Spaleni żywcem od wewnątrz. Samozapłon - czy istnieje naprawdę?

Reklama

pt., 07/06/2018 - 08:33 -- zzz

Czy w każdej chwili możemy samoistnie się zapalić i skonać w męczarniach? Czym tak naprawdę jest ten tajemniczy fenomen i na czym polega to niezbadane do końca zjawisko?

 

 

Samospalenie (SHC) to dziwne zjawisko, polegające na nagłym samozapłonie ludzkiego ciała, z którego pozostają tylko popioły.

Opisywane od czasu do czasu niesamowite przypadki często próbuje się tłumaczyć w racjonalny sposób: morderstwem, samobójstwem czy też po prostu przypadkowym zaprószeniem ognia. Jednak okoliczności takich zgonów wskazują na coś zupełnie innego, czego po prostu nie da się łatwo wytłumaczyć.

Samospalenie – co się dzieje z ofiarą?

Ofiara samospalenia zawsze wygląda tak samo: doszczętnie lub w dużym stopniu spalone zwłoki, wokół których NIE ma śladów pożaru. Co więcej, ciało jest spalone od wewnątrz, tak, jakby od środka nastąpił gwałtowny wybuch, generujący niesamowicie wysoką temperaturę. 

Przypadki samospaleń występują na całym świecie, niezależnie od szerokości geograficznej, miejsca, czasu i okoliczności, w jakich znajdowała się ofiara.
Żadnemu z naukowców nie udało się jak dotąd odtworzyć podobnego zjawiska w warunkach laboratoryjnych. Już w XIX wieku niemiecki chemik Justus von Liebig zauważył, że nawet nasycone alkoholem preparaty ludzkich tkanek nie ulegają zapłonowi. Biolog Brian J. Ford uznał, że przyczyną samozapłonu może być wysoki poziom acetonu w organizmie. Aceton powstaje w procesie ketozy, na przykład u alkoholików czy osób na diecie beztłuszczowej.

Aby udowodnić swoją teorię, Ford posłużył się modelami ludzkich zwłok sporządzonymi z wieprzowiny marynowanej w acetonie. Badanie nie wyjaśniło jednak do końca powodów powstania fenomenu, bowiem spontaniczny samozapłon dotyczy osób w różnym wieku (trzymiesięczne indyjskie dziecko, 70-letni emeryt z Irlandii Północnej), w różnym stanie zdrowia, na różnej diecie itp. Od XVI wieku znamy około 200 takich przypadków (inne źródła mówią o 120).

 

John Nolan

Wspomniany wcześniej 70-letni John Nolan nagle stanął w płomieniach, idąc ulicą Orchard Place w północnym Londynie, niedaleko stadionu piłkarskiego White Hart Lane klubu Tottenham Hotspur. Wszystko wydarzyło się na oczach świadków, dokładnie 21 września 2017 roku, kilka minut po godzinie 13.00. Pomimo natychmiastowej interwencji przechodniów, Nolan miał poparzone ponad 60 procent ciała. Zmarł dzień po przewiezieniu do szpitala Broomfield Hospital w Chelmsford w hrabstwie Essex. Ani lekarze, ani strażacy nie byli w stanie wyjaśnić, jak doszło do tego wypadku. Naoczni świadkowie zgodnie zeznali że „szedł i po prostu nagle zaczął płonąć”.

nolan - Kopia

foto: REX/Shutterstock/EAST NEWS

 

 

J. Irving Bentley

5 grudnia 1966 roku w tajemniczych okolicznościach spalił się emerytowany lekarz, 92-letni J. Irving Bentley. Znaleziono go w łazience domu w Coudersport w Pensylwanii. Staruszka odnalazł Don Gosnell, który wszedł do otwartego domu, chcąc spisać stan licznika. Pracownik wodociągów od razu wyczuł w pomieszczeniach dziwny zapach i jasnoniebieski dym. Szukając jego źródła, odkrył w łazience skremowane szczątki Bentleya. Jedyne, co pozostało po właścicielu domu, to dolna połowa jego prawej nogi. Co dziwne, łazienka nie nosiła śladów pożaru.  

Spontaneous_combustion3_irving_bentley

foto: http://unsolvedmysteries.wikia.com

Mary Reeser

2 lipca 1951 roku 67-letnia Mary Reeser została znaleziona spalona w swoim domu na Florydzie. Jej gospodyni, próbując wejść, zorientowała się, że klamka domu jest bardzo gorąca. Zawiadomiła policję, a po wejściu do mieszkania funkcjonariusze znaleźli całkowicie spalone ciało Reeser. Po zmarłej pozostała tylko jedna noga. Krzesło, w którym siedziała denatka również zostało zniszczone. W trakcie śledztwa detektywi stwierdzili, że temperatura zwłok wynosiła niemal 2000 stopni Celsjusza, a mimo to prawie wszystko (poza krzesłem) w pomieszczeniu, w którym znaleziono Reeser pozostało nienaruszone.

mary reeser

foto: kadr z wideo

 

 

Adaś z Mąchocic

Jak dotąd w Polsce odnotowano dwa przypadki tego fenomenu. W 1998 roku w Mąchocicach, na oczach przerażonej matki spaliło się 1,5 roczne dziecko. Z ciała malca wydostawały się niebieskie płomienie przypominające płomień z palnika gazowego, a przerażona matka nie była w stanie ich ugasić. Dziecko po chwili spłonęło niemal do końca.

Jak zeznała potem matka chłopca, „dziecko od środka trawił dziwny, niebieski ogień. Wydawało się, jakby w jego ciele ktoś rozpalił piec". Od chłopca biło gorąco, wszystkie sprzęty wokół były rozgrzane do wysokiej temperatury. Raport sporządzony przez straż pożarną nie wykazał przyczyny zapalenia się ciała Adasia. Jedyne, co bezsprzecznie stwierdzono to fakt, że w pokoju musiała panować bardzo wysoka temperatura.

Zupełnie stopiła się na przykład butelka, która stała obok łóżeczka dziecka, ale meble i samo łóżeczko pozostało nietknięte. Pościel w łóżeczku była jedynie delikatnie okopcona. Cały sufit pokrywała jednak dziwna, czarna maź. Jednoznacznie ustalono, że źródło niesamowicie wysokiej temperatury znajdowało się... wewnątrz dziecinnego łóżeczka. Prowadzący sprawę prokurator Jerzy Piwko z prokuratury rejonowej w Kielcach stwierdził, że „pierwszy raz w życiu spotkał się z takim przypadkiem”.

policja

foto: PRZEMYSLAW SZYSZKA/REPORTER/EAST NEWS

Niezidentyfikowana kobieta z Częstochowy

Drugi z przypadków miał miejsce w Częstochowie. 8 lutego 2012 roku o 20:45 straż pożarna odebrała zgłoszenie, że z jednego z mieszkań czteropiętrowego bloku przy ul. Botanicznej wydobywa się czarny, gęsty dym. Strażacy podjęli akcję gaśniczą, która okazała się bardzo trudna, ponieważ klatkę schodową spowijały kłęby dymu. Po wejściu do lokalu ich oczom ukazał się niesamowity widok. W środku znajdowało się całkowicie spalone ciało kobiety i... ani śladu pożaru. Denatka leżała w kuchni, zaś obok niej leżała też spalona szmatka. Ciało kobiety było tak spalone, że nie dało się ustalić jej danych personalnych.

Autor: 
Romana Makówka
Źródło: 

antyradio.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama