Wiceminister odczytał referat ministra Jana Szyszki. A w nim? ... Sataniści

Reklama

Miała być konferencja naukowa, wyszło - spotkanie ideologiczne. W Zwierzyńcu na Lubelszczyźnie zorganizowano konferencję "Człowiek i przyroda - Roztocze". Roztocze to park narodowy, z wieloma rzadkimi gatunkami roślin i zwierząt. Tyle, że w trakcie wykładów o Roztoczu, pojawiły się też takie wątki, jak Puszcza Białowieska, Komisja Europejska czy ekolodzy i ekologiści.

Konferencji w Zwierzyńcu miał przewodniczyć minister środowiska. Jan Szyszko co prawda nie dojechał - bowiem w tym czasie ogłaszał w Warszawie, że Polska nie wykona decyzji Trybunału Sprawiedliwości w sprawie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej - ale i bez ministra konferencja się odbyła. Przyjechał wiceminister, Sławomir Mazurek z referatem szefa. - Żałuję, że w ogóle tu jestem. Dawno nie słyszałem tak politycznych wystąpień. To miała być konferencja naukowa, a wyszło... wiadomo co - mówił nam jeden z leśników - uczestników spotkania.- Nie chcę się przedstawiać, bo wiadomo, jak to zostanie odebrane. Obawiam się konsekwencji służbowych - służba leśna to jednak instytucja zhierarchizowana - przekonywał nasz rozmówca. Takie głosy można było usłyszeć od większej grupy leśników.

Wiceminister: "To jest wielka odpowiedzialność"

Wiceminister w rozmowie z dziennikarzami przekonywał, że w Puszczy Białowieskiej prowadzony jest w tej chwili... projekt badawczy, w ramach którego jedna trzecia puszczy zostaje pozostawiona naturalnym procesom, a dwie trzecie to tereny, na których prowadzone są działania ochronne. Czyli mówiąc krótko - wycinka drzew. - Zaniechanie działań ochronnych, czyli powstrzymanie gradacji kornika drukarza, kosztowałoby państwo polskie około dwóch miliardów złotych. To jest wielka odpowiedzialność, od tej odpowiedzialności nikt ani leśników, ani państwa polskiego nie zwalnia - mówił Mazurek.

Wiceminister odczytał referat ministra Jana Szyszki. A w nim? ... Sataniści

Oto kilka cytatów:

"Nie możemy pozwolić na to, by człowiek traktowany był jako największe zagrożenie dla zasobów przyrodniczych, a najwyższą, jedynie zrozumiałą formą ochrony był zakaz wycinki drzew i zakaz zabijania zwierząt, co kreowane jest ostatnio zarówno przez ruchy satanistyczne, jak też ludzi o wielkim sercu, ale minimalnej wiedzy przyrodniczej".

"Zamiast kształcenia w kierunku zrozumienia istoty zrównoważonego rozwoju i zrozumienia zasad funkcjonowania przyrody, zmieniono tak mentalność znacznej już części społeczeństwa, że zakaz wycinania drzew i zakaz zabijania zwierząt zaczął urastać do rangi najwyższej i praktycznie jedynej formy ochrony przyrody. Polskie leśnictwo i polskie łowiectwo zaczęło być traktowane jako główne zagrożenie dla polskiej przyrody ożywionej".

"Jedyną szansą jest edukacja w zakresie ekologii integralnej, pozwalającej na rozumienie przyrody i roli, jaką człowiek powinien pełnić w stosunku do przyrody, chroniąc ją przez użytkowanie dla swojego i jej dobra".

Na tym kontrowersji nie koniec

Wykład dla grupy ponad 100 leśników wygłosił też ksiądz profesor KUL, Andrzej Guz. Wykład o ekologistach i ekologach. Zdaniem księdza - wykładowcy z Katedry Kształtowania Przestrzeni KUL, największym ekologiem w Polsce jest... minister Jan Szyszko. Ci natomiast, którzy sprzeciwiają się wycince drzew, to ekologiści. - Zabraniają prowadzenia racjonalnej gospodarki w lesie, zabraniają ingerencji człowieka w życie Puszczy Białowieskiej - mówił nam ks. Guz. I dowodził w rozmowie z nami, że w puszczy już dawno powinna być zastosowana... chirurgia ekologiczna. - Nie zastosowano jednak tej metody, nie zatroszczono się w sposób racjonalny, zgodny z rozumem, o zdrowotność Puszczy Białowieskiej - mówił ksiądz.

W trakcie wykładu odwoływał się m.in. do komunizmu, ale i Unii Europejskiej. Mówił o tym, że człowiek to najwyższe dobro, które nie może stawiać wyżej od siebie - świata zwierząt czy roślin. Kilka cytatów:

"Komunizm PRL-owski ochronił nas przed jeszcze radykalniejszą formą komunizmu światowego w postaci m.in. ekologizmu, bo ekologizm tak, jak genderyzm wpisuje się w trend myślenia neomarksistowskiego".

"Dzisiaj płacimy cenę za poniewieranie naszą państwową, narodową godnością na arenie UE. Musimy płacić tę cenę poniżenia i pogardy przez niektórych eurokratów tylko dlatego, że Polacy opowiadają się za człowiekiem jako człowiekiem i jego nietykalną godnością. Widzimy, że zarówno pan Timmermans, jak i jego koledzy, którzy podobnie myślą, łamią prawo Unii Europejskiej. I my jako Polacy musimy to zdemaskować w obronie polskiej racji stanu, Polaków jako ludzi. I musimy dopomóc narodom Europy, bo one miłują Polaków".

"My wiemy, jak ratować lasy. Nikt nas nie będzie pouczał"

O ataku na Polskę mówił w rozmowie z nami również dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Jerzy Stądel. - To jest coś chorego. Szaleńcy z Zachodu, opłacani nie wiadomo przez kogo są napuszczani na polskich leśników, na naszego ministra, najlepszego w historii. My doskonale wiemy, jak ratować lasy i nikt nas nie będzie pouczał - mówił Stądel.

Dostało się też Platformie Obywatelskiej i Nowoczesnej. - Donosiciele z PO czy Nowoczesnej donoszą na własny kraj, na własną matkę do Unii i instytucji unijnych. Co jest warty syn czy córka, która donosi na własną matkę? - pytał dyrektor. - Myślę, że wreszcie naród zmądrzeje i przepędzi to dziadostwo. Używam mocnych słów, bo trzeba używać mocnych słów - usłyszeliśmy od dyrektora Lasów Państwowych w Lublinie.

Konferencję "Człowiek i przyroda - Roztocze" organizował minister środowiska i Roztoczański Park Narodowy, a instytucjami współuczestniczącymi były Państwowe Gospodarstwo Leśne „Lasy Państwowe” oraz Polski Związek Łowiecki.

Autor: 
Anna Gmiterek - Zabłocka
Źródło: 

tok.fm

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama