DYKTATURA ŁUKASZENKI: ARESZTOWANI SĄ BICI, TORTUROWANI I GWAŁCENI

Reklama

pt., 08/14/2020 - 08:47 -- zzz

- Biło mnie dziesięciu, grozili, że mnie zabiją, zdjęli mi spodnie - mówi na nagraniu młoda kobieta. W dokumentacji medycznej innego zatrzymanego, oprócz wielu rozległych obrażeń, odnotowano również "uszkodzenie odbytu" oraz "stłuczenia narządów płciowych". Wraz z wypuszczaniem ludzi z białoruskich aresztów pojawia się coraz więcej doniesień o stosowanych tam torturach.

Na wstrząsającym nagraniu, które krąży w mediach społecznościowych, szlochająca młoda kobieta opowiada o tym, czego doświadczyła w areszcie. Mówi, że była bita przez dziesięciu mężczyzn, grożono jej śmiercią oraz gwałtem.

Na kanale Nexta opublikowano również zdjęcia skatowanych w areszcie mężczyzn, a także kartę medyczną innego zatrzymanego. "Otarcia na całym ciele, wstrząs mózgu, liczne złamania. A do tego poważne uszkodzenie odbytu (co oznacza, że ten człowiek został zgwałcony), a także poważne stłuczenia narządów płciowych" - czytamy na kanale NEXTA na Telegramie.

Obraz

Historię innego zatrzymanego opisała na Twitterze dziennikarka Hanna Liubakova. Jak pisze, mężczyzna był bity po całym ciele. "Zaraz po zatrzymaniu 80 więźniów musiało stać przez 24 godziny na dziedzińcu. Na cały ten tłum dano dwie butelki wody i bochenek chleba. W następnych dniach 40 mężczyzn zostało umieszczonych w pięcioosobowej celi" - opisuje.

Szef MSW przeprasza za milicję, część zatrzymanych opuszcza areszty

Biorę na siebie odpowiedzialność i przepraszam za obrażenia, których podczas protestów doznali przypadkowi ludzie - mówi Juryj Karajeu, dowódca białoruskich wojsk wewnętrznych i minister spraw wewnętrznych Białorusi. Dodał przy tym, że dokonanych zostało 11 celowych ataków na milicjantów.

W internecie pojawia się też wiele nagrań pokazujących ludzi, którzy opuszczają areszty.

Niektórzy uznają, że to oznacza, iż władza robi krok wstecz i przygotowuje grunt pod deeskalację i normalizację sytuacji. Inną kwestią jest jednak to, że zatrzymano aż 7 tys. osób - według powtarzających się relacji areszty pękają w szwach.

- Do 6 rano wypuścimy wszystkich zatrzymanych – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Alaksandr Barsukau, który ok godz. 1 w nocy przyjechał czarnym SUV-em pod areszt na ulicy Akrescina w Mińsku.

Ok. 2 w nocy na Akrescina było jeszcze ponad pięćset osób.

Krzyki bitych zatrzymanych

O tym, że w aresztach dochodzi do aktów przemocy, wiadomo było już wcześniej. Na nagraniach, wykonywanych przed zakładami karnymi słychać było krzyki bitych ludzi.

 

Przed jednym z aresztów w Mińsku demonstranci starali się dodać otuchy zatrzymanym, krzycząc: "wytrzymajcie!".

Relacja bezpośrednia z przebiegu aresztowania:

Dziś w nocy wypuścili mojego szwagra z aresztu w Mińsku (1,5 doby zaginięcia*) i czuję się w obowiązku poinformować co tam się odwala, bo to nie mieści się w wyobraźni przeciętnego człowieka:

- pierwsza doba to stanie twarzą do ściany z rękami podniesionymi do góry, w tym czasie jesteś pałowany,

- nie masz prawa się odezwać ani opuścić rąk, za takie występki jesteś pałowany jeszcze bardziej

- pełna doba bez jedzenia, picia czy toalety!! (na stojąco + ręce w górze)

- podczas bicia hasła pt. 'nauczymy was głosować', 'dowiecie się kto jest waszym prezydentem' itp itd

- ktokolwiek chciał polemizować z milicją był pałowany jeszcze bardziej - nierzadko do nieprzytomności

- chciałeś grać bohatera = bez szans na wyjście o własnych siłach (w najlepszym wypadku karetka)

- dają jakieś dokumenty do podpisu - najprawdopodobniej do wykorzystania później w sądzie.. jeśli nie podpiszesz - pałowanie j/w (opór bez sensu)

- po nieco ponad dobie ludzi w tym szwagra przewieziono do cel i nawet dano trochę wody

- kilkadziesiąt (ok 50) osób w celi przeznaczonej dla 3-4 osób, więc wciąż na stojąco - spania nie ma

- na komisariacie bije nie OMON, ale zwykła milicja: 20-kilku letnie chłopaki bez szkoły i perspektyw

- wielu ludzi po 'wypuszczeniu' transport prosto do szpitala, bo nie byli w stanie chodzić

- niektórzy w takim szoku, że po wyjściu nie poznawali rodziny czy znajomych, jedyne co pamiętali, to swoje imię i nazwisko

- kobiety czy dziewczyny tak samo bite, nazywane 'polskimi prostytutkami', były rozbierane i grożono im gwałtem, potem bito pałami.

 

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

onet

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama