Obiektywnie o (imigranci)

Reklama

śr., 11/14/2018 - 16:26 -- koscielniakk

Imigranci masowo przybywają do Europy od zawsze, ale w 2015 ich liczba była największa od zakończenia II wojny światowej. Unia Europejska jest w patowej sytuacji. Co zrobić? Czy powinniśmy zamknąć granice, czy pozwolić uchodźcom osiedlić się tutaj?

Kryzys imigrancki ciągle trwa i, czy tego chcemy, czy nie, dotyczy nas wszystkich. Sprawa ciągle jest przedmiotem dyskusji i sporów. Wydaje się, że najlepszym rozwiązanie byłoby wypracowanie kompromisu. Rozważmy fakty, jakie trzeba wziąć pod uwagę, by dojść do konstruktywnych wniosków.

PO PIERWSZE

Paradoksalnie w XXI wieku, czasach oświecenia i rozumu, największe wrażenie wywierają na nas.. stereotypy. To nie prawda, że wszyscy Polacy kradną i piją na umór, że wszyscy lekarze są bez serca, a wszyscy księża łamią celibat, ale wszyscy imigranci są terrorystami. Nie integrującymi się, zamkniętymi w małych grupach złodziejami i mordercami, gwałcicielami i porywaczami. Czyż to nie hipokryzja z naszej strony?

Jesteśmy urażeni, gdy ktoś myśli o nas w tak ogólnikowy sposób, ale ochoczo wygłaszamy podobne opinie o innych. Nie możemy jako argumentu wysuwać takich stwierdzeń; są one nieobiektywne i krzywdzące dla zdecydowanej większości danej grupy. Problem imigrantów jest złożony; ma skomplikowane podłoże historyczne i wiele trudnych do rozwiązania problemów. Aby go rozwiązać, musimy patrzeć na sprawę bezstronnie i odrzucić swoje uprzedzenia.

 

BEZPIECZEŃSTWO

Główną obawą, którą podziela większość ludzi protestujących przeciwko przyjmowaniu uchodźców, jest potencjalny wzrost przestępczości. Odczuwanie bezpieczeństwa jest u człowieka jedną z najbardziej podstawowych potrzeb i powinniśmy dbać, by była ona spełniona.

Polska ma bardzo dobrze rozbudowany system przyjmowania imigrantów. Osoby ubiegające się o azyl są dokładnie sprawdzanie, m. in. w kontekście posiadania powiązań z organizacjami terrorystycznymi lub jakichkolwiek konfliktów z prawem. Gdyby wszystkie państwa wdrożyły taki system kontroli, nie musielibyśmy obawiać się dodatkowego zagrożenia.

Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne. Nigdy nie będziemy mieć całkowitej pewności, ale czy mamy ją teraz? W każdym społeczeństwie może dojść do sytuacji niebezpiecznej – pomyślmy o tym, co dzieje się czasami na trybunach stadionów piłkarskich. Jeszcze raz postarajmy się wyzbyć uprzedzeń; warto być ostrożnym, ale strach, który odczuwamy, powinien być racjonalny.

 

KULTURA

Boimy się również o swoją kulturę i istnieją przypadki potwierdzające, że nie jest to bezpodstawna obawa (np. próby wprowadzenia prawa szariatu w Londynie, krytyka publicznego obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia w Szwecji). Religia i tradycje są bardzo ważną częścią społeczeństwa – zarówno naszego, jak i imigrantów. Pogodzenie dwóch odmiennych kultur może okazać się trudne.

Czy w takim wypadku nasza integracja jest możliwa? Z jednej strony krytykuje się imigrantów za pozostawanie w zamkniętych grupkach, z drugiej nie wiemy nadal,
w jaki sposób ta integracja miałaby wyglądać, skoro po obu stronach istnieją grupy, których chęci asymilacji są dość ograniczone. Ten problem jest bardzo trudny do rozwiązania; możliwe że jedyne, czego potrzeba, to czas – możliwe też, że nawet sto lat to za mało, by nas pojednać, a różnice doprowadzą do o wiele poważniejszych konfliktów.

Dobitnym przykładem jest to, jak odmienność kulturowa między plemionami afrykańskimi, sztucznie połączonymi w państwa pod koniec XIX w., do dziś wywołuje wojny domowe, w wyniku których giną ludzie. Różnice między Europejczykami a napływającą ludnością mogą przerodzić się w podobną sytuację.

TYLKO MĘŻCZYŹNI

Dlaczego imigranci przybywający do Europy z Afryki i Azji to w większości mężczyźni? Dlaczego, skoro jest tak źle, nie emigrują całe rodziny?

Podróż do Europy zajmuje tygodnie. Martin Caparros w swojej książce Księżyc opisuje historię młodego człowieka, który ze swojego afrykańskiego państewka wyemigrował do Hiszpanii; podróż była droga i niebezpieczna - zajęła mu wiele tygodni, podczas których głodował i żył w niebezpieczeństwie i strachu, że zostanie złapany – co faktycznie przydarzyło się za pierwszym razem i cała historia rozpoczęła się od nowa. Jechał, mimo że jechał w nieznane – nie miał pojęcia, co czeka go u celu.

Nie oceniajmy matki, która nie decyduje się zabrać dzieci w taką podróż. Gdy trwa wojna, cała rodzina jest narażona na niebezpieczeństwo, ale jest to w pewnie sposób stabilna sytuacja (chociaż tragedia bijąca z tego określenia jest zatrważająca). Rodzinom ciężko jest zdobyć potrzebne środki, istnieje też niebezpieczeństwo że, jak w opisanej historii, całe przedsięwzięcie nie powiedzie się. Osoby, które zajmują się nielegalnym wywozem ludności, często odmawiają transportowania dzieci. W takiej sytuacji ojciec lub syn wyjeżdża pierwszy – z nadzieją, że uda mu się zdobyć środki, które pozwolą całej rodzinie na emigrację w bezpieczniejszych warunkach.

Niestety, nie jesteśmy w stanie sprawdzić, w jakim odsetku sytuacji rodzina ponownie się jednoczy, a w jakim dzieci zostają opuszczone przez ojca, ponieważ brakuje jest odpowiednich statystyk, a wszystkie teorie opierają się na domysłach.

 

EKONOMIA I WOJNA

Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, ile procent imigrantów stanowią uchodźcy, a ilu
z nich zdecydowało się na migrację ze względów czysto ekonomicznych. W 2016 roku Polska była drugim najbardziej otwartym dla migrantów państwem – przyjechało do nas prawie sześćset tysięcy osób, z czego zdecydowaną większość stanowią obywatele Ukrainy. Trudno jest w tym wypadku dokładnie stwierdzić przyczyny migracji. Czy ich wyjazd był spowodowany wojną, czy chęcią zarobku? Może dwie te sprawy są ze sobą powiązane?

Zdecydowanie więcej jest ludzi przychylnych udzielaniu pomocy osobom prześladowanym niż przyjmowaniu imigrantów ekonomicznych, ale tak jak w opisanym przypadku, czasami ciężko jest stwierdzić przyczynę migracji. Boimy się też masowego pobierania różnego rodzaju zasiłków przez przyjeżdżające osoby, chociaż nie jest to u nas tak dużym problemem, jak w państwach zachodnich.

Sprawa warta rozważenia: można zarzucać imigrantom, że nie chcą podjąć pracy, ale gdyby dostali zatrudnienie, czy nie wpłynęłoby to na gospodarkę w ten sam sposób, co napływ migrantów ekonomicznych?

 

ROZWIĄZANIE?

Najskuteczniejsze rozwiązanie problemu to takie, które rozwiązuje jego przyczynę. Źródłem tego problemu jest wojna.

Jeśli wojna zakończyłaby się, nie byłoby uchodźców; nie byłoby problemu
z rozróżnianiem migracji politycznej od ekonomicznej, nie byłoby konfliktu kulturowego, bo tradycje mogłyby się rozwijać w miejscach, z których pochodzą.

Zamiast koncentrować się próbach „sprawiedliwego” rozdzielenia uchodźców do poszczególnych państw (co wywołuje niezgodę w Unii Europejskiej), pokonywaniu kolejnych problemów wynikających z różnic kulturowych i próbach utrzymania pokoju między nowoprzybyłą ludnością a obywatelami danego kraju, swoje wysiłki moglibyśmy skupić na zakończeniu konfliktów zbrojnych.

Najlepszym rozwiązaniem kryzysu imigrantów byłoby zakończenie wojny oraz udzielaniu intensywnej pomocy humanitarnej i gospodarczej państwom słabo i średnio rozwiniętym; moglibyśmy pomóc im stanąć na nogi, a następnie pozwolić rozwijać się dalej swoim trybem. Nie ma przegranych w tym układzie – podczas wojny natomiast przegrywają wszyscy.

DLACZEGO POMAGAĆ

Dlaczego nie rozważamy w tym artykule zamknięcie granic? Na pierwszy rzut oka wydaje się to być najprostszym rozwiązaniem.Jest wiele powodów, by tego nie robić; jest wiele powodów, aby pomagać. Można pomagać, bo nikomu nie zależy na kryzysie, a widmo kolejnych wojen powinno być rozwiane jak najszybciej.

Pomagamy też dlatego, bo zażegnanie obecnych konfliktów wpłynie pozytywnie na gospodarkę, więc pośrednio też na standard naszego życia. Stabilne warunki pokoju są o wiele korzystniejsze dla rozwoju (zarówno ludzkiego, jak i rozwoju przedsiębiorstw) niż nieprzewidywalna wojna (chociaż, niestety, na wojnie także można zarobić).

Istnieje jeszcze jeden bardzo ważny powód, dla którego decydujemy się pomagać: Bo jesteśmy ludźmi. Bycie człowiekiem zobowiązuje.

Wszyscy tworzymy społeczeństwo, a gdy któremuś z nas dzieje się krzywda, powinniśmy mu pomóc. Tego uczą wszystkie religie, rodzice i kultura; nawoływania do pokoju można znaleźć w wielu jej dziedzinach, także tej popularnej. Łatwo jest o tym mówić, łatwo jest słuchać. Co się dzieje, gdy jest czas działać? Bycie człowiekiem zobowiązuje nas na obranie stanowiska wobec tak poważnej sprawy. Kiedy umierają ludzie, zobowiązuje do pomocy.

Autor: 
Weronika Skowrońska
Źródło: 

plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama