Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan?

Reklama

czw., 07/04/2019 - 08:31 -- zzz

Dwadzieścia lat temu sprawą zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina żyła cała Polska. Bestialska zbrodnia wstrząsnęła wszystkimi, a pytań wciąż w tej sprawie jest więcej niż odpowiedzi. W dziennikarskim śledztwie Monika Góra powraca do tego tematu i zastanawia się też, jak to się stało, że sympatyczna uczennica liceum została brutalnie zamordowana przez swoich sąsiadów, znajomych rodziców, ojców jej koleżanek? Książka „Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan?” to także opowieść o zwykłych ludziach, którzy życie drugiego człowieka mają za nic. I o miejscu, w którym nic nie było takie, jakim się wydawało…

   Niewielkie, trochę senne miasteczko, w którym znają się chyba wszyscy. Ludzie sobie tam ufają i często pomagają. Przyjaźnią się. Razem pracują i spotykają się w miejscowym klubie. Istna sielanka, której pozazdrościć może każdy, kto trafi w te strony. Jednak gdzieś w środku tego wszystkiego istnieje też to, czego nie widać gołym okiem. To zło w najczystszej postaci. Wokół tego zła, niczym bluszcz, rozrosła się tajemnica, która warta jest znacznie więcej niż życie ludzi, gotowych się nią podzielić. Zmowa milczenia opanowała umysły mieszkańców do tego stopnia, że nic nie jest w stanie jej przerwać. Strażnikiem prawdy staje się śmierć, zdecydowana sięgnąć po życie każdego, kto próbuje odpowiedzieć na jedno pytanie – kto zamordował młodą niewinną dziewczynę?

 

Rynek w Szczucinie.

   Wbrew pozorom nie jest to opis serialowego miasteczka Twin Peaks. Opisane wyżej miejsce istnieje naprawdę i znajduje się w południowej Polsce. To Szczucin, czterotysięczne miasteczko w województwie małopolskim. To właśnie tam, w burzową noc z 13 na 14 sierpnia 1998 zamordowana została 17-letnia Iwona Cygan. Ciało znalazła następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowa osoba. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, a sprawcy upozorowali napaść seksualną. Iwona miała zmasakrowaną twarz, ręce związane sznurkiem. Ktoś wyrwał jej kolczyki, dusił drutem kolczastym. Gdy już nie żyła, ściągnął dziewczynie majtki, pozorując gwałt. Iwona umierała długo, w męczarniach. Zadławiła się własną krwią. Niby ewidentne zabójstwo... Niby wszyscy wiedzieli, kto zabił. Gdy ruszyło śledztwo – nikt jednak nic nie widział, nie słyszał i nie pamiętał…

 

   Od tej tragicznej nocy minęło już dwadzieścia lat. Śmierć Iwony Cygan zapoczątkowała, trwający wiele lat cykl tajemniczych i niewytłumaczalnych zdarzeń. Kłamstwa, rozbieżne wersje zdarzeń i seria niespodziewanych zgonów, które miejscowi policjanci chętnie kwalifikowali jako zwykłe samobójstwa. Ci sami policjanci, którzy od samego początku robili wszystko, by utrudnić dochodzenie. Zagadka goniła zagadkę, pytań było więcej niż odpowiedzi. I wciąż ich przybywało.

 

   Przełom w sprawie morderstwa Iwony nastąpił na początku 2016 roku – 18 lat po zbrodni. Domniemany morderca oczekuje dziś na wyrok sądu. Skazany też został miejscowy policjant, który próbował kryć zabójcę i kierować śledztwo na fałszywe tory. Tylko jednej policjant, choć wiele wskazuje na to, że zamieszanych w tę sprawę było co najmniej kilkunastu funkcjonariuszy. Tylko tyle i aż tyle. Pozostały pytania bez odpowiedzi…

 

Iwona Cygan.
(fot. archiwum rodzinne)

   Na te pytania próbuje odpowiedzieć Monika Góra w książce „Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan?” (Wydawnictwo WAB). Autorka podjęła się bardzo trudnego zadania – jak wyjaśnić niewyjaśnione? I choć nie udało jej się znaleźć wszystkich odpowiedzi, to na pewno jej praca stała się bardzo wnikliwym i znakomicie udokumentowanym reportażem na temat jednego z najgłośniejszych morderstw w Polsce ostatniego ćwierćwiecza. W dziennikarskim śledztwie Monika Góra powraca do tego tematu i zastanawia się też, jak to się stało, że sympatyczna uczennica liceum została brutalnie zamordowana przez swoich sąsiadów, znajomych rodziców, ojców jej koleżanek.

  Tropów w tej sprawie jest dużo i wszystkie po kolei są przez autorkę drobiazgowo analizowane. Czy sprawcy chcieli ją wywieźć, żeby pracowała jako prostytutka w Austrii? A może dowiedziała się o ich nielegalnych narkotykowych interesach? Czy może tej nocy była wystawiona jakiemuś wysoko postawionemu politykowi? Reporterka szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego przez tyle czasu lokalna policja i prokuratura nie były w stanie wskazać winnych tej zbrodni. Jak to się stało, że bezkarnie podmieniano ślady biologiczne, ginęły dowody i mordowani byli świadkowie? Jak wysoko sięgał układ polityczno-biznesowo-towarzyski w Szczucinie, który wyciszył sumienia ludzi na dwadzieścia lat? Pewne jest tylko jedno – był to sięgający głęboko spisek, w którym zamieszani byli nie tylko mieszkańcy Szczucina, ale także kilku znanych polityków, posłów takich partii jak PO i SLD. Padają w książce konkretne nazwiska i czytelnicy podczas lektury przekonają się, że są to osoby powszechnie znane. Choć nikomu z nich nie postawiono konkretnych zarzutów (jeszcze), to zebrane przez Monikę Górę materiały nie pozostawiają żadnych wątpliwości, co do ich udziału w „układzie szczucińskim”, który sięgał (wciąż sięga?) głęboko. Z książki możemy przekonać się, że wciąż są ludzie nie do ruszenia. 

 

   Książkę „Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan?” czyta się lekko – mimo, że poruszany temat do lekkich nie należy. Autorka podzieliła swoją opowieść na bardzo wiele krótkich rozdziałów. Taki zabieg pozwala czytelnikom, którzy sprawy tej wcześniej nie znali, nie pogubić się w prawdziwym gąszczu wydarzeń i nazwisk. A właściwie pseudonimów i inicjałów, gdyż dane niektórych świadków i osób opisanych w książce zostały przez autorkę zmienione. Są w Szczucinie ludzie, którzy wciąż boją się o swoje bezpieczeństwo. I nie są to obawy nieuzasadnione. Aby jeszcze bardziej ułatwić lekturę, dziennikarka zdecydowała się umieścić na początku książki spis osób pojawiających się w tej historii, wraz z krótkim opisem „kto jest kim i dlaczego”. Bardzo pomocne rozwiązanie.

 

Grób Iwony Cygan.

   Narracja w książce prowadzona jest (z drobnymi wyjątkami) chronologicznie. Monika Góra zdecydowała się snuć swoją opowieść w „czasie teraźniejszym” – jakby każde opisywane wydarzenie działo się „tu i teraz”:

„Iwona leży twarzą do ziemi. Ręce ma związane na plecach białym sznurkiem. Na szyi zadzierzgnięty metalowy drut z węzłem skręconym na karku. Dziodzio myśli, że to jakiś chłopak, bo jest krótko ostrzyżona.”

   Nie jest to zbyt popularny styl pisania książek z gatunku literatury faktu i z pewnością nie wszystkim czytelnikom przypadnie do gustu taki rodzaj narracji. Dzięki temu książka nabiera jednak bardziej cech dziennikarskiego reportażu o zbrodni. Łatwiej jest też odnieść wrażenie, że autorka „żyje” tą historią i bardzo się nią emocjonuje. Te emocje przeniosą się także na czytelników. Aura tajemniczości i poczucie ciągłego zagrożenia towarzyszyć będą niezmiennie do ostatnich stron. 

 

    Determinacja autorki w odkryciu prawdy o morderstwie Iwony Cygan zaowocowała książką szczególną, obok której nie można przejść obojętnie. Pozwala nie tylko poznać makabryczną historię zbrodni, ale również sprawia, że wiele osób zada sobie pytanie jak daleko można się posunąć, by ukryć swoje winy. Ile wart jest człowiek w starciu z przestępczo-policyjno-politycznym układem i jak może ocalić własne życie, gdy właściwie zapadł już na niego wyrok śmierci? Czy zatajenie przed śledczymi prawdy jest z punktu widzenia przypadkowego świadka zbrodni oznaką tchórzostwa, czy odwagi? Czy każdy z nas zdecydowałby się zeznawać będąc niemal pewnym, że ujawnienie prawdy może sprowadzić na nas lub na naszą rodzinę śmierć?

    Monika Góra jest w pełni świadoma faktu, że „układ szczuciński” nadal istnieje i być może w dalszym ciągu wpływa na wyniki śledztwa. Obiecuje też, że ciąg dalszy napisanej przez nią historii kiedyś nastąpi. Nie przestanie badać okoliczności wszystkich niewyjaśnionych do dzisiaj zgonów. Dalej obserwuje toczący się proces domniemanego mordercy. Życie właśnie dopisuje do książki kolejne rozdziały…

Autor: 
Monika Góra
Źródło: 

hwmrokuhistorii.blogspot.com

Polub Plportal.pl:

Reklama