Apel o pomoc Polakowi więzionemu w Tajlandii

Reklama

śr., 02/06/2019 - 17:19 -- zzz

 Musimy zrobić wszystko, żeby go stąd wydostać. On zaczyna wariować - mówi w rozmowie z WP Arkadiusz, przyjaciel Tomasza, który przebywa w więzieniu w Tajlandii. Twierdzi, że w tragicznych warunkach, co widać też na przesłanym do redakcji zdjęciu.

Znają się 15 lat. Arkadiusz i Tomasz [nazwiska do wiadomości redakcji] nie spodziewali się, że wakacje w Tajlandii "zamienią się w koszmar". Teraz Arkadiusz odwiedza przyjaciela w przeludnionym więzieniu, a lada dzień będzie mu towarzyszył w transporcie do "najgorszego aresztu na świecie".

Jak opowiada w rozmowie z WP Arkadiusz, wszystko zaczęło się 19 stycznia. Tego dnia Tomasz został zatrzymany do rutynowej kontroli podczas jazdy skuterem. Według niego policjanci podrzucili mu gram marihuany i zabrali do celi.

- Nie wiemy, o co chodzi. Statystyki? Łapanie na chybił trafił? Za jakąkolwiek informację musieliśmy płacić łapówki. Tomek nie mówi po angielsku, zostałem jego tłumaczem. Skontaktowaliśmy się z ambasadą i tutejszym adwokatem. Po dwóch dniach udało się chłopaka wydostać za kaucją w wysokości 2500 batów tajskich. Dostał dozór policyjny do rozprawy głównej. Czekaliśmy w napięciu, nikt nie chciał nam udzielić żadnej informacji, co go czeka - mówi nam Arkadiusz.

 

Teraz Tomasz jest przetrzymywany na wyspie Koh Samui w przeludnionej celi z 50 innymi skazanymi. - Zaczął się koszmar. Jest więziony w tragicznych warunkach z przestępcami z Birmy. Na więźnia przypada 0,5 m2, nie ma okien, jest straszny zaduch, nie dostają wody, jedzenie to 3x dziennie garstka suchego ryżu. Łamane są wszystkie prawa człowieka. A to jeszcze nic. Toaleta to dziura w ziemi, z której wypływają fekalia i wychodzą węże, w dodatku za skorzystanie z niej pobierana jest opłata przez tamtejszą mafię. Tak, w więzieniu rządzi mafia. Policjanci z nożami doprowadzają nowych skazanych. Noce są najgorsze. Gasną światła i rozpoczyna się jeszcze większe piekło, krzyki, bójki - opisuje Arkadiusz.

- Błagam o pomoc. On jest w opłakanym stanie psychicznym - apeluje. Codziennie odwiedza przyjaciela w areszcie.

Czy się boi? Nie może, bo ktoś musi Tomaszowi podawać wodę. Strażnicy na to pozwalają, ale sprawdzają wszystko, co się wnosi.

 

Będzie gorzej

Tomasz czeka teraz na deportację. - Okazało się, że czeka się na nią minimum cztery tygodnie, a nie dwa dni, jak nas wcześniej zapewniał adwokat. Powodem jest biurokracja. Dowiedzieliśmy się od innego adwokata, że linie lotnicze muszą wyrazić zgodę na zabranie Tomka i wyznaczyć konkretny lot. A to trwa od czterech tygodni do kilku lub kilkunastu miesięcy, bo linie nie chcą takiej zgody wyrażać. To jest horror - tłumaczy Arkadiusz.

Tomasz ma zostać w środę przewieziony do aresztu w Bangkoku. - Najgorszego na świecie. Ludzie tam umierają, a ich ciała leżą po kilka dni, zanim ktoś łaskawie je zabierze. Nikt nic nie robi! Z zebranych informacji dowiedziałem się, że Tajlandia jest bezkarna - podkreśla Arkadiusz.

 

Jak zaznacza, "trzeba zrobić wszystko, żeby Tomka stąd wydostać, żeby wyszedł z tego piekła jak najszybciej". - Jesteśmy załamani, robimy co możemy. Tomek wariuje, jest skrajnie załamany psychicznie, nie daje już rady. Ma myśli samobójcze. Proszę pomóżcie nam, nagłośnijcie on już tego dłużej nie wytrzyma - mówi.

 

Kliknij i posłuchaj

Polak odsiaduje dożywocie w Emiratach. Byli więźniowie opisują koszmar tamtych więzień

Przypomnijmy, że o pomoc apeluje też Artur Ligęska, który jest przetrzymywany w więzieniu w Emiratach Arabskich. Został skazany na dożywocie.

Autor: 
Anna Kozińska
Źródło: 

wp/plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama