Niemiecka zbrodnia w Rościszewie. Polacy musieli wieszać swoich synów. 18.09.42.

Reklama

wt., 09/18/2018 - 08:08 -- zzz

Rościszewo, mała miejscowość na północy Mazowsza, niedaleko Sierpca słynącego z piwa Kasztelan i serów. Jest tu zabytkowy dworek, w którym przez kilka dni przebywał sam Chopin, a obecnie znajduje się tam Urząd Gminy. Ot, zwykła miejscowość jakich wiele, nie za cicha, nie za głośna, w sam raz.

 

18 września 1942 roku miała tu miejsca straszliwa tragedia i zbrodnia, nieznana szerzej, a nie mniej straszna niż inne powszechniej znane wyczyny hitlerowców.

Dzień ten zapisał się na trwałe w historii miejscowości i pamięci mieszkańców, co roku, odbywają się uroczystości upamiętniające kolejne rocznice zbrodni. Lecz mało który mieszkaniec zna tę historię naprawdę dobrze. Do tych znających należy moja babcia, a dzięki niej i ja. Nie, babcia nie pamięta tamtejszych wydarzeń z perspektywy świadka, zna je z opowieści swojej babci, która wyjąc wniebogłosy, nie chciała puścić ciała swojego syna, wiszącego na szubienicy.

A było tak:

W maju tamtego roku Niemcy aresztowali miejscowych członków Polskiej Organizacji Zbrojnej, był wśród nich odbywający staż w Urzędzie Gminy, brat ojca mojej babci Stefan Kankiewicz, a także:

Stanisław Bieniewski, urzędnik z Chwał, sierżant, był dowódcą kompanii. Władysław Bogiel, rolnik ze wsi Kuski. Ignacy Dzierżanowski, rolnik z Borowa, pełnił wtedy funkcję zastępcy kompanii. Feliks Dziurlikowski, urzędnik z Rościszewa, pochodził z Łukomia. Józef Gołębiowski, urzędnik z Bieżunia. Wacław Grześkiewicz, urzędnik z Bieżunia. Ignacy Irzyk, nauczyciel z Polika, był instruktorem wojskowym, porucznik. Stanisław Kozłowski, nauczyciel gimnazjum w Sierpcu, redagował gazetkę konspiracyjną „Polska Zbrojna”. Władysława Kwiatkowska, urzędniczka z Płocka, urodzona w Marysinie pow. Płocki. Leopold Mazurowski, rolnik z Rościszewa, dowódca oddziału. Ignacy Piotrowski, rolnik z Poniatowa. Wacław Sobociński, rolnik z Komorowa. Antoni Włodarczyk, urzędnik z Żuromina.

Dnia 18 września 1942 Niemcy, rozstawili w centrum wsi 14 szubienic. Zebrano miejscową ludność, w tym rodzinę mojej babci. Wezwano także 14 sołtysów. Jak pisze Janusz Wolniak: (cytuję, bo dobrze napisane i zgodne z prawdą)

,,

We wsi Rościszewo na północnym Mazowszu Niemcy zgromadzili czternastu sołtysów, którzy w obecności i z pomocą mieszkańców gminy, pod groźbą, że Niemcy rozstrzelają i spalą wszystkich mieszkańców czternastu wsi, musieli powiesić czternastu AK– owców.

Szubienice były zrobione odpowiednio wcześniej przez miejscowych cieśli i stolarzy. Miejscowi powroźnicy ukręcili odpowiednio grube powrozy i przygotowali pętle. Pod szubienicami stanęły stołki (z domów mieszkańców wsi), a na stołkach stanęli młodzi chłopcy. Ludzie utworzyli wokół szubienic krąg i, na polecenie żandarmów, wzięli się za ręce.

Czternastu sołtysów przystąpiło do czternastu skazanych na śmierć. Każdy z nich wziął w rękę grubą pętlę. Sołtysowi Rościszewa, Tadeuszowi P., wypadło założyć pętlę swemu synowi. Co mógł zrobić? Przesunął się o jedno miejsce. Powiesił syna swego sąsiada, a ten powiesił syna sołtysa Rościszewa". Swego syna miał także wieszać sołtys wsi Lipniki, lecz za odmowę rozkazu, nie spotkało go nic jak tylko uderzenie w twarz przez grubego gestapowca.

Do opisu pana Janusza dodam to, co wie moja babcia. Jedyna powieszona kobieta nie zginęła od razu, coś poszło nie tak, i jeszcze przez jakiś czas, charcząc i wierzgając się, konała. Zdołała jeszcze poprawić opadający na jej oczy kosmyk włosów. Babcia mojej babci, matka jednego z zabitych, rzuciła się (nie tylko ona), i w rozpaczy uczepiona martwego syna, sprawiała podobno, że włosy stawały dęba, takie miały miejsce krzyki i lamenty. Ta kobieta wg. babci, nigdy do końca nie doszła do siebie, mimo 96 letniego, długiego życia i śmierci w latach 70-tych. Babcia do dzisiaj płacze jak opowiada o tym. Niemcy odeszli a ciała wisiały aż do wieczora. Potem Niemcy wrócili i zdjęli ciała i zakopali je w zbiorowej mogile, zasypawszy wapnem.

W 2012 roku żyła jeszcze kobieta naoczny świadek wydarzeń, która opowiadała czasem o nich dzieciom ze szkoły, odwiedzającym pomnik, lecz jakiś czas temu zmarła.

Tego dnia odbyły się także egzekucje w Płocku i Bodzanowie.

Pamiątkowy głaz w miejscu straceń:

436c4d484248645356546b3d_3PLUEelh2TqAgZHitJhDKRVcN6nmG3a9.jpg

Pomnik z lat 60-tych:

 

436c4d484248645356546b3d_3PLUEelh2TqAgZHitJhDKRVcN6nmG3a9.jpg

436c4d484248645356546b3d_wNlHRI5IfX0stdDCvXAyH86qEWt3PJfx.jpg

Widok na zabytkowy dworek. Przed nim (przed bramą której nie widać bo jest za plecami fotografa, miały miejsce egzekucje).
 

436c4d484248645356546b3d_zivAqHCcILlTgKikoADcxAyD4FsPSoxV.jpg

436c4d484248645356546b3d_gbf6pFe05NHJFEhIY3pQgNVckNIrHY6d.jpg

 

 

A to fotografia, której dotychczas nie widział nikt prócz naszej rodziny, bo jest jej tylko jeden egzemplarz i leży w szufladzie u babci. 23 letni młodzieniec, stażysta urzędnik, wujek mojej babci, jeden z powieszonych, patriota, Stefan Kankiewicz.

436c4d484248645356546b3d_jkmyp1ckYyNVpUaezBPc3jjiZWLLqedm.jpg

 

Autor: 
wujeklistonosza
Źródło: 

wykop/plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama