JULIA PITERA RZECZNIKIEM ZBRODNICZEJ HITLEROWSKIEJ ORGANIZACJI JUGENDAMT

Reklama

sob., 11/17/2018 - 20:42 -- zzz

Julia Pitera, posłanka Platformy Obywatelskiej, stanęła bezspornie po stronie zbrodniczej niemieckiej organizacji do spraw młodzieży Jugendamt. Europosłanka wygłosiła mowę pochwalną w Parlamencie Europejskim o hitlerowskiej organizacji, która prawie od 80 lat ukradła i zgermanizowała setki tysięcy dzieci.

Hitler by się cieszył z wiernej postawy europosłanki Julii Pitery z PO, która broni niemiecki nazistowski urząd Jugendamt, który kradnie Polakom oraz innym cudzoziemcom dzieci i je germanizuje. Posłanka Platformy Obywatelskiej twierdzi, że pokrzywdzeni polscy rodzice są jak antyszczepionkowcy. A obrona polskich dzieci przez ich rodziny to… walka polityczna wymierzona w Niemcy.

Sprawa kradzieży i germanizacji dzieci była omawiana w Parlamencie Europejskim na wniosek szwedzkiej europosłanki. O tym, jak niemiecki urząd Jugendamt traktuje polskich rodziców, wiadomo od lat. Mimo licznych interwencji urząd ten pozostaje głuchy na jakiekolwiek polskie pretensje. 

 

Przypomnijmy:

 

Jugendamt, to przestępcza organizacja Adolfa Hitlera, która ukradła podczas II Wojny Światowej 200 tys. polskich dzieci. W celu zatarcia śladów, Jugendamt zniszczył w 1952 roku ich akta osobowe! Szokujące jest to, że ta nazistowska organizacja, której ojcem chrzestnym był Adolf Hitler, nadal działa i nadal kradnie dzieci pod pozorem rzekomej złej opieki rodziców.

Jugendamt za kradzież dziecka otrzymuje 190 euro dziennie + datki. Natomiast pracownicy Jugendamtu kuszeni są wysokimi zarobkami. Na start szeregowy pracownik dostaje 3,5 euro, jednak po odbyciu stażu, wierny i oddany sprawie pracownik może liczyć na 10 000 euro miesięcznie. Hitlerowska organizacja do spraw zarządzania młodzieżą ma status urzędu i działa poprzez sieć komórek, które podlegają samorządom. W każdym niemieckim i austriackim mieście jest jego oddział.

W Polsce stał się głośny po serii zakazów porozumiewania się w języku polskim z własnymi dziećmi przez rodziców z polsko-niemieckich małżeństw. Najgłośniejszy był przypadek Wojciecha Pomorskiego, któremu zakazano kontaktu z córkami po tym, jak nie chciał się zastosować do bezprawnej decyzji Jugendamtu. W 2006 r. w Hamburgu powstała organizacja „Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech”, która walczy o delegalizację Jugendamtów i powołanie nowej przejrzystej oraz prospołecznej instytucji na ich miejsce podlegającej ministerstwu i ekspertom. Polskie Stowarzyszenie zainteresowało problemem dyskryminacji w Niemczech i w Austrii międzynarodowe media, wielu polityków oraz uświadomiło skalę problemu i patologii w Niemczech i w Austrii. Polskie Stowarzyszenie aktywizowało także Komisję Petycji przy Parlamencie Europejskim. W Niemczech m. in. zakończył się precedensowy proces sądowy, w którym przyznano odszkodowanie tureckim rodzicom pokrzywdzonym decyzją Jugendamtu.

W sercu Unii Europejskiej obowiązuje hitlerowskie prawo, na podstawie którego rabuje się dzieci rodzicom-obcokrajowcom z użyciem politycznego urzędu: niemieckiego JUGENDAMTU. Republika Federalna Niemiec od czasu końca wojny z premedytacją kontynuuje nazistowskie tradycje i realizuje przepisy, których ojcem chrzestnym był sam Adolf Hitler.

W czasie II Wojny Światowej Niemcy ukradli ok. 200 tysięcy polskich dzieci w celu ich germanizacji. Dzieci były pozbawiane tożsamości (w nowym akcie urodzenia podawano wyłącznie datę i miejsce urodzenia) i poddawane przymusowej germanizacji w rodzinach zastępczych, domach dziecka i obozach dziecięcych. Akcją kierowała organizacja "Lebensborn e.V.".

 

 

 

Luty 1942 r. Babcia Basi dostaje wezwanie z Jugendamtu, aby stawić się z 4-letnią wnuczką. Cel: przeprowadzenie badań. Basia już nie wraca. Trzeba zrobić kolejne. Dziewczynka jest blondynką, półsierotą i nie mieszka u rodziców. Łatwy cel dla szukających „rasowych” dzieci Niemców.

 

Barbara Paciorkiewicz (zdj. z 2013 roku) /Archiwum prywatne /

Barbara Paciorkiewicz (zdj. z 2013 roku)/Archiwum prywatne/

"Nikt nie wie dokładnie, co działo się z Barbarą po tym, jak odebrano ją babci. Ona sama niczego nie pamięta. Najwcześniejsze wspomnienia ma z jesieni 1942 roku" - pisze w swojej książce "Dzieci Hitlera" Dorothee Schmitz-Koester.

 

 

Dziewczynka przeszła pomyślnie badania i trafiła do domu dziecka. Gdy babci udałosię ją zobaczyć przez płot i zadać pytanie, Basia odpowiedziała już na nie po niemiecku. Później dziewczynka zniknęła.

Z dokumentacji wynika, że 27 maja 1942 roku trafiła do zakładu w Bruckau (Bruczkowie). W tym czasie zmieniono jej nazwisko i prawdopodobnie zrobiono serię zdjęć i nadano numer 397, który pamięta do dziś.

Po pobycie w Bruczkowie została przewieziona do ośrodka Lebensbornu w Bad Polzin (Połczyn Zdrój).

"Od pobytu w tym ośrodku zaczynają się jej wspomnienia. Pamięta, że przebywała z innymi dziećmi, które ani się nie śmiały, ani ze sobą nie rozmawiały - bo i jak? Po polsku nie było im wolno, a po niemiecku (jeszcze) nie umiały. Barbara pamięta też strach, pamięta, jak bali się bicia, gdy któreś znów zmoczyło łóżko, a także zastrzyków. Zastrzyki miały wymazać pamięć - tak sądzą niektórzy świadkowie tamtych czasów" - pisze Dorothee Schmitz-Koester.

Barbara Paciorkiewicz (zdj. z 2012 roku) /Archiwum prywatne /

Barbara Paciorkiewicz (zdj. z 2012 roku)/Archiwum prywatne/

W lipcu 1942 roku zainteresowane adopcją po utraciewłasnego dziecka niemieckie małżeństwo otrzymało list od pracownicy centrali Lebensbornu w Monachium:

"Otrzymałam wiadomość od Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa w Litzmannstadt, że zakończono już wstępne czynności w kwestii przekazania dzieci Lebensbornwi, tak iż można się spodziewać wysłania pierwszych dzieci do naszego domu Bad Polzin. Jeśli wśród tych dzieci znalazłaby się dziewuszka, która odpowiada życzeniom Państwa co do wieku i wyglądu, naturalnie z chęcią przydzielę Państwu to dziecko".

20 września 1942 roku zjawił się nauczyciel z Lemgo i zabrał Basię.

 

 

***

To tylko część historii pani Barbary Paciorkiewicz. Już 21-22 listopada w Krakowie pani Paciorkiewicz będzie gościem międzynarodowej konferencji naukowej poświęconej rabunkowi i germanizacji dzieci.

O procederze uprowadzania dzieci "rasowo wartościowych w czasie II wojny światowej rozmawiać będą świadkowie historii, polscy i niemieccy historycy, badacze, archiwiści i dziennikarze.

Zapraszamy do udziału w konferencji.

Poniżej publikujemy szczegółowy program konferencji:

Plan konferencji /

 

 

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl/interia

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama