Pastwią się nad nią już od 10 miesięcy. Konsulat z Londynu czeka aż popełni samobójstwo?

Reklama

ndz., 05/14/2017 - 08:32 -- zzz

 Małgorzatę z Krakowa w ośrodku dla nielegalnych imigrantów w Yarl's Wood k. Bedford zamknięto w czerwcu ub.r. Prawnik przydzielony do sprawy z urzędu nie był w stanie przejść przez procedury, tak by jak najszybciej ją z stamtąd wypuścić. Prawniczka polecana wśród środowisk polonijnych w UK, podobno ekspertka do spraw emigracyjnych, okazała się być pośredniczką, która po przyjęciu od rodziny 4.000 funtów ani razu nie odwiedziła ośrodka. Zleciła brytyjskiemu prawnikowi napisanie pisma do Home Office. Sprawa nie ruszyła nawet z miejsca.

O Małgorzacie z Krakowa, która do ośrodka w Yarl's Wood trafiła po odsiadce 5 tygodni w wiezieniu (za przewiezienie na teren Wielkiej Brytanii połkniętych wcześniej niespełna 2 gramów amfetaminy) pisaliśmy wielokrotnie. Po jednym z artykułów w trybie interwencyjnym opisane miejsce wizytowała przedstawicielka Konsulatu RP w Londynie. Jakiś czas później kolejny ośrodek z opisanych przez Nasze Strony ośrodków wizytował Krzysztof Grzelczyk Konsul Generalny.

Sprawa polskich emigrantów – zarówno mężczyzn jak i kobiet - osadzanych w ośrodkach dla nielegalnych imigrantów, pomimo szeregu kontrowersyjnych okoliczności jest zamiatana pod dywan. Brytyjskie ministerstwo sprawiedliwości oraz Home Office stwierdza, że sprawy imigrantów oraz legalności ich pobytu są rozpatrywane bez zbędnej zwłoki. Na przykładzie Małgorzaty z Krakowa wyraźnie widać, że procedury zawodzą i coś jednak nie działa jak należy.

Kobieta opisana przez nas w kilkunastu artykułach, na wyspy brytyjskie przyjechała w ub. r. w celu podjęciu pracy przy sprzątaniu autobusów. Przed wejściem na pokład samolotu połknęła zawiniątko z amfetaminą. Po przylocie do UK nagle źle się poczuła. Udała się do najbliższego szpitala, gdzie opowiedziała o swojej dolegliwości. Lekarze wezwali policję. Po zneutralizowaniu narkotyku Polkę przewieziono do aresztu. Po procesie karnym Małgorzata trafiła na 5 tygodnie do wiezienia.

Przetrzymana przez 10 dni w wiezieniu, zmuszana była do podpisania dokumentów z decyzją o deportacji. Trzymana była bez leków i jedzenia. Posiliła się dopiero po przybyciu do ośrodka IRC w Yarl's Wood. Choć deklarowała, że podpisze dokumenty ostatecznie odmówiła. Do Polski nie chce wracać ze względów osobistych. We wrześniu podjęto próbę deportacji, którą przerwano. Podczas przejazdu na lotnisko Małgorzata została dotkliwie pobita przez konwojentów z ochrony ośrodka.

Pomimo obietnic złożonych przez Home Office konsulatowi w Londynie, do dziś nie odniesiono się pisemnie do skarg na warunki w jakich Polacy oczekują na zakończenie wniosków o ich deportację. Wiosną tego roku Home Office poinformował jedynie, że zmienia pikantne menu, które nie przypadło do gustu Europejczykom. Tymczasem sprawa Małgorzaty w dalszym ciągu nie została zakończona. Pomoc prawna wynajęta przez bliskich kosztowała 4.000 funtów. Efektów zero.

Datę kolejnej rozprawy apelacyjnej, podczas której omawiana będzie sytuacja Małgorzaty, wyznaczono na 5 czerwca. Czy w końcu zostanie wypuszczona z ośrodka? Tego nie wiadomo. Nie wiadomo też dlaczego procedury trwają już ponad 10 miesięcy? Elizabeth Trust, minister sprawiedliwości zapewniała ostatnio, że tylko niektóre sprawy dotyczące deportacji emigrantów trwają dłużej niż 100 dni. Polka przebywa w ośrodku Yarl's Wood k. Bedford już od ponad 300 dni.

Ośrodek Yalr's Wood jest jednym z kilkunastu podobnych na terenie Wielkiej Brytanii. Trafiają tam imigranci, wobec których uznano, że kontynuują pobyt łamiąc przepisy prawa imigracyjnego i karnego. Pomoc prawna ze strony służb konsularnych nie istnieje w ogóle. Interwencyjne wizyty w ośrodkach kończą się za każdym razem tak samo – bez pozytywnego efektu. Kobiety i mężczyźni, w tym wielu Polaków, trzymani są bezterminowo. Małgorzata z Krakowa już od 10 miesięcy!

11 stycznia 2017 r. na terenie Morton Hall - wizytowanego przez konsula Krzysztofa Grzelczyka - znaleziono ciało nieżyjącego Polaka. Zmarły to 27-letni Łukasz Dębowski. Mężczyzna odebrał sobie życie po tym jak odmówiono mu powrotu do rodziny. W dniu śmierci partnerka samobójcy urodziła syna. Służby konsularne posiadają kontakt telefoniczny z Małgorzatą osadzoną w ośrodku IRC w Yarl's Wood. Jak dotąd strona polska nie ma możliwości prawnych, by jej pomóc.   

Adam Andrzejko

kontakt@naszestrony.co.uk

 

 

 "Mam załamanie nerwowe, zostałam siłą trzymana, rozebrana przez mężczyznę i dwie kobiety, odebrali mi wszystkie moje rzeczy, fotografowali dokumenty, ja zostałam zamknięta na izolatce, w lekach które dostałam musieli mi coś podłożyć, bo po 7 dniach w izolatce zaczęłam sikać krwią, wymiotować, mam przekrwione oczy, była lekarka, ale odmówili mi pomocy, bo stwierdzili że spożywam narkotyki, gdzie od 7 dni byłam zamknięta bez dostępu do niczego.

Moje telefony maja pluskwę, same się rozłączają, wszystko co mówię, nagle ma oddźwięk w rzeczywistości. Rozmawiałam z ambasadą przez mój prywatny telefon, umówiłam się, że napiszę e-maila, i nagle został mi odebrany dostęp do komputera. Nie mam prawa mieć wizyt, a decyzja menagera który mnie rozbierał, moja poczta będzie sprawdzana.

Zostałam wypuszczona z izolatki na oddział, dostałam nowy, bardzo brudny i zniszczony pokój, nawet nie usiadłam jeszcze na łóżku, kiedy przyszli przeszukiwać pokój i moje rzeczy, mimo że w tym pokoju byłam kilkanaście minut, następnego dnia ponownie zostałam zamknięta, a moje rzeczy były przeszukiwane, wezwali policję żeby mnie straszyć, że w moim pokoju zostały znalezione narkotyki, i jeszcze raz to mnie zamkną w wiezieniu, Ja błagałam policjantów żeby mnie już teraz zabrali.

Od Wielkanocy jestem codziennie zamykana na przesłuchania, zmuszana do przyznawania się do fałszywych oskarżeń, ale te ostatnie 12 dni, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Mam nerwicę, wymiotuje, nie mogę spać, wchodzą do mojego pokoju w nocy, myślą że śpię, a ja wszystko słyszę co robią i mówią. Najbardziej na świecie bałam się, że ten menager przyjdzie mnie zgwałcić w tej izolatce, bo to on ciągle mnie pytał kiedy miałam ostatni stosunek, czy mam chłopaka, i insynuował, że sypiałam z jednym z oficerów, więc byłam pewna ze zgwałci mnie po to, żeby powiedzieć, że spałam z kimś.

Nie rozstaję się z żyletką, powiedziałam im, że prędzej sama sobie poderżnę gardło niż pozwolę mu znowu mnie gdzieś zamknąć i przeszukiwać.”

fragment mejla autorstwa Małgorzaty, który udało się jej wysłać do naszej redakcji z ośrodka Yarl's Wood IRC k. Bedford

 

Autor: 
---
Źródło: 

naszestrony.co.uk

Polub Plportal.pl:

Reklama