PAŃSTWO POLICYJNE ROŚNIE W SIŁĘ. BRAKI I NIEDOSTATKI TO WINA "MAFII"

Reklama

ndz., 08/25/2019 - 10:31 -- zzz

Rząd krok po kroku przekształca administrację państwową w państwo policyjne. Tam, gdzie ponosi porażki lub nie chce zaakceptować zasad wolnego rynku, w odmętach szaleństwa szuka winnych. Winnym jest zawsze mafia, która rzekomo podkłada nogi rządowi w budowaniu państwa powszechnej socjalistycznej szczęśliwości. 

 

- uszczuplenia w podatkach - winna mafia vatowska

- drożejący wegiel - winna mafia weglowa

- chrzczone paliwo - winna mafia paliwowa

- wykorzystanie technologi blockchain do rozliczeń - mafia bitcoinowa

- drożejąca warzywa - winna mafia spekulantów żerująca na społeczeństwie

- drogie papierosy - mafia tytoniowa (tymczasem Philip Morris USA napisał rządowi ustawę, która wykończyła polskich plantatorów i pośredników. Teraz to sama amerykańska firma lobbowała w Sejmie na rzecz zmonopolizowania rynku e-papierosów, czyli wyeliminowania polskiej konkurencji.).

- braki leków spowodowane zbyt małą produkcją, a dużym popytem, to wg analfabetów ekonomicznych z rządu - mafia farmaceutyczna

I tak można by wymieniać w nieskończoność branże, które są deficytowe, ponieważ państwo ręcznie reglamentuje koncesje, zezwolenia i licencje, żeby Polakom żyło się bezpiecznie i dostatnio...

Najlepszym sposobem na rozbicie patologii niedostatku i braków jest powrót do wolnego rynku.

Co to jest mafia?

To grupa przestępcza o dużych wpływach, powiązaniach z osobami na różnych szczeblach władzy, policją, biznesem, prowadząca działalność gospodarczą finansowaną z przestępstw; używana przez media nazwa każdej zorganizowanej grupy przestępczej.

Rząd, zamiast pomyśleć o stworzeniu narodowego koncernu farmaceutycznego lub uwolnić rynek, szuka winnych, bo brakuje lekarstw

 

Jeśli aptekarz odmówi wpuszczenia kontrolera do placówki, funkcjonariusze policji i straży granicznej sforsują ogrodzenie, wyważą drzwi - nawet przy pomocy ładunków wybuchowych.
Tak wyglądają nowe przepisy prawa farmaceutycznego, które weszły w Zycie 23 sierpnia (Dz.U. z 2019 r. poz. 959). To kolejny pakiet zmian mających na celu skuteczniejszą walkę z rzekomą mafią lekową, która legalnie deficytowe produkty lecznicze na Zachód.

Dzięki nowelizacji takie sytuacje mają przejść do historii. Nowo dodany art. 37at ust. 3a prawa farmaceutycznego będzie już od jutra wskazywał, że jeśli tylko cel inspekcji lub kontroli będzie tego wymagał, inspektor zarządzi otwarcie obiektu, lokalu lub ich części, gdzie jest wykonywana działalność gospodarcza objęta zezwoleniem.

Mówiąc prościej: możliwe będzie siłowe otwarcie drzwi albo sforsowanie płotu okalającego hurtownię farmaceutyczną. Oczywiście inspektorzy farmaceutyczni nie będą pokonywać zabezpieczeń osobiście. Artykuł 37ata ust. 1 stanowić będzie, że inspektor może zwrócić się do komendanta policji lub straży granicznej z prośbą o pomoc w dokonaniu inspekcji. Co do zasady prośba o wsparcie powinna być przekazana służbom na co najmniej siedem dni przed planowanym terminem skontrolowania przedsiębiorcy, ale w szczególnych przypadkach będzie można zaapelować o pomoc, będąc już pod drzwiami placówki, a nawet w jej środku, gdyby inspektorowi groziło jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Inspekcja farmaceutyczna będzie decydowała o tym, kiedy wesprą ją funkcjonariusze. Zasadą będzie, że koszty udzielonej przez policjantów lub strażników pomocy ponosić będzie podmiot kontrolowany na mocy wydanej przez inspektora decyzji. Gdy zaś się okaże, że zwrócenie się o pomoc było bezzasadne, koszty udzielonej pomocy poniesie organ zezwalający, czyli inspekcja farmaceutyczna.

Konieczność czy państwo policyjne
Ale niektórym zmiany właśnie wprowadzane i proponowane się nie podobają. Maciej Konarowski, adwokat w kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, uważa, że zmianę dotyczącą udziału funkcjonariuszy policji i straży granicznej w kontrolach przeprowadzanych u przedsiębiorców należy wpisać w szerszy kontekst.

- Moim zdaniem negatywny. Walczyć z nielegalnym wywozem leków należy bowiem poprzez modyfikację polityki refundacyjnej, zastosowanie mechanizmów sprawiających, że wywóz będzie nieopłacalny, a nie poprzez straszenie przedsiębiorców wyważaniem drzwi i przychodzeniem do apteki lub hurtowni farmaceutycznej z bronią - twierdzi Konarowski. I dodaje, że w założeniu oczywiście przepisy mają służyć słusznej walce z nieuczciwymi podmiotami, ale najprawdopodobniej najbardziej uderzą w tych, którzy działają legalnie, a których jest zdecydowana większość.

- Wzmacnianie inspekcji farmaceutycznej powinno dokonywać się poprzez rozwój kadr, szkolenia, dofinansowanie czy uchylenie zakazu reklamy aptek (którym obecnie w przeważającej mierze zajmują się inspektorzy), a nie poprzez zastraszanie przedsiębiorców i wprowadzanie państwa policyjnego, bo to nie sprzyja rozwojowi przedsiębiorczości - twierdzi mec. Konarowski.

Przedstawiciele sieci aptecznych od dawna zaś zachęcają inspekcję farmaceutyczną do tego, by ujawniać dane podmiotów biorących udział w nielegalnym procederze. Jakkolwiek większość osób to pospolici przestępcy, to przecież w wywozie leków uczestniczą także właściciele hurtowni farmaceutycznych i aptek.

Przypomnijmy:

- Niedawno do jednego lokalu kantoru wymiany kryptowalut weszli dwaj zakapturzeni mężczyźni. Chwilę się w środku pokręcili, po czym jeden z nich zablokował wewnętrzne drzwi koszem na śmieci, co spowodowało uruchomienie procedury bezpieczeństwa i włączenie się syreny alarmowej. W tym samym momencie drugi zakapturzony mężczyzna wyjął narzędzie przypominające łom i zaczął dewastować alarm. Wtedy osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo lokalu, mając podgląd z kamery, była już pewna, że ma do czynienia z kolejnym napadem rabunkowym. Włączyła blokadę drzwi, rozpyliła gaz pieprzowy i zadzwoniła na policję zgłosić włamanie. Policja szybko przyjechała na miejsce i znalazła krztuszących się bandytów. Dopiero wtedy okazało się, że na lokal napadli celnicy, którzy w ten nieudolny sposób próbowali przeprowadzić kontrolę, by sprawdzić, czy bitomat nie jest może urządzeniem hazardowym – relacjonuje Sławomir Mentzen.

Według polityka Konfederacji w lokalu doszło do dewastacji. Zabrano też bitomat, stanowiska komputerowe, serwer, routery, zniszczono kamerę monitoringu, zabrano kable, UPS, akumulator, zdemontowano przyciski ze stołów od stanowisk komputerowych, uszkodzono syrenę alarmową i zdewastowano obudowę bankomatu.

- Jeżeli funkcjonariusze nie chcą być traktowani jak bandyci, to niech nie zachowują się jak bandyci. Nikt im nie bronił rozpocząć kontroli w sposób cywilizowany, w mundurach, bez bluzy z kapturem i bez łomu w ręku – podsumowuje Mentzen.

Celnicy tłumaczą, że gdy przychodzą na kontrole umundurowani, to właściciele lokalów przygotowują się do takich wizyt, ukrywają oznaki nielegalnej działalności. Wówczas kontrole nie wykazują nieprawidłowości. Dodatkowo polskie regulacje prawne nie precyzują, jak takie kontrole powinny wyglądać.

Za napaść na funkcjonariusza grozi do 10 lat więzienia. Za bezprawne włamanie, atak i kradzież funkcjonariuszom nic nie grozi.

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama