"Takiej katastrofy ekologicznej żadne miasto w Polsce nie pamięta"

Reklama

pon., 05/21/2018 - 08:07 -- zzz

Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk zapowiedział szczegółową kontrolę w sprawie awarii w Przepompowni Ścieków Ołowianka, odbierającej 60 proc. ścieków z Gdańska. Jak mówił, "takiej katastrofy ekologicznej żadne miasto w Polsce nie pamięta". - Awaria przepompowni ścieków w Gdańsku to nie jest katastrofa ekologiczna. To są ścieki komunalne, nie przemysłowe - przekonywał z kolei prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Awarię spowodowało zalanie komory pomp i znajdujących się tam czterech silników: dwóch głównych i dwóch zapasowych.

Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się z kanalizacji ścieki, we wtorek około godz. 13 spółka Saur Neptun Gdańsk (SNG), odpowiadająca za gdańską sieć wodociągowo-kanalizacyjną, zdecydowała o zrzucie nieczystości do Motławy. Do rzeki trafiało około 2,6 tys. m sześc. ścieków na godzinę. Część nieczystości odprowadzano też bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej na wysokości Zaspy. Awaryjnego spuszczania ścieków do rzeki zaprzestano ostatecznie w piątek rano. Wcześniej zamontowano sprowadzony z Holandii nowy silnik i uruchomiono pompę.

"Mamy tutaj katastrofę"
"Niebawem rozpoczniemy bardzo szczegółową kontrolę w tym zakresie(...) przeprowadzimy dogłębne kontrole i zobaczymy, jaki będzie wpływ na ekosystem. Mamy tutaj katastrofę i okazuje się, że wszyscy nabierają wody w usta, a skutki mogą być naprawdę brzemienne, jeśli chodzi o ekosystem. To wszystko będzie dogłębnie badane" - powiedział w TVP w niedzielę minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Jak mówił, takiej katastrofy ekologicznej żadne miasto w Polsce nie pamięta. "Trudno wyobrazić sobie, że z powodu awarii silnika elektrycznego następuje zablokowanie i zrzut takiej ilości(ścieków - PAP)" - dodał.

Zapowiedział, że jeśli pojawią się zagrożenia związane z bezpieczeństwem, to "na pewno będziemy przygotowywać program, który zabezpieczy (...) zdrowie ludności".

"Zakaz kąpieli utrzymywany jest prewencyjnie"
W Przepompowni Ścieków Ołowianka w Gdańsku w ramach usuwania awarii zamontowano w niedzielę trzeci silnik. Zamontowano także urządzenie, które w pobliżu niedawnego awaryjnego zrzutu ścieków do Motławy będzie podnosiło stężenie tlenu w wodzie.

"W Przepompowni Ścieków Ołowianka zamontowano już trzeci silnik, który przeszedł serwis w Gdańsku. Oznacza to, że trzy z czterech pomp w komorze podjęły pracę. Trzecia pompa jest zabezpieczeniem zapasowym, bowiem w normalnym trybie pracy przepompowni pracują zawsze wymiennie dwie z czterech pomp" - podała w niedzielę rzeczniczka Saur Neptun Gdańsk (SNG) Magdalena Rusakiewicz.

Powołując się na badania przeprowadzone przez Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną, Rusakiewicz dodała, że na kąpieliskach Gdańska, Sopotu i Gdyni "wody nie wykazują przekroczeń norm, a co się z tym wiąże, woda na kąpieliskach odpowiada wymaganiom sanitarnym". "Zakaz kąpieli utrzymywany jest prewencyjnie" - powiedziała.

Śledztwo w sprawie awarii wszczęła Prokuratura Rejonowa Gdańsk Śródmieście. Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, jej instytucja podjęła tego dnia decyzję o przejęciu sprawy.

"Jedynie 5 proc. objętości tej rzeki było zajęte przez ścieki"
Paweł Adamowicz, który był w niedzielę wieczorem gościem TVN 24 również został zapytany m.in. o awarię przepompowni ścieków Ołowianka w Gdańsku.

"Tylko przez dwie i pół doby dokonaliśmy z konieczności, z przymusu, zrzutu do rzeki Motławy. Jedynie 5 proc. objętości tej rzeki było zajęte przez ścieki. To była jedyna możliwość techniczna, aby nie doprowadzić do lokalnych podtopień ściekami mieszkańców Gdańska" - powiedział Adamowicz. "Dwie i pół doby to nie jest katastrofa ekologiczna. (...) to są ścieki komunalne, nie przemysłowe" - podkreślał prezydent Gdańska.

Zaznaczył, że według komunikatu wojewódzkiej stacji sanepidu, sytuacja na plażach jest dobra. "Sądzę, że jeszcze kilka dni i ta sytuacja powróci do tej sytuacji przed awarią" - dodał.

"Co do przyczyn - prokuratura prowadzi postępowanie wyjaśniające. Również jest powołana przez prezydenta Gdańska komisja, ale również i wewnątrz Saur Neptun Gdańsk, czyli firmy, która jest operatorem całego systemu wodociągowo-kanalizacyjnego na terenie miasta Gdańska, Sopotu oraz okolicznych gmin, również oni badają te przyczyny" - zapewniał. Zaznaczył także, że obecnie trudno jest powiedzieć "czy człowiek zawinił, czy system".

Adamowicz podkreślił, że dopóki niezależni eksperci nie wyjaśnią przyczyn awarii nie można mówić o nakładaniu kar, choć kontrakt między miastem Gdańsk, a firmą Saur Neptun Gdańsk, operatorem sieci, przewiduje taką możliwość.

Autor: 
zzz
Źródło: 

pap/interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama