Praga była stolicą Polski? Tajemnica sprzed 1000 lat

Reklama

ndz., 12/01/2019 - 17:59 -- koscielniakk

Bolesław Chrobry podbił wiele ziem, ale stołeczność Gniezna nie była zagrożona aż do 1003 roku, kiedy opanował Pragę. Czeska stolica była miastem z zupełnie innej ligi. Istnieje pogląd, że polski władca chciał przenieść swoją stolicę właśnie nad Wełtawę. A może nawet… zdążył to zrobić.

Gniezno i inne wielkie grody, które wyrosły w X wieku na terenie dzisiejszej Wielkopolski, znajdowały się na uboczu szlaków handlowych. Owszem, były okazałe, robiły wrażenie, ale mało kto do nich zaglądał. Między innymi dlatego władający nimi Piastowie pojawili się w źródłach relatywnie późno, bo około 965 roku.

Tymczasem Praga była metropolią z prawdziwego zdarzenia. Leżała na ważnym szlaku handlowym, który biegł z jednej strony przez Ratyzbonę, Lyon i prowansalskie porty do arabskiej Hiszpanii, a z drugiej prowadził przez Kijów na rynki Orientu. Codziennie zjeżdżali tam kupcy różnych nacji, wymieniający srebro, perły i jedwab za futra, wosk, miód, bursztyn, a nade wszystko niewolników. Była bowiem Praga prawdziwym centrum handlu żywym towarem.

Ibrahim ibn Jakub, żydowski kupiec z muzułmańskiej Hiszpanii, pisał, że miasto było "zbudowane z kamienia i wapna". Wprawdzie w czeskiej stolicy drewnianych domostw nie brakowało, ale jeżeli o którymś z grodów w tej części Europy można było powiedzieć "kamieni kupa", to właśnie o Pradze. I wcale nie byłaby to obelga, ale komentarz do imponującej architektury!

Bolesław Chrobry wiedział sporo o stolicy naszych południowych sąsiadów. Prawdopodobnie nieco zapamiętał z opowieści matki, czeskiej księżniczki Dobrawy, resztę dopowiedzieli mu dyplomaci i nieliczni kupcy, zbaczający z głównych szlaków i zahaczający o Gniezno. Jeszcze za panowania swojego ojca Mieszka I mógł odwiedzić Pragę. Synowie wodzów nieraz byli wysyłani w misjach dyplomatycznych, a Chrobry nadawał się do prowadzenia rozmów z Czechami jak nikt inny, bo był siostrzeńcem panującego nad Wełtawą księcia Bolesława II.

Rozważania, czy Praga byłaby lepszą stolicą od Gniezna, przez dłuższy czas były teoretycznymi dywagacjami - aż nadszedł rok 1003, kiedy Bolesław Chrobry zajął Czechy. Podbój ten nie był okraszony wielkimi militarnymi akcjami i zwycięstwami. Jak przystało na rasowego polityka, polski władca skorzystał z walk, które prowadzili między sobą czescy książęta i możnowładcy. Nie był biernym obserwatorem, bo kiedy tylko mógł, sprytnie podjudzał jednych przeciwko drugim. Dzięki temu w marcu 1003 roku ze swoją drużyną zjawił się pod bramami Pragi. Miasta nie musiał zdobywać; Czesi przywitali go z radością i nadzieją, że położy kres wewnętrznym walkom. Tak więc Bolesław zasiadł na kamiennym tronie, należącym do czeskich książąt.

I w tym właśnie momencie pojawiło się pytanie: czy nie lepiej rezydować w Pradze, tak zamożnej, rozległej i znakomicie skomunikowanej, zamiast siedzieć w peryferyjnym Gnieźnie? Innymi słowy, czy nie nadeszła pora na zmianę stolicy?

 

Chwila, czy w XI wieku były stolice?

Ktoś mógłby zaprotestować, że przecież w średniowieczu nie było "prawdziwych stolic". Wszak monarcha większość swojego czasu spędzał peregrynując po kraju. Była to prawdziwe utrapienie dla mieszkańców, którzy w pośpiechu chowali swój dobytek, w szczególności zwierzęta, aby nie zostały zrabowane przez książęce otoczenie. Bolesław też podróżował, chociaż - jeżeli zawierzyć idealizowanemu opisowi Anonima zwanego Gallem - nikt "nie ukrywał podczas jego przemarszów wołów ani owiec, lecz przejeżdżającego witał radośnie biedny i bogaty, i cały kraj spieszył go oglądać".

Mimo to, "prawdziwe stolice" w średniowieczu istniały. Jak wskazuje znany mediewista Jacek Banaszkiewicz:

"to tam właśnie, w domu, byli u siebie średniowieczni dynaści i tam, jak słowiańskie jej nazwy zaświadczają, siedział on, zasiadał na majestacie (stoł-stolec-stolica; ks. Wujek tłumacząc pod koniec XVI wieku Biblię, słowo tron oddaje zwrotem stolica sądowa)."

 

Stolica Polski nad Wełtawą?

Słowacki historyk Ján Steinhübel nie ma wątpliwości, że polski wódz widział siedzibę swojej wielkiej monarchii nad Wełtawą i w 1003 roku chciał przenieść stolicę z Gniezna do Pragi. Wskazuje na ciekawą analogię z ruskim księciem Światosławem, który w 969 roku zdobył Bułgarię i w miejsce Kijowa uczynił swoją stolicą Presław nad Dunajem. Wprawdzie ruski władca zginął trzy lata później, a Kijów odzyskał palmę pierwszeństwa w państwie, lecz ważny tu jest sam mechanizm zmiany stołecznego grodu.

Warto podjąć ten trop i zapytać, czy Bolesław urzeczywistnił swój zamiar. Praga nie tylko była ważnym ośrodkiem handlowym. Jednocześnie miała nawet dłuższą od Gniezna "tradycję stołeczności". Przed Bolesławem władało nią szesnastu władców z dynastii Przemyślidów, w Gnieźnie Choroby był w najlepszym razie piątym władcą z dynastii Piastów. Archeolodzy sądzą nawet, że Piastowie początkowo rezydowali w innym grodzie - Gieczu albo Kaliszu. Trudno byłoby znaleźć uzasadnienie, aby rezydować na stałe w Wielkopolsce i nie wyściubiać z niej nosa.

Bolesław Chrobry był obecny w Pradze i w marcu 1003 roku, gdy inaugurował swoje rządy, i w czerwcu 1004 roku. Czytając kronikę Thietmara, jedyne źródło w miarę dokładnie opisujące poczynania Piasta w tym okresie, można odnieść wrażenie, że przez cały ten czas centrum dowodzenia polskiego władcy znajdowało się nad Wełtawą. Sam Praga stała się natomiast najważniejszym grodem w poszerzonej terytorialnie Polsce.

Jeżeli była de facto stolicą wielkiej monarchii Bolesława Chrobrego, to stan ten trwał zaledwie kilkanaście miesięcy. W czerwcu 1004 roku do Czech wkroczyły wojska niemieckiego króla Henryka II, któremu towarzyszył książę Jaromir z czeskiej dynastii Przemyślidów, kuzyn Bolesława i zarazem pretendent do czeskiego tronu. Chrobry nie dał się okrążyć w Pradze, tylko dosłownie w ostatniej chwili ewakuował się ze swoją drużyną - prawdopodobnie na Morawy.

 

Chrobry na Hradczanach

Historia z Pragą jako przypuszczalną stolicą Polski na początku XI wieku to dobry punkt wyjścia, by zadumać się nad tym, jak dziwnie wieją wiatry historii. Przecież scenariusz, w którym Chrobry utrzymuje na dłużej w swoich rękach Czechy był całkiem prawdopodobny, skoro Piastom wcześniej udało się zagarnąć chociażby Kraków czy Morawy. A wtedy, kto wie, czy miliony turystów odwiedzających Hradczany nie zatrzymywałyby się w bazylice pod wezwaniem świętego Jerzego... przy grobie pierwszego króla Polski, największego zdobywcy, jakiego wydał ród Piastów.

Autor: 
--------------
Źródło: 

Interia

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama