Napadnięty w swoim domu zadał napastnikowi ciosy nożem. Dostał 4 lata. Bandycie sprawę umorzono

Reklama

ndz., 10/24/2021 - 18:54 -- zzz

Pokrzywdzony wtargnął do mieszkania oskarżonego, a ten dźgnął go nożem w obronie własnej. Teraz napastnik jest wolny, a śledztwo przeciwko niemu umorzono. Za to człowiek, który bronił siebie i rodziny przed atakiem, usłyszał wyrok: winny przekroczenia granic obrony koniecznej.

Emilia, żona oskarżonego, nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada, że będzie walczyła o wolność dla męża. - Będę się odwoływać. Będę robiła wszystko, żeby ratować męża. Są nagrania z rozmowy z policją. Nasz syn krzyczał, że zabiją mu tatę, mąż stał w mojej obronie, napastnik wszedł do nas do domu i chodzi po wolności, a mój mąż ciągle w areszcie. To jest sprawiedliwość? - pyta rozżalona.

Do dramatu doszło w Wielkanoc 2020 roku w Zgierzu. Rafał F. (41 l.) pokłócił się ze swoim stryjecznym bratem Krzysztofem. Konflikt istniał już wcześniej, ale akurat w Wielkanoc rozpalił się na nowo. Przez telefon Rafał wykrzyczał bratu swoje pretensje używając przy tym mocnych słów. Wziął je do siebie znajomy brata – Maciej. Obaj mężczyźni poszli więc do Rafała „wyjaśnić sprawę”, co skończyło się bijatyką na podwórku. Kiedy już wydawało się, że wszystko rozejdzie się po kościach, Rafał ponownie zadzwonił do Krzysztofa i sprowokował kolejną wizytę agresorów. Tym razem Maciej wtargnął do mieszkania Rafała niszcząc drzwi i rzucając na ziemię jego żonę. Wtedy doszło do starcia niewysokiego Rafała z dwukrotnie od niego większym Maciejem. Rafał nie dał mu rady, więc w czasie szamotaniny sięgnął po leżący na stole nóż i zaczął nim dźgać na oślep. Trafił łącznie siedem razy. Maciej zdołał wyjść przed dom i tam dopiero upadł. Być może wyzionąłby ducha, gdyby akurat nie dotarli na miejsce policjanci. Maciej trafił do szpitala, a Rafał do aresztu. Nie przyznał się do tego, że chciał zabić, a jedynie bronił się w strachu i przekonany, że Maciej zrobił krzywdę jego żonie.

Sąd w Łodzi uznał, że Rafał F. odpierał bezprawny atak Macieja M., jednak rażąco przekroczył granice obrony koniecznej, zadając pokrzywdzonemu aż siedem ran kłutych, z czego cztery mogły być śmiertelne. Sąd uznał jednak, że postawiony przez prokuratora zarzut usiłowania zabójstwa Macieja M. był błędny, bo doszło do wtargnięcia pokrzywdzonego do mieszkania Emilii i Rafała, gdzie rozegrał się dramat. Dlatego wymierzył karę 4 lat więzienia stosując nadzwyczajne złagodzenie kary.

 

Wyrok nie satysfakcjonuje obrońcy oskarżonego. Adwokat Jakub Goździkowski ocenił co prawda, że częściowo jego argumenty sąd uwzględnił, ale wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku i wtedy zadecyduje, czy zaskarży ten wyrok. - Jestem jednak przekonany, że sąd uznając zasadne działanie oskarżonego w obronie własnej, powinien zwolnić mojego klienta z aresztu. Będę składał zażalenie na tę decyzję. Złożyłem też zażalenie na decyzję prokuratury w Zgierzu, która umorzyła postępowanie przeciwko Maciejowi M. uznając, że wtargnięcie do cudzego domu nie jest przestępstwem.

Wyrok nie jest prawomocny. Jego zaskarżenie rozważa też prokurator.

Autor: 
zzz
Źródło: 

fakt

Polub Plportal.pl:

Reklama