwolnienie dyscyplinarne" - z takim stwierdzeniem zwróciła się do Zbigniewa Ziobry Kamila Gasiuk-Pihowicz w czasie sejmowej debaty nad wnioskiem Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności wobec szefa resortu sprawiedliwości. Posłowie PiS z kolei podkreślali, że "lista osiągnięć i sukcesów Zbigniewa Ziobro jest spora, a wniosek KO (...) jest mętny i gołosłowny". Sam Ziobro o zarzutach opozycji mówił, że to "ocean hipokryzji, zakłamania, cynizmu". Ostatecznie - zgodnie z przewidywaniami - wniosek o wotum nieufności przepadł w sejmowym głosowaniu.

Sejm zajmuje się wnioskiem Koalicji Obywatelskiej o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Uzasadniająca ten wniosek Gasiuk-Pihowicz prezentowała z mównicy sejmowej kartkę z napisem: "Zwolnienie dyscyplinarne".

Przekazuję je panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość przymykania oczu na afery z udziałem ludzi PiS. Przekazuję je panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość upolityczniania sądów, mają dość upolityczniania prokuratury i wykorzystywania jej do partyjnych celów, mają dość niszczenia europejskich standardów i wprowadzania tu w Polsce standardów znanych dotychczas z Rosji i Białorusi - mówiła posłanka.

Jak dodała - zwracając się do Ziobry - "niech to zwolnienie dyscyplinarne będzie symbolem pięciu lat pana obecności w Ministerstwie Sprawiedliwości".

Ministerstwo bezkarności - tak powinien nazywać się resort podległy Zbigniewowi Ziobrze. Trefne maseczki, trefne testy, trefne karty wyborcze, niewidzialne respiratory i niewyobrażalna bezczynność resortu podległego Ziobrze w tych kwestiach - mówiła Gasiuk-Pihowicz.

Jak zaznaczyła, we wtorek na komisji sprawiedliwości nie dopuszczono do zadawania pytań, a dziś wniosek jest omawiany przy pięciominutowych limitach wystąpień. To są standardy, jak w putinowskiej Rosji, jak w rosyjskiej Dumie, a nie w polskim Sejmie - oceniła.

Z kolei sprawozdawca komisji sprawiedliwości Jacek Kurzępa (PiS) przypomniał, że komisja po rozpatrzeniu wniosku we wtorek postanowiła zaopiniować go negatywnie. 

Poseł KO Arkadiusz Myrcha ocenił podczas dyskusji w Sejmie, że Ziobro to najgorszy minister sprawiedliwości w historii, którego zwierzchnictwo nad resortem opiera się "na kłamstwie, manipulacji i taniej propagandzie sukcesu". Mówił, że to "pierwszy minister, który ma nieprzerwanie najgorszą ocenę w badaniach opinii". Przekonywał, że Ziobro przypisuje sobie sukcesy poprzednich rządów i zaznaczał, że jako bezpieczne swoje miejsce zamieszkania wskazuje obecnie tyle samo Polaków, co wcześniej.

Odpierał też zarzuty obecnego MS, jakoby poprzednicy prowadzili bierną politykę m.in. wobec pedofili. Myrcha zaznaczał, że obecne sukcesy są możliwe dzięki przepisom wprowadzonym za koalicji PO-PSL. Jak podkreślił, to one "ochroniły polskie dzieci przed zjawiskiem prostytucji". Inny z przypisywanych sobie przez Ziobrę sukcesów - mówił Myrcha - dotyczy pracy więźniów. Więźniowie pracowali wcześniej, zanim powstała PO i PiS - podkreślał dodając, że za rządów PO-PSL pracowało ich więcej niż obecnie.

Myrcha wytykał ponadto Ziobrze, że środki z funduszu, który miał służyć ofiarom przestępstw, są przeznaczane dla m.in. dla organizacji związanych z o. Tadeuszem Rydzykiem lub zgodnie z interesami politycznymi środowiska politycznego Ziobry. Krytykował ponadto rekordowe, jak mówił, oczekiwanie na wyroki i na działania prokuratury oraz "tajemnicze awanse dla niektórych prokuratorów".

Poseł Krzysztof Paszyk (PSL-Kukiz15) powiedział, że jego klub nie widzi powodów, aby bronić szefa resortu sprawiedliwości przed odwołaniem. Według zapowiedzi Zbigniewa Ziobry wymiar sprawiedliwości miał być bardziej przyjazny dla obywateli. Warto pokazać, panie ministrze, jak po 4,5 roku pańskiego urzędowania ta przyjazność wymiaru sprawiedliwości dla obywateli wygląda - mówił.

W tym kontekście przywołał wzrost opłat i mówił, że "średni czas trwania postępowań sądowych w latach 2015-2018 wzrósł 4,5 miesiąca do ponad 5,5 miesiąca". I wzrost ten, co istotne, jest widoczny w sądach rejonowych - dodał. Podkreślał też, że wzrosła liczba spraw zakończonych w postępowaniach przygotowawczych w latach 2016-2019 z 748 tys. do 796 tys.

Krystian Kamiński (Konfederacja) zarzucił Ziobrze brak systemowych reform wymiaru sprawiedliwości. Dotychczasowe zmiany to tylko i wyłącznie walka o wpływy - ocenił i dodał, że należy uczynić sądy przyjaznymi dla obywateli, aby były szybkie i sprawiedliwe, a sędziów należy uwolnić od wykonywania biurokratycznych zadań. 

 

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

rmf

Polub Plportal.pl:

Reklama