Naoczny świadek zbrodni niemieckiej w Jedwabnem: Mówcie o Jedwabnem prawdę! [WIDEO]

Reklama

pon., 02/11/2019 - 19:57 -- zzz

– Chciałabym prosić wszystkich dziennikarzy, żeby o Jedwabnem powiedzieli prawdę – prosi Hieronima Wilczewska, która miała 8 lat gdy Niemcy dokonali masowego zabójstwa w jej miasteczku.

Jest naocznym świadkiem zbrodni niemieckiej w Jedwabnem, do której dotarła TV Niezależna Polonia z Kanady.

– Zamknęli wierzeje tej stodoły, oblali benzyną. (…) Mieli czarne mundury, gestapo. Rozmawiali w niemieckim języku. Gestapo brało te dzieciaki za rękę, za plecy, za kark i rzucali nimi. Cały czas gestapo stało, trzymało wartę, nie dopuścili nikogo do nich – relacjonuje kobieta.

 

Według niej, obok Niemców w zbrodni brali też udział rosyjskojęzyczni kolaboranci.

– Podszedł do mnie gestapowiec i mówi do mnie po rosyjsku, żebym się napatrzyła, co robią z Żydami. I, że jak skończą z Żydami, to będą tak robili z wami, z Polakami.

 

Przeprowadzone w latach 2000–2004 śledztwa wykazały, że w mordowaniu ludności żydowskiej miała rzekomo brać udział część polskich mieszkańców Jedwabnego. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej rola Polaków była decydująca o zrealizowaniu zbrodniczego planu i byli oni wykonawcami zbrodni, ale można przyjąć, że została dokonana z niemieckiej inspiracji!

Winę Niemców mogła udowodnić ekshumacja ciał ofiar, ale w 2001 roku ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński zdecydował, że pełna ekshumacja w Jedwabnem nie jest konieczna i wiązałaby się z brakiem szacunku dla ofiar, wyznawców religii, która ekshumacji zakazuje. Ekshumacji wtedy nie przeprowadzono. Skutkiem tej decyzji – notabene nadal podtrzymywanej przez polskie władze – jest dalsze opluwanie Polaków i obwinianie o współudział w Holokauście.

 

 

Kto fałszuje historie?

Perfidna antypolska nagonka zaczęła się od książki Tomasza Grossa, który ucieleśnia zwierzęcą nienawiść do Polski i Polaków. Jest autorem kontrowersyjnej i kłamliwej monografii „Sąsiedzi” opowiadającej o rzekomych zbrodniach dokonanych przez Polaków w Jedbawbnem.

W zbrodni z 10 lipca 1941 roku w Jedwabnym na żydowskiej ludności decydującą rolę odegrali Niemcy. Zeznania miejscowych świadków ciężko obciążyły żandarmerię i Gestapo, jako inspiratorów, organizatorów i współsprawców spalenia.

Obraz zasadniczo inny niż ten, który zarysował prof. Jan Gross w swych „Sąsiadach”. Skąd, zatem pochodzi owa różnica? Otóż Jan Tomasz Gross pominął kilkadziesiąt zeznań różnych osób - świadków, oskarżonych itd., mówiących o sprawczej roli Niemców, a przytoczył jedynie zeznania mówiące o udziale Polaków.

Na straży utrzymania kłamliwej narracji historycznej stoi Andrzej Kuśmierski, Prokurator Prokuratury Rejonowej w Częstochowie, który ściga rapera Stopę za propagowanie prawdy historycznej. Został on oskarżony z art. 256 k.k. o antysemityzm, którego rzekomo miał się dopuścić w utworze „Gdybym był bogaty”, w którym tezy historyka Jana Grossa nazywa kłamstwami. Raper usłyszał od prokuratora zarzuty.

Andrzej Kuśmierski, Prokurator Prokuratury Rejonowej w Częstochowie oskarżył rapera o „antysemityzm, pomawianie Żydów o spiski polityczne i finansowe oraz o fałszowanie historii Holokaustu, tym samym o nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowy i wyznaniowych".

Odpowiedź rapera:

– Zdajemy sobie sprawę, że w myśl Talmudu goje są kimś gorszym. Czy to jest antysemityzm? Czy nazywanie poglądów Grossa kłamstwami to negacja Holokaustu? Czy domaganie się ekshumacji w Jedwabnem to mowa nienawiści? Czy sprzeciwianie się żydowskim roszczeniom to teorie spiskowe? – powiedział raper w rozmowie z serwisem wprawo.pl. – W utworze nie powiedziałem nic nowego, co nie byłoby znane ze źródeł historycznych – dodał.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

medianrodowe/plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama