IMPORT PRĄDU ZA KWOTĘ 2 MLD. TRACĄ NIEWYDOLNE POLSKIE ELEKTROWNIE

Reklama

ndz., 01/12/2020 - 08:51 -- zzz

Prawie dwukrotnie pobiliśmy ubiegłoroczny rekord importu energii elektrycznej. Wydaliśmy na to ponad 2 mld zł, ale import obniżył ceny prądu w Polsce, na czym skorzystali odbiorcy. Na rekordowym imporcie straciły polskie elektrownie.

Polska czwarty rok z rzędu (i piąty po 1990 roku) była importerem energii elektrycznej netto. Nigdy w historii nie sprowadziliśmy jej jednak tyle, co przez ostatnie 12 miesięcy.

Od stycznia do grudnia wpłynęło do naszego kraju 17,3 TWh energii elektrycznej (ponad 10 proc. zapotrzebowania), a wypłynęło do naszych sąsiadów 6,7 TWh.

- Saldo wymiany transgranicznej to 10,6 TWh importu, a jej rynkowa wartość przekroczyła 2 mld zł - mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapiecie.pl.

- To istotna kwota, biorąc pod uwagę, że nadwyżka w handlu zagranicznym naszego kraju do października wyniosła 4,6 mld zł.

Na rekordowym imporcie straciły polskie elektrownie, zwłaszcza najstarsze i najmniej sprawne (najbardziej emisyjne), bo to one są odstawiane w pierwszej kolejności, gdy do kraju wpływa prąd z zagranicy. Tylko do listopada produkcja w elektrowniach systemowych opalanych węglem spadła o niemal 6 proc. rok do roku.

Na pogorszeniu bilansu handlowego i stratach krajowych elektrowni zyskali jednak odbiorcy i sprzedawcy energii elektrycznej.

10,6 TWh zaimportowanej energii elektrycznej odpowiada produkcji non-stop przez cały rok bloku energetycznego o mocy ponad 1200 MW, czyli większego, niż największy blok węglowy w kraju (1085 MW w Kozienicach). Gdybyśmy chcieli zastąpić go blokiem elektrowni atomowej o tej mocy, musielibyśmy wydać na niego ok. 30 mld zł.

- Kupujemy energię tańszą, bo pochodzącą z krajów, gdzie w energetyce duży udział mają elektrownie atomowe i odnawialne źródła energii, natomiast krajowa energia jest droższa, bowiem jest oparta na węglu kamiennym - komentuje ekspert.

Co będzie się działo z polską walutą w 2020 roku?

Zdaniem analityków, najbardziej wzrósł import prądu z Czech, Niemiec i Litwy.

A co z węglem?

 

W ciągu 10 miesięcy 2019 r. do Polski napłynęło z zagranicy prawie 2,5 mln ton mniej niż w porównywalnym okresie rok wcześniej - poinformował w piątek wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda. Jego zdaniem, potrzebna jest stabilizacja rynku, by krajowe górnictwo zaspokajało potrzeby energetyki.

Wiceminister nie podał szczegółowych danych dotyczących wielkości ubiegłorocznego importu węgla, podkreślając jednak, że nastąpił "znaczący spadek" ilości sprowadzanego surowca.

W całym 2018 r. z zagranicy sprowadzono ok. 19,7 mln węgla. Gdyby prawie 2,5-milionowy spadek importu utrzymał się do końca roku 2019, łączna wielkość importu przekroczyłaby 17 mln ton. Ostateczne dane za 2019 rok powinny być opublikowane najdalej na przełomie lutego i marca.

Według danych Eurostatu, w ciągu 10 miesięcy roku 2018 import węgla do Polski wyniósł 16,2 mln ton. Z piątkowej informacji wiceministra Gawędy wynika, że w porównywalnym okresie ub. roku mogło to być poniżej 14 mln ton.

Odnosząc się do sygnalizowanego przez górnicze związki zawodowe problemu nieodbierania zakontraktowanego węgla z polskich kopalń przez energetykę, Gawęda przypomniał, że kilka lat temu niedoinwestowane spółki węglowe zmniejszyły wydobycie węgla, zaś spółki energetyczne przejściowo zakontraktowały zbyt dużą ilość tego surowca.

Według danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, na koniec listopada ub. roku stan zapasów węgla w górnictwie wynosił 4,8 mln ton, nie licząc zapasów w energetyce. Gawęda przyznał, że obecnie w strukturze zapasów jest "troszeczkę za dużo węgla energetycznego" - związkowcy podali, że energetyka odroczyła odbiór ok. 1,3 mln ton zakontraktowanego w PGG węgla energetycznego. Zdaniem ekspertów nie bez znaczenia jest też pogoda i lekka zima w tym roku.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

marketnews

Polub Plportal.pl:

Reklama