Jest w IPN jakaś siła

Reklama

śr., 07/06/2016 - 16:46 -- Anonim (niezweryfikowany)

Proszę państwa, musimy przywyknąć do dwóch rzeczy: mianowicie, że IPN, bez znaczenia nasz czy ukraiński, mówi głupoty oraz do tego, że to o czym mówi będzie wykorzystywane w polityce międzynarodowej na naszą niekorzyść.

Tym razem pozostawmy własne podwórko w spokoju, niech nasz instytut spokojnie zajmuje się szeroko rozumianą dekomunizacją, wszak pracy - jak wiemy - z tym tematem jest mnóstwo. Śmiałe wypowiedzi szefa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wiatrowycza w wywiadzie dla ukraińskiego Radia Hromadske znalazły uznanie w oczach prorosyjskiego portalu novorossia.today w polskiej wersji językowej. Ukraiński instytut czerpie garściami z dorobku swego polskiego odpowiednika i na odwrót. Dawno minęły już czasy obiektywizmu w historycznych badaniach naukowych, ostatnie lata, a bardziej ostatnie miesiące, to czas, w którym ukraiński IPN podjął się trudnego zadania kreowania przeszłości. Jak można przypuszczać, zyskuje dzięki temu dyskusja z jego polskim odpowiednikiem, lecz pozostaje gdzieś niedosyt, ponieważ zadania obu urzędów w zamyśle miały być inne.

Główne założenie Wiatrowycza sprowadza się do stwierdzenia, że nie było rzezi wołyńskiej, a wszyscy, którzy twierdzą inaczej, są na usługach Rosji. Mocny argument, więc trudno z nim dyskutować. Idąc dalej, mamy próbę nazwania tych wydarzeń drugą wojną polsko–ukraińską, która obejmuje lata 1942-1947. Czyli my piętnujemy Wołyń, a Ukraińcy wytykają nam akcje „Wisła”. Niestety nie określono w materiale, kiedy była pierwsza wojna, przypuszczam, że chodzi o czasy wojny polsko–bolszewickiej. Szef ukraińskiego IPN jednoznacznie zaznacza, że miano rzezi przypisuje niezasłużenie winę za całe wydarzenie stronie ukraińskiej, co jest dalece krzywdzące. Stroną poszkodowaną mają być jedynie Polacy, a to tuszuje wszelkiego typu przestępstwa wobec narodu ukraińskiego. Na domiar złego, w Polsce w ciągu ostatnich lat zniszczono ponoć bardzo wiele ukraińskich grobów, kryjących ofiary opisywanych wydarzeń.

Wobec stanowiska ukraińskiego, zupełnie odmiennego niż nasze, można jedynie stwierdzić, że dyskusja ponad granicami trwa i rozwija się w najlepsze. Lecz pamiętajmy, że nasi „wyklęci”, mocno ostatnio promowani przez media publiczne, bardzo często mają w swych biografiach wątki związane z Kresami Wschodnimi. Wdzięcznym tematem do sporów jest na tyle odległa historia, że nie musimy obawiać się krytyki ze strony licznych świadków, natomiast mamy przy tym spory materiał dowodowy. Lata czterdzieste doskonale nadają się takich sporów.

Jak wiadomo, bardzo wielu ludzi historia po prostu nudzi, więc istnieje szansa, że nie wszyscy poczują urazę do Ukraińców. Martwi mnie jednak budowanie barier w kontakcie z naszym wschodnim sąsiadem. Rządy polski oraz ukraiński są w takim samym stopniu odpowiedzialne za taki stan rzeczy. Przekroczona została już granica demagogi i teraz eksploatujemy pokłady szowinizmu. Rozumiem, że mamy ponoć spore opóźnienie w dekomunizacji, lecz nie łączmy jej z postawą nacjonalistyczną, tym bardziej, że na Ukrainie nacjonalizm ma się dobrze z powodu prowadzonej wojny.

Zbigniew Wolski

Źródła: https://novorossia.today/szef-ukrainskiego-ipn-mowienie-o-ludobojstwie-niedopuszczalne-polacy-chca-pojednania/

https://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/wolodymyr-wiatrowycz-pod-lupa-grzegorza-motyki

https://static.kresy.pl/image/ma/2d834c18cdb46efb78d0a077648de221.jpg

Polub Plportal.pl:

Reklama