TAJNE ROZMOWY W SPRAWIE ROSZCZEŃ ŻYDOWSKICH JEDNAK SIĘ ODBYŁY. MORAWIECKI KŁAMAŁ

Reklama

pt., 05/17/2019 - 09:27 -- zzz

Choć rząd Mateusza Morawieckiego ogłosił w nocy, że nie przyjmie izraelskiej delegacji zamierzającej rozmawiać o świadczeniach finansowych, Izraelczycy jednak przybyli do Polski.

​​​

W niedzielę w polskich i izraelskich mediach pojawiły się doniesienia o zaplanowanej na poniedziałek wizycie delegacji izraelskiego ministerstwa ds. równości społecznej z dyrektorem generalnym Avi-Cohenem Scalą na czele. Media twierdziły, że izraelska delegacja ma odbyć szereg spotkań z przedstawicielami polskiego rządu w sprawie uzyskania płatności za mienie obywateli polskich narodowości żydowskiej, którzy zginęli podczas Holokaustu i nie pozostawili spadkobierców. W Polsce jako pierwszy o wizycie informował dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy” oraz portalu Wirtualna Polska, Marcin Makowski.

Początkowo redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz usiłował przedstawiać informację o przyjeździe izraelskiej delegacji jako fałszywą pogłoskę, jednak w nocy swój komunikat opublikowało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w którym poinformowało, że „strona polska podjęła decyzję o odwołaniu wizyty izraelskich urzędników”. Jednak Marcin Makowski twierdzi, że przedstawiciele Izraela i tak przylecieli do Warszawy.

„Ciekawa sprawa, z tego co mówią moje źródła delegacja Izraela pomimo odwołania wizyty ze strony polskiego MSZ i tak przyleciała do Warszawy, odbywając nieoficjalnie inne spotkania bez udziału polskich władz. Póki co nie jest jasne z kim dokładnie i na jaki temat” – napisał na Twitterze Makowski.

Wcześniej Makowski napisał, że Izraelczycy próbowali przechytrzyć polską dyplomację. „Zmiana agendy delegacji izraelskiej na restytucję miała być trzymana w tajemnicy, a dopiero wieczorem zakomunikowana izraelskim mediom, tak, aby Polska nie mogła jej odwołać. Opisałem całą sprawę, wizytę odwołano ale i tak usłyszałem, że jestem ruskim agentem” – napisał w południe dziennikarz „Do Rzeczy”.

Projekt Kukiz'15 dotyczący ochrony własności RP przed roszczeniami wysuwanymi m.in. w związku z amerykańską ustawą 447 został zdjęty z porządku obrad obecnego posiedzenia Sejmu. Obrady zostały skrócone do dwóch dni - poinformowała wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

"Projekt ustawy anty-447"

Jak informował wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15), "projekt ustawy anty-447 zakłada zakaz prowadzenia negocjacji na temat roszczeń do mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu".

Z kolei wiceszef klubu Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski podkreślił, że projekt zawiera trzy elementy: zakaz jakiegokolwiek dochodzenia roszczeń do mienia bezspadkowego w Polsce; kwestię informowania przez rząd polskiej opinii publicznej na temat osób fizycznych i prawnych, które z takimi roszczeniami do strony polskiej występują oraz kwestię surowego karania za złamanie zakazu dochodzenia roszczeń do mienia bez spadkowego.

Bezpodstawne roszczenia na podstawie "dziedzictwa rasy"

Zdaniem organizacji żydowskich mienie bezspadkowe powinno podlegać procesom restytucyjnym, a beneficjentem winny być organizację reprezentujące daną grupę ludzi (np. WJRO - w przypadku pożydowskiego mienia bezspadkowego).

Żądanie bezpodstawnych roszczeń polega na tym, że jakaś organizacja żydowska, która reprezentuje jakieś ofiary holokaustu, ma roszczenia wobec jakichś nieruchomości, tylko na podstawie tego, że jacyś członkowie tej organizacji twierdzą, że ich jacyś dziadkowie kiedyś tam mieszkali i chcą teraz odzyskać tę nieruchomość. Jest to pogwałcenie polskiego prawa spadkowego, bowiem jeśli nie ma spadkobierców lub zmarły nie sporządził testamentu, majątek przechodzi na własność skarbu państwa. Egzekucja takich roszczeń stawiłaby Żydów ponad prawem i można by to porównać do absurdalnego przykładu, że co Żyd dotnie, staje się żydowskie na zawsze i żadne prawo nie ma znaczenia.

Żydzi taką samą logikę zastosowali w okupowanej Palestynie i na syryjskich Wzgórzach Golan, opierając prawo własności na podstawie zapisów w Starym Testamencie sprzed dwóch tys. lat.

Przypomnijmy: 

Ambasador Izraela przy ONZ Danny Danon uznał zapisy w Biblii, jako żydowskie prawo do ziemi palestyńskiej, także na okupowanym na Zachodnim Brzegu.

"Bóg dał ziemię ludowi Izraela w Genesis, kiedy zawarł przymierze z Abrahamem", powiedział Danon, czytając fragment Biblii
„To jest nasz czyn na naszej ziemi” - powiedział.

„Przez dwa tysiąclecia Żydzi na całym świecie modlili się trzy razy dziennie za nasz długo oczekiwany powrót do domu na Syjon i Jerozolimy".

 

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama