84 ml dotacji dla męża Beaty Szydło

Reklama

ndz., 10/17/2021 - 20:10 -- zzz

Stowarzyszenie, którym współrządzi mąż Beaty Szydło, jest prawdziwą maszynką do pozyskiwania unijnych dotacji. Samo lub z partnerami, realizowało i jeszcze realizuje co najmniej 33 projekty finansowane przez UE. Wspólnota wyłożyła na nie prawie 84 mln zł

Piszemy dla Was i dzięki Wam. Bez Waszego wsparcia OKO.press zniknie. WESPRZYJ OKO>>
Była premier Beata Szydło jest dziś jednym z frontowych polityków PiS w atakach na UE. Jako europosłanka zarzuca Unii, że ta chce wciskać nam swoją ideologię i ingerować w nasz system prawny. Przekonuje, że Unia nie ma żadnych podstaw, by uzależniać wypłacanie Polsce funduszy od przestrzegania zasad praworządności. I że te środki nam się po prostu należą.

Jednym z beneficjentów pieniędzy z UE jest od lat Stowarzyszenie na rzecz Szkoły Zarządzania i Handlu, którego wiceprezesem jest mąż europosłanki – Edward Szydło. Jak ustaliliśmy,

realizowało ono co najmniej 33 projekty finansowane z środków unijnych,
Unia wyłożyła na nie łącznie blisko 83,8 mln zł.
Z tej kwoty ponad 56 mln zł dostało samo stowarzyszenie – na realizację 23 projektów,
a pozostałe 10 projektów – do których UE dopłaciła prawie 27,7 mln zł – prowadziło z różnymi partnerami.
Szczególnie udane były dla niego ostatnie lata. W 2016 roku, gdy po raz pierwszy pisaliśmy na OKO.press o stowarzyszeniu męża Beaty Szydło, wyliczyliśmy, że przez 10 lat, razem z partnerami otrzymało ono 25,2 mln zł wsparcia z UE. Od tego czasu – a więc przez 5 lat – stowarzyszenie i jego partnerzy dostali kolejnych 58,5mln zł dotacji. Ponad dwa razy więcej niż do 2016 roku, w dwa razy krótszym czasie.

 

Uczelnia, która miała być, a nie jest
Stowarzyszenie na rzecz Szkoły Zarządzania i Handlu w Oświęcimiu istnieje od 1992 roku, czyli od blisko trzech dekad.

Miało stworzyć w Oświęcimiu uczelnię. A tym samym – zapewnić miejscowej młodzieży możliwość nauki po maturze, bez konieczności dojeżdżania do innych miast lub przeprowadzki.

Założycielami stowarzyszenia i członkami pierwszych władz byli głównie przedstawiciele lokalnych władz samorządowych. Jednym z członków zarządu i dyrektorem Szkoły Zarządzania i Handlu (SZiH) został Edward Szydło, którego rekomendował na te stanowiska Kazimierz Poznański, ówczesny burmistrz Libiąża, potem poseł AWS (jego dalszą karierę zablokował wyrok za korupcję).

SZiH założona została za pieniądze z miejskiej kasy i z unijnego programu pomocowego Tempus, który w latach 90. wspierał reformę szkolnictwa wyższego i tworzenie uczelni w państwach Europy Środkowo-Wschodniej (wówczas nie należących jeszcze do UE).

Na szkołę w Oświęcimiu z Tempusa poszło blisko 1,1 mln ECU (poprzednik euro) – co było wówczas w Polsce dużą kwotą.

Miasto wyłożyło około 300 mln starych złotych i na bardzo korzystnych warunkach udostępniło szkole całe piętro w budynku należącym do gminnej spółki – Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Szkoła i stowarzyszenie działają tam do dzisiaj.

SZiH nigdy nie stała się jednak pełnoprawną uczelnią. Początkowo tworzyła swoje oddziały przy zamiejscowych filiach Politechniki Łódzkiej – np. jej oddział przy filii PŁ w Bielsku-Białej nosił szumną nazwę „College Zarządzania i Inżynierii”. Maturzyści byli przyjmowani do niego bez egzaminów, musieli tylko zapłacić czesne. Po drugim roku mogli kontynuować naukę na politechnice. Chętnych więc nie brakowało.

Współpraca między SZiH a filią PŁ skończyła się w 2000 r. Jak wyjaśnia państwowa uczelnia – „ze względu na zmianę przepisów dotyczących prowadzenia zajęć w ośrodkach zamiejscowych”. Przepisy zmieniono po kontrolach MEN i NIK, które wykazały, że nauka w ośrodkach zamiejscowych to często fikcja.

Potem (w latach 2001- 14) w budynku SZiH studia na kilku kierunkach uruchomiła państwowa Akademia Górniczo – Hutnicza w Krakowie. Ale, jak zapewniają władze tej uczelni, oświęcimska placówka nie uczestniczyła w procesie kształcenia studentów – jej rola sprowadzała się już tylko do wynajmowania sal na zajęcia i obsługi administracyjnej, np. zbierania legitymacji studentów do podstemplowania.

Maszynka do pozyskiwania unijnych dotacji
Mimo że projekt uruchomienia w Oświęcimiu uczelni nie wypalił, Stowarzyszenie na rzecz Szkoły Zarządzania i Handlu, radzi sobie świetnie.

Według urzędników oświęcimskiego magistratu, miasto wiele lat temu straciło wpływ na jego działalność. Jak pisaliśmy kilka lat temu, od końca lat 90. kontrolę nad stowarzyszeniem ma cały czas ta sama, wąska grupa osób. W zarządzie zasiada nadal Edward Szydło, a prezesem jest jego wieloletni kolega – prawnik Michał Kaszyński.

W 2017 roku – gdy premierem była jeszcze Beata Szydło – Kaszyński został najpierw członkiem rady nadzorczej państwowego Uzdrowiska Krynica Żegiestów, a potem członkiem rady „zrepolonizowanego” Banku Pekao SA. W tej ostatniej, tylko do końca 2020 r., zarobił ponad 600 tys. złotych (do dziś prawdopodobnie blisko 800 tys. zł).

Przeczytaj więcej o powołaniu Kaszyńskiego do rady Banku Pekao
Trudniej zorientować się w finansach organizacji, którą kierują Kaszyński i Szydło. Przez wiele lat Stowarzyszenie na rzecz Szkoły Zarządzania i Handlu nie składało w sądzie rejestrowym żadnych sprawozdań finansowych. Za takie uchybienie wielu przedsiębiorców w ostatnich latach (szczególnie po aferze Amber Gold) usłyszało zarzuty popełnienia przestępstwa.

Zarządu Stowarzyszenia na rzecz Szkoły Zarządzania i Handlu sąd nawet nie wzywał do składania sprawozdań, bo – jak się okazało – mimo że organizacja prowadzi działalność gospodarczą, przez wiele lat nie składała również wniosku o wpisanie jej do rejestru przedsiębiorców. Zrobiła to dopiero po publikacji OKO.press z 2016 roku. I dopiero od 2017 r. składa sprawozdania finansowe i informacje o swojej działalności.

Próżno w nich jednak szukać choćby wzmianki o wielomilionowych dotacjach unijnych, które dostaje stowarzyszenie. A dziś jest ono prawdziwą maszynką do zdobywania milionów złotych z unijnej kasy.

Pieniądze na szkolenia i do rozdzielenia
Stowarzyszenie nadal prowadzi Szkołę Zarządzania i Handlu w Oświęcimiu. Nie jest ona jednak – jak mogłaby sugerować nazwa – szkołą pomaturalną czy uczelnią wyższą, lecz ośrodkiem kursów.

Dziś na jej stronie internetowej przeczytać można, że jej misją jest „kształcić personel zarządzający dla małych i średnich firm działających na zintegrowanym europejskim rynku pracy”.

I że „przygotowana jest pod względem kadrowym, bazy lokalowej i wyposażenia do prowadzenia szkoleń informatycznych, językowych oraz szkoleń z dziedziny ekonomii, organizacji i zarządzania. W szczególności wyposażona jest w dwie pracownie komputerowe pracujące w sieci, oraz własny serwer na stałe podłączony z internetem”.

Szkoła prowadzi kursy skierowane do różnych grup zawodowych, wiekowych i osób w różnej sytuacji życiowej. Szkolenia połączone są często z doradztwem zawodowym i psychologicznym. W ramach niektórych programów kursanci otrzymują stypendia szkoleniowe, odbywają płatne staże, podczas których mogą przeprowadzić np. bezpłatne badania lekarskie.

W ramach największego (a w każdym razie najdroższego) z realizowanych programów – „Czas na biznes w Małopolsce Zachodniej” – oprócz szkolenia przygotowującego do założenia firmy i konsultacji na początkowym etapie prowadzenia biznesu, uczestnicy otrzymywali bezzwrotne dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej (do 6-krotności przeciętnego wynagrodzenia).

Wszystkie te działania finansowane są przede wszystkim z dotacji UE (niewielką część dopłacają urzędy pracy).

 

Jak wyliczyliśmy, w latach 2006-2021 SZiH w Oświęcimiu i prowadzące ją stowarzyszenie, same lub z zewnętrznymi partnerami (m.in. Agencją Rozwoju Małopolski Zachodniej i Centrum Biznesu Małopolski Zachodniej), zrealizowały co najmniej 33 projekty finansowane z unijnych pieniędzy.

Na ich realizację dostały 83,8 mln zł.
Z tej kwoty ponad 56 mln zł dostało samo stowarzyszenie – na realizację 23 projektów,
a pozostałe 10 projektów – do których UE dopłaciła prawie 27,7 mln zł – prowadziło z różnymi partnerami.

Autor: 
BIANKA MIKOŁAJEWSKA
Źródło: 

oko.press

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama