GDDIKA OSTRO DO WŁOSKICH BUDOWLAŃCÓW: MACIE CZAS DO 15 KWIETNIA NA WZNOWIENIE PRAC

Reklama

czw., 03/21/2019 - 07:12 -- zzz

Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wystosował wobec włoskiej firmy Impresa Pizzarotti, która odpowiada za trzy z siedmiu odcinków ekspresowej "piątki" w Kujawsko-Pomorskiem ultimatum.

Albo zaczniecie pracować lepiej, ludzie i sprzęt wrócą na plac budowy, albo dajemy sobie prawo odstąpienia od umowy w terminie 60 dni od daty granicznej, a tą jest 15 kwietnia.

Od poniedziałku sprawdzamy, czy to zaangażowanie na odcinkach realizowanych przez włoską firmę wzrosło – informuje Tomasz Okoński, główny specjalista ds. komunikacji społecznej bydgoskiego oddziału GDDKiA. 

Włoski patent na oskubanie polskiego Skarbu Państwa polega na tym, że w firmy budowlane w połowie prac budowlanych, nagle twierdzą, że koszty materiałów wzrosły i żądają zmiany Umowy. Taka sama sytuacja zdarzyła się przy budowie Gazoportu.

Włoskie firmy wygrały kilka przetargów na budowę autostrad i dróg szybkiego ruchu. Za każdym razem składały najniższą cenę. Solidne firmy odpadały, a na plac budowy wchodziły firmy ze słonecznej Italii.

Scenariusz był do przewidzenia

Włosi wiedzą, że budowa dróg w Polsce to nie tylko ekonomia, ale również polityka. Kiedy budowa dróg dochodzi do półmetka, nagle włoskie firmy posługują się groźbą porzucenia placu budowy, jeśli nie otrzymają więcej pieniędzy. Podobna historia wydarzyła się kilka lat temu przy budowie strategicznego Gazoportu.

Przypomnijmy:

W ramach podpisanego aneksu polska strona zgodziła się dopłacić do inwestycji i zgodzi się na przesunięcie terminu zakończenia inwestycji. Zgodnie z umową, gazoport miał być gotowy do działania do końca tego roku. W maju wicepremier Janusz Piechociński mówił, że gazoport, który ma wzmocnić niezależność energetyczną Polski, powinien być gotowy w połowie 2015 roku - o rok później niż początkowo zakładano. Wzrósł też koszt budowy.

​​

 

Czy polski rząd znów da się wykiwać Włochom?

Jeżeli prace nie ruszą 15 marca, będziemy wyciągać konsekwencje – tak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpowiada koncernom, które przerywają roboty na polskich drogach, żądają więcej pieniędzy i grożą zerwaniem kontraktów.

Firmy pokrętnie tłumaczą, że ceny materiałów podskoczyły tak bardzo, że może grozić im bankructwo. Chodzi o takich gigantów jak Salini oraz Pizzarotti z Włoch. Zagrożonych jest co najmniej kilkanaście odcinków dróg, które koncerny budowały w Polsce.

Stanowisko GDDKiA jest jasne. "Żaden koncern nie może żądać dodatkowych pieniędzy, bo to niezgodne z kontraktem" - tłumaczy rzecznik GDDKiA Jan Krynicki. "Podpisując umowę brał pod uwagę ewentualne ryzyko kosztów pracy, czy materiałów. Teraz to ryzyko musi zrealizować" - dodaje. Zdaniem rzecznika, żądania zagranicznych koncernów mogą być próbą testowania strony polskiej.

Ryzyko, że inwestycje zostaną wstrzymane jest duże. Koncerny mogą dojść do wniosku, że bardziej opłaca im się zapłacić wysokie kary za zerwanie umowy, niż budować dalej i tracić więcej pieniędzy.

W sumie może chodzić o co najmniej kilkanaście odcinków dróg, m.in. obwodnicę Częstochowy, Zakopiankę - obwodnicę Rabki-Zdrój, trasę S7 w Jędrzejowie i S3 w Polkowicach. To inwestycje prowadzone m.in. przez Salini. Podobne problemy ma też co najmniej kilka innych koncernów.

Na tym kłopoty się nie kończą. Na niektórych odcinkach są nawet roczne opóźnienia. Prace, zgodnie z umowami, mogły teraz zostać czasowo przerwane ze względu na okres zimowy. I choć pogoda sprzyja, to wykonawcy korzystają z tak zwanego "okna" w kontraktach, by nie tracić więcej pieniędzy. "Okno" trwa do 15 marca.

 

Winna ustawa o zamówieniach publicznych?

Niestety, winna jest również ustawa o zamówieniach publicznych, która dopuszcza niesolidne firmy do przetargu. Firmy, które choć raz dopuściły się opóźnień w budowie lub nie wykonały zamówionej usługi, nie powinny mieć prawa do składania oferty przetargowej.

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama