Prof. Nowak: "Pozytywne skutki podniesienia kwestii reparacji już są"

Reklama

Trzeba położyć kres bredniom podsycanym przez część dziennikarzy i niektórych polityków o tworzeniu partii prezydenckiej. Każdy, kto na trzeźwo zastanowi się nad tym pomysłem, zrozumie, że nie może być większego zła dla prezydenta Andrzeja Dudy. Abstrahuję od oczywistego zła, jakie wynika z tego dla PiS. To jest przepis na samobójstwo

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Andrzej Nowak.

wPolityce.pl: Wrócił temat odszkodowań wojennych należnych Polsce od Niemiec. Panie profesorze, co da Polsce staranie się o reparacje od Niemiec?

Prof. Andrzej Nowak: Pozytywne skutki podniesienia kwestii reparacji już są. Niemcy zostały zepchnięte w swojej propagandzie do defensywy. Zamiast mówić o „polskich obozach koncentracyjnych” i o nazistach, w wymiarze międzynarodowym zaczyna się mówić o tym, że Niemcy dokonały wielkiej zbrodni na Polsce. Zbrodni, która w jakiejś części ma charakter wymierny w postaci gigantycznych strat materialnych, a w jakiejś charakter niewymierny, jeżeli chodzi o miliony istnień ludzkich. Wszystkie wyrządzone nam krzywdy wiążą się z odpowiedzialnością państwa, które nosiło nazwę niemieckie. To była Rzesza niemiecka, nie istniało państwo o nazwie III Rzesza. Państwem formalnie istniejącym na mapie, którego przywódcą był Adolf Hitler, wybrany w demokratycznych wyborach była Rzesza Niemiecka. I o tym przypomina sprawa reparacji. To jest ogromna zasługa poruszenia tego tematu, a czy uda się uzyskać reparacje to już kwestia zastosowanych narzędzi dyplomatycznych i koniunktury politycznej. Ostatecznych efektów nie da się przewidzieć, trzeba się zaangażować i próbować.

Wydaje się, że Niemcy poważnie podchodzą do sprawy, ponieważ Bundestag sporządził już ekspertyzę prawną na temat tego, czy Polsce należą się reparacje wojenne.

To naturalne, że Niemcy będą robili wszystko, aby sprawa umarła śmiercią naturalną. Ale nawet gdyby przyjąć taki scenariusz, że uda im się osiągnąć ten cel w aspekcie finansowym i politycznym, to jeszcze raz podkreślę – ogromną zasługą podjęcia tej sprawy jest zepchnięcie niemieckiej propagandy do defensywy, w ofensywie ta propaganda była niezwykle szkodliwa i kosztowna, bo nagle Niemcy są zmuszone występować jako strona, której przypomniano o jej odpowiedzialności nie tylko za Holocaust, do czego zredukowano niemiecką pamięć historyczną, ale także wobec innych grup ludzi, których Niemcy w 1939 r. nazywali podludźmi.

Kiedy mówimy o reparacjach, pierwsze skojarzenie jaki przychodzi na myśl to odszkodowania za straty materialne. Ale Polska poniosła również ogromne straty ludzkie, Niemcy, w wielu przypadkach wspólnie z Sowietami wymordowali nasze elity. Mówił pan o tym wcześniej jako o niewymiernych stratach.

Tych strat nie da się wymierzyć, ale trzeba o nich przypominać. Należy przypominać akcję AB, Palmiry i dziesiątki tysięcy egzekucji na terenie Polski, bo tyle było ich było. O niemieckich zbrodniach przypomniał Poznań, wyliczono kilka tysięcy niemieckich ofiar z imienia i nazwiska. Pochodzę z Krakowa i żałuję, że w moim mieście nie ma takiej pełnej listy. Próbuję na bardzo wąziutkim wycinku przypomnieć takie miejsce pamięci tam, gdzie mieszkam, w Przegorzałach. Dokonywano tam egzekucji przez cały okres 1939-1945. Niestety, nie było i nie ma zainteresowania, żeby upamiętniać ofiary. Po bardzo długich staraniach ze strony jednej osoby zrobiono ekshumacje 125 ofiar. Wiadomo niemal na pewno, że ofiar jest zdecydowanie więcej, ale nie robi się tego, żeby ekshumować wszystkich bo to kosztowne, mówi się, że nie wiadomo, czy to potrzebne. Wyobraźmy sobie, że pojawia się informacja, że w konkretnym miejscu rozstrzelano i pochowano tysiąc Żydów. Czy zrezygnowano by tak łatwo z dochodzenia do prawdy?

Nie.

Takie zachowanie jest normalne, a u nas mówi się – odkopaliśmy 125 osób, więc machnijmy ręką na resztę, dużo straciliśmy ze strony Niemiec, nie warto do tego wracać. Nie wolno tak podchodzić do tak ważnej sprawy, w imię pamięci o tych ludziach. Dążenie do uzyskania reparacji od Niemiec pozwala walczyć z takim lekceważeniem polskich ofiar II wojny światowej. W miejscu straceń w Pogorzałach zginął przyjaciel Karola Wojtyły z Wadowic. Ale nawet gdyby to nie był to przyjaciel późniejszego papież warto każdego, który tam został rozstrzelany przypomnieć. A takich miejsc, powtarzam, są dziesiątki tysięcy w całej Polsce. Przypominanie o Polakach pomordowanych przez Niemców jest naszym obowiązkiem i o tym przypomina sprawa reparacji.

Panie profesorze, chciałem spytać jeszcze o inną sprawę. Po zawetowaniu przez prezydenta ustaw o SN i KRS obserwowaliśmy gorące komentarze w obozie rządzącym. Jak można załagodzić tę sprawę? Jak uspokoić emocje?

Trzeba położyć kres bredniom podsycanym przez część dziennikarzy i niektórych polityków o tworzeniu partii prezydenckiej. Każdy, kto na trzeźwo zastanowi się nad tym pomysłem, zrozumie, że nie może być większego zła dla prezydenta Andrzeja Dudy. Abstrahuję od oczywistego zła, jakie wynika z tego dla PiS. To jest przepis na samobójstwo.

Obecnie widać załagodzenie tonu, cieszę się, że przejściowa dysharmonia mija.

Rozmawiał Tomasz Plaskota

Autor: 
Tomasz Plaskota
Źródło: 

Wpolityce.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama