Prokurator odmawia powtórnej sekcji zwłok Dawida Kosteckiego

Reklama

wt., 08/13/2019 - 07:03 -- zzz

Prokurator odmawia powtórnej sekcji zwłok Dawida Kosteckiego, bo jak określił wg opinii biegłych mikrourazy na szyi miały charakter wyłącznie powierzchowny. Z ich opinii jednoznacznie wynika, że do zgonu Kosteckiego doszło w wyniku ucisku pętli na szyi - podaje w komunikacie prokuratura.

Do śmierci boksera Dawida Kosteckiego doszło w piątek, 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Kostecki miał się powiesić na pętli z prześcieradła, na leżąco w łóżku z kocem na głowie. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny z góry wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że bokser popełnił samobójstwo.

Według Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie Marcin Saduś, biegli prowadzący sekcję zwłok Dawida Kosteckiego przeprowadzili jedynie zewnętrze oględziny wskazanych zmian naskórka."Następnie dokonali otwarcia powłok skórnych szyi nie ujawniając, aby opisane powyżej mikrourazy miały charakter inny niż wyłącznie powierzchowny (nie doszło do przebicia wewnętrznych powłok ciała)" - wyjaśnił.

Giertych domaga się ponownej sekcji zwłok

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" napisała, że prokurator, który pierwszy oglądał ciało Dawida Kosteckiego, odkrył dwa maleńkie - jak po igle - nakłucia na szyi Kosteckiego. Podejrzewał, że mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony, tak, by wyglądało to na samobójstwo. Podczas sekcji zwłok tych śladów nie zbadano.

Roman Giertych, reprezentujący w sprawie rodzinę zmarłego, powiedział "Wyborczej", że w piątek 9 sierpnia, został złożony wniosek "o zmianę kwalifikacji prawnej czynu z art. 151 kodeksu karnego (podżeganie do samobójstwa) na art. 148 kk (zabójstwo) w związku z ujawnionymi w aktach sprawy dowodami mogącymi świadczyć, że śmierć Dawida Kosteckiego nie nastąpiła w wyniku samobójstwa".

Mecenas we wniosku domaga się również ponownej sekcji zwłok i przesłuchania świadków mogących wskazać motyw ewentualnych zleceniodawców zabójstwa.

 

Związek z aferą podkarpacką?

Przypomnijmy, że Kostecki odbywał pięcioletni wyrok w zakładzie w Rzeszowie (do końca kary zostały mu dwa lata). 18 czerwca trafił do aresztu śledczego Warszawa-Białołęka - tu ulokował go sąd. Bokser miał być świadkiem prokuratury w procesie przeciwko Tomaszowi G. Chodziło o rozbój, za co grozi do dziesięciu lat.

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", Tomasz G. siedział również w tym samym areszcie. Sąd rejonowy, który polecił przewieźć Kosteckiego na Białołękę, miał pełną wiedzę, że będzie on przebywać w tym samym miejscu, co oskarżony.

Kostecki zmarł w Białołęce. Bokser miał popełnić samobójstwo. Oficjalnie przykryty kocem powiesił się na pętli z prześcieradła zaczepionej o górne łóżko. Okoliczności jego zgonu budzą jednak wątpliwości, bo czy czy twardziele tacy jak Dawid Kostecki, którzy odsiadkę mają wkalkulowaną w przestępczy tryb życia, wieszają się na prześcieradle i to na leżąco z kocem na głowie? W polskich więzieniach od dawna grasuje seryjny samobójca, który zlikwidował już kilkudziesięciu niewygodnych świadków. 

Wątek oficera CBŚP Daniela Ś. i ukraińskich właścicieli agencji towarzyskich na Podkarpaciu

Braci R., jak ustaliła Wirtualna Polska, te same osoby występowały przy okazji afery podkarpackiej i seks-taśmy z udziałem polityka PiS - Marka Kuchcińskiego, który rzekomo został nagrany podczas uprawiania seksu z nieletnią Ukrainką. Jeśli to prawda, to druga osoba w państwie mogła mieć poważne kłopoty, ale denat już nic nie powie.


Informacja o śmierci 38-letniego boksera Dawida Kosteckiego pojawiła się w piątek rano. Sportowiec popełnił samobójstwo w więziennej celi w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce. Powiesił się na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem. Podjęta reanimacja nie przyniosła efektu. Były młodzieżowy mistrz świata WBC osierocił 4 dzieci.

 

Politycy nagrywani w agencjach - czyny pedofilskie

Zdaniem śledczych, ukraińscy właściciele lokalu mieli mieli działać "pod parasolem” oficerów rzeszowskiego CBŚP, dlatego ten proceder kwitł przez lata bez żadnych zakłóceń. Właściciele agencji usłyszeli m.in. zarzuty korumpowania kierownictwa rzeszowskiego CBŚP, czerpanie korzyści materialnych z nierządu i handlu ludźmi.
Ukraińscy bracia: Aleksiej R., Jewgienij R. oraz Daniel Ś. przewijają się w aferze, którą ujawnił niedawno temu były oficer CBA Wojciech J. Ten sam oficer został wysłany na Podkarpacie przez obecne kierownictwo CBA do zbadania afery podkarpackiej, w którą zamieszani byli politycy PO i PSL. Przy okazji swojej pracy miał otrzymać seks-taśmę z nagraniem polityka PiS.

Na nagraniu, według byłego agenta CBA, miał być marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Polityk stanowczo temu zaprzecza i skierował sprawę do prokuratury. Kontrowersyjna taśma miała zniknąć z sejfu oficera CBA.
Sprawa budzi jednak nadal spore kontrowersje. Jak ujawniła "Rzeczpospolita”, przez lata bracia R. byli pod ochroną polskich służb, które przez palce patrzyły na ich lewy biznes. W niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach obaj nabyli polskie obywatelstwo.

 

Bracia R. trudnili się handlem kobiet i sutenerstwem od lat 90. Pod pozorem prowadzenia legalnych interesów, w ramach działalności gospodarczej, prowadzili kilka agencji towarzyskich na Podkarpaciu. To w tych agencjach pojawiali się znani politycy, urzędnicy i biznesmeni. Lokale miały być chronione przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, a seks-spotkania nagrywane ukrytą kamerą.

Daniel Ś. siedział w areszcie 1,5 roku. Obecnie zajmuje się usługami detektywistycznymi. Z kolei ukraińscy bracia byli skazani za udział i kierowanie grupą przestępczą w 2018 r. tylko na rok i półtora roku kary.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama