W zakładzie karnym doszło do próby samobójczej. Miał zeznawać w tej samej sprawie, co Dawid Kostecki

Reklama

wt., 08/13/2019 - 21:35 -- zzz

"W zakładzie karnym w Rzeszowie doszło do aktu autoagresji z udziałem jednego z więźniów, który miał zeznawać 1 lipca przed warszawskim sądem" - przekazała rzecznik prasowa Służby Więziennej, ppłk Elżbieta Krakowska. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o ten sam proces, w którym zeznawać miał Dawid Kostecki.

 

Jako pierwsze o zdarzeniu poinformowało Radio Zet. Do próby samobójczej miało dojść w ubiegły piątek.

Na oczach współwięźniów

"Maciej M., przebywając w wieloosobowej sali w Zakładzie Karnym w Rzeszowie, na oczach współwięźniów, w środku dnia, ok. godz. 14.00, usiłował założyć sobie na szyję pętlę wykonaną ze sznurówki. Natychmiast został przez współwięźniów powstrzymany, a pętla odcięta. Nie odniósł żadnych obrażeń, ani nie stracił przytomności. Skazany, przebywając w jednostkach penitencjarnych, dokonywał już demonstracyjnych aktów samoagresji" - poinformowała we wtorek ppłk Elżbieta Krakowska.

Więzień trafił na specjalistyczny oddział psychiatryczny do szpitala w Krakowie, a okoliczności zdarzenia bada zespół powołany przez dyrektora zakładu karnego.

"Skazany Maciej M. decyzją sądu miał być przetransportowany 1 lipca 2019 r. do Warszawy, aby wziąć udział w czynnościach procesowych w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ. Sąd 24 czerwca 2019 r. odwołał nakaz transportu" - podała Służba Więzienna. Według ustaleń Radia Zet, stało się tak ze względu na stan zdrowia mężczyzny.

Śmierć boksera Dawida Kosteckiego

Do śmierci boksera Dawida Kosteckiego doszło w piątek, 2 sierpnia, nad ranem w celi Aresztu Śledczego w Warszawa-Białołęka. Miał się powiesić na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem. Nie udało się go uratować. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok Kosteckiego wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że bokser popełnił samobójstwo.

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" napisała, że prokurator, który pierwszy oglądał ciało Dawida Kosteckiego, odkrył dwa maleńkie - jak po igle - nakłucia na szyi byłego boksera. Podejrzewał, że mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony tak, by wyglądało to na samobójstwo. Według gazety, podczas sekcji zwłok tych śladów nie zbadano.

Roman Giertych, reprezentujący w sprawie rodzinę denata, poinformował, że w piątek, 9 sierpnia, został złożony wniosek "o zmianę kwalifikacji prawnej czynu z art. 151 kodeksu karnego [podżeganie do samobójstwa] na art. 148 kk [zabójstwo] w związku z ujawnionymi w aktach sprawy dowodami mogącymi świadczyć, że śmierć Dawida Kosteckiego nie nastąpiła w wyniku samobójstwa". Mecenas we wniosku domaga się również ponownej sekcji zwłok i przesłuchania świadków, mogących wskazać motyw ewentualnych zleceniodawców zabójstwa.

 

Oświadczenie prokuratury

Prokuratura podała w poniedziałek, że opinia biegłych przeprowadzających sekcję Dawida Kosteckiego wskazuje na to, że mikrourazy na szyi miały charakter wyłącznie powierzchowny. Według prokuratury Dawid Kostecki popełnił samobójstwo na górnym łóżku, do którego zamocował skręcone prześcieradło. W pozycji leżącej zacisnął sobie pętle na szyi. Boksera znaleziono martwego w łóżku z kocem na głowie.

Z kolei zdaniem posłów PO-KO, którzy skierowali do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry pytania o okoliczności śmierci Dawida Kosteckiego i domagają się pilnego posiedzenia komisji sprawiedliwości w tej sprawie, istnieją poważne przesłanki, że doszło do zabójstwa świadka w sprawie afery obyczajowej na Podkarpaciu.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

pap/interia/plportal

Polub Plportal.pl:

Reklama