Czy Dariusz Góral przed śmiercią był w nocnym klubie o dawnej nazwie "COCOMO"?

Reklama

wt., 04/09/2019 - 21:45 -- zzz

Dariusz Góral - mężczyzna, który 26 marca zaginął po firmowej imprezie na wrocławskim Rynku, a po kilku dniach jego ciało znaleziono w Odrze przy bulwarze Dunikowskiego, prawdopodobnie wcześniej przebywał w nocnym klubie, o dawnej nazwie "Cocomo". Kluby Cocomo słynęły z bardzo złej reputacji, gdzie klienci pojeni byli drinkami z pigułkami gwałtu lub inną substancją, która potęguje działanie alkoholu, po czym ich konta bankowe czyszczono są do zera.

Portal GazetaWroclawska.pl ustalił, że kilka godzin przed śmiercią Dariusz Góral odwiedził jeden z wrocławskim nocnych klubów. Czy został tam zaproszony przez panie, które krążą po Rynku i oferują drinki po atrakcyjnych cenach? Taka działalność jest na wrocławskiej starówce zakazana od lipca 2017 roku, choć właściciele nocnych klubów ignorują zakaz. Do klubów zapraszają naganiacze krążący po starówce przez cały wieczór. Przed laty były to słynne panie z różowymi parasolkami. Dziś parasolek już nie ma, ale problem naciągania klientów przez naganiaczy pozostał. Panie z parasolkami namawiały po prostu na striptiz. Ale w 2017 roku weszły w życie przepisy zakazujące organizowania tańca erotycznego na wrocławskiej starówce. Nie wolno też nagabywać przechodniów i reklamować w ten sposób jakichkolwiek usług. To wykroczenie. 

Jak to się ma do sprawy Dariusza Górala? Oto fakty: mężczyzna był na biznesowym spotkaniu z kolegami z pracy i klientami z Anglii. Rozstał się z nimi na pl. Solnym o godzinie 23.16. Potem miał iść do swojego wrocławskiego mieszkania na Kleczkowie. 

Co świadczy o tym, że wszedł do jednego z nocnych klubów? Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, m. in. analiza płatności jego kartą kredytową. Potwierdziła spore wydatki. Czy do klubu wszedł sam? Czy dał się namówić na drinka przez naganiacza? 

Znalezione obrazy dla zapytania trasa dariusz góral

Dane dotyczące logowania jego telefonu komórkowego wskazują, że jeszcze o 3 w nocy był na starówce. O tej godzinie telefon logował się na Oławskiej. Są więc kolejne pytania. Co i ile wypił w klubie? Czy coś mu dodano do drinka? Jego ciało wyłowiono z Odry w okolicy bulwaru Dunikowskiego. Przyczyna śmierci? Utonięcie. Mógł po prostu wpaść do rzeki przechodząc tamtędy. Tym bardziej, że na bulwarze nie ma żadnych barierek pomiędzy chodnikiem a wodą. I od razu jest głęboko. W tym momencie istotne jest pytanie o stan, w jakim wyszedł z nocnego klubu.

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl/gazetawrocławska

Polub Plportal.pl:

Reklama