Do ataku w Barcelonie przyznało się tzw. Państwo Islamskie

Reklama

Furgonetka staranowała tłum ludzi w Barcelonie. Do zdarzenia doszło na Las Ramblas, w turystycznym sercu miasta. "To był atak terrorystyczny" - informuje hiszpańska policja. Według oficjalnych danych w zamachu zginęło 13 osób, a 80 zostało hospitalizowanych - 15 z nich znajduje się w bardzo ciężkim stanie. Zatrzymano już dwie osoby podejrzane o związek z atakiem. Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

Fotografia z miejsca zdarzenia /AFP

Fotografia z miejsca zdarzenia/AFP

Jak podają hiszpańskie media, biała furgonetka marki Fiat wjechała na chodnik, potrącając kilkadziesiąt osób. Świadkowie relacjonują, że kierowca prowadził samochód tak, by ranić jak najwięcej osób.

Sprawca przejechał w ten sposób 600 metrów, po czym uciekł pieszo z miejsca wypadku.

Do przeprowadzenia zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie - podała powiązana z dżihadystami agencja Amaq.

"Sprawcy ataku w Barcelonie byli żołnierzami IS" - głosi komunikat.

DHcN4mWXgAQWRpI.jpg

Dwie osoby w areszcie

"Operacja została przeprowadzona w odpowiedzi na wezwania, by za cel obierać państwa koalicji" - podaje Amaq; chodzi o kraje wchodzące w skład koalicji walczącej w Iraku i Syrii z Państwem Islamskim pod egidą Stanów Zjednoczonych.

Przed godziną 20 zatrzymano mężczyznę podejrzanego o związek z zamachem - potwierdziła policja. Po godzinie 21 poinformowano o aresztowaniu kolejnego podejrzanego.

Potrącenie policjantów

Już po zamachu doszło do kolejnego incydentu: dwóch policjantów zostało potrąconych w punkcie kontrolnym ustanowionym po ataku w centrum Barcelony - poinformowała katalońska policja.

Funkcjonariusze usiłowali zatrzymać kierowcę, oddając strzały - podaje EFE. Mężczyzna prawdopodobnie nie żyje.

Nadal nie wiadomo, czy mężczyzna ten miał jakiś związek z zamachem.

28-letni Marokańczyk wśród podejrzanych

Służby podają, że urodzony w Maroku 28-letni Driss Oukabir wynajął furgonetkę, której użyto w zamachu; opublikowano również jego zdjęcie:

Driss Oukabir /Twitter

Driss Oukabir/Twitter

Telewizja TVE i gazeta "La Vanguardia" poinformowały, że Driss Oukabir sam zgłosił się na policję w Gironie po tym, jak zobaczył w mediach swoje zdjęcia. Mężczyzna twierdzi, że dokumenty, które posłużyły do wypożyczenia furgonetki, zostały skradzione przez jego młodszego brata. Policja weryfikuje te twierdzenia.

Oukabir był wcześniej skazywany za przemoc, jednak policja nie podejrzewała go o związki z dżihadystami.

Policja informuje, dementuje i apeluje

Nie potwierdziły się natomiast doniesienia mówiące o strzałach w innych miejscach, o zabarykadowaniu się zamachowców w barze czy wzięciu przez nich zakładników.

"Nie ma nikogo w żadnej restauracji w Barcelonie. Aresztowaliśmy jedną osobę, którą uznajemy za terrorystę" - poinformowała na Twitterze katalońska policja.

W czwartek wieczorem policja znalazła drugą furgonetkę związaną z atakiem - w mieście Vic, 70 km od stolicy Katalonii.

Służby bezpieczeństwa zamknęły stacje metra oraz sklepy w pobliżu miejsca wypadku. Policja apeluje również, by nie zbliżać się do Placu Katalońskiego, który został już odgrodzony. Proszą też o nieużywanie telefonów komórkowych.

DHcN4mWXgAQWRpI.jpg

Alarm czwartego stopnia

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy udał się na miejsce tragedii. Rajoy poinformował, że zajmie się w Barcelonie koordynacją akcji mających na celu zapewnienie maksimum bezpieczeństwa i pomoc dla osób poszkodowanych w zamachu, a także ujęcie sprawców. Rząd ogłosił dla całego kraju alarm czwartego stopnia (najwyższy jest piąty stopień alarmu).

W Barcelonie ustawiają się długie kolejki w punktach oddawania krwi.

HISZPANIA: ATAK TERRORYSTYCZNY W BARCELONIE

Czy wśród ofiar są Polacy?

Konsulat Generalny RP w Barcelonie pozostaje w kontakcie z władzami hiszpańskimi; nasze służby konsularne monitorują sytuację - poinformowało PAP MSZ. Na obecną chwilę brak szczegółów co do obywatelstw osób poszkodowanych w ataku - dodał resort.

Autor: 
---
Źródło: 

PAP/INTERIA

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama