W więzieniach Erdogana

Reklama

Stambuł — Przez ostatnich sześć lat byłem członkiem tureckiego parlamentu, reprezentując opozycyjną Republikańską Partię Ludową. To zmusiło mnie do stania się specjalistą od tureckiego systemu penitencjarnego, ponieważ rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) prezydenta Recepa Tayyip Erdogana coraz bardziej prześladuje polityków, działaczy, pracowników różnych instytucji i przeciętnych obywateli, którzy sprzeciwiają się jego zasadom, a po nieudanej próbie zamachu stanu w lipcu ubiegłego roku aresztowano ich tysiące.

Mój poranek zaczyna się od czytania wiadomości; szukam terminów sądowych rozpraw zatrzymanych parlamentarzystów, dziennikarzy, naukowców i przeglądam stronę internetową, gdzie rząd publikuje swoje dekrety oraz nazwiska osób, które powinny być usunięte z rządu, wojska, szpitali, banków, szkół i innych instytucji.

Pozwolenie na wizytę w tureckim więzieniu jest udzielane przez ministra sprawiedliwości po otrzymaniu wniosku z podaniem nazwisk więźniów i sugerowanych dat odwiedzin. Liczba aresztowań rośnie z każdym dniem i trzeba być ostrożnym, aby nie pomylić nazwiska więźnia ani lokalizacji. Najmniejszy błąd unieważnia pozwolenie.

Zacząłem w 2011 roku od odwiedzin pięciu więźniów politycznych. Teraz odwiedzam ich ponad 50, a to i tak niewielka część zatrzymanych. Wśród tych, których udało mi się odwiedzić są dziennikarze z gazet Cumhuriyet i Birgun, które krytykują rząd Erdogana. Jeden z nich to Musa Kart- karykaturzysta w Cumhuriyet, który jest przetrzymywany wraz z 11 kolegami od października ubiegłego roku ; są oskarżeni o "sprzyjanie zbrojnej organizacji terrorystycznej, nie będąc jej członkami." Prokuratorzy domagają się dla nich do 29 lat więzienia.

Oskarżenia wobec aresztowanych pisarzy i dziennikarzy są absurdalne. Dowodem przeciwko felietoniście Atilla Tas był jeden z jego wpisów na Twitterze : "Edison nie wynalazłby 'żarówki', gdyby widział te czasy !" Wyborczym symbolem A. K. P. jest właśnie żarówka. Sąd postanowił zwolnić Atillę na swoim pierwszym posiedzeniu pod koniec marca, w związku z czym sędziowie orzekający w jego sprawie zostali odwołani ze stanowisk jeszcze w tym samym dniu. Tas został aresztowany w następstwie nowego śledztwa i to wtedy, gdy już przygotowywał się do wyjścia ze stambulskiego więzienia. Wciąż jest w więzieniu i czeka na kolejną rozprawę.

Tylu pisarzy, dziennikarzy i ludzi różnych profesji siedzi w tureckich więzieniach, że 38 000 więźniów skazanych za oszustwo, gwałt, kradzież, rozbój i wymuszenie zostało uwolnionych przed zakończeniem odsiadki, by zwolnić miejsce.

Goście dostają 20 minut na widzenie z więźniem. Transfer więźnia z celi do pokoju spotkań i z powrotem trwa około godziny. Aby zobaczyć 20 więźniów muszę kwaterować w sąsiedztwie więzienia przez kilka dni. Ponieważ jedzenie i picie jest w więzieniu zabronione, wożę ciastka w swoim aucie.

Często odwiedzam więzienie Silivri, które znajduje się około 60 km od mojego domu w Stambule. Przechodzę przez wszystkie punkty kontroli bezpieczeństwa, w tym skanowanie oczu. Przeszukiwania są dla mnie najtrudniejsze. Od czasu wypadku samochodowego, kilka lat temu, używam protezy kończyn, przez którą urządzenia kontrolujące okropnie hałasują.

Mam prawo nosić ze sobą tylko notes i długopis. Więźniom nie wolno pisać w notesie ani udostępniać pisemnych notatek. Zbieram informacje, co chcieliby przekazać swoim bliskim i adwokatom.

Zasady odwiedzin stale się zmieniają. Na przykład, dni odwiedzin to środa i czwartek, ale więzienni urzędnicy mogą to dowolnie interpretować dodając "i" albo "lub". Nawet strażnicy się boją. Jeśli poprosisz o szklankę wody, nie podają jej, aby uniknąć oskarżeń o bycie miłym dla opozycji. Wielu z nich zresztą zostało zwolnionych po zamachu stanu.

Przeszukiwania nagich więźniów są powszechne. Rząd regularnie publikuje zdjęcia więźniów z rękami skutymi na plecach. "Amnesty International" i Human Rights Watch co rusz informują o znęcaniu się i torturowaniu więźniów, których zmusza się do klęczenia, bije pałkami i pozbawia snu, dopóki nie podpiszą leżącego przed nimi zeznania .

Dostęp do opieki medycznej w więzieniu jest przypadkowy. O chorobie nie decyduje lekarz, ale Ministerstwo Sprawiedliwości. By dostać się do lekarza, ciężko chorzy więźniowie z rękami w kajdankach godzinami cisną się do furgonetki.

Mniejszości seksualne są odizolowane, żeby "nie zarażały AIDS i syfilisem". W 2015 roku, 43 osoby popełniły w tureckich więzieniach samobójstwo ; według danych rządowych, w 2016 roku ich liczba wzrosła do 66.

Więźniowie nie mają prywatności, nie mają nawet dostępu do oddzielnej toalety. Kamery umieszczane są w drzwiach celi, oknach i łóżkach; więźniowie są obserwowani nawet wtedy, gdy śpią. Przysłonięcie okien celi gazetą lub firanką jest zabronione.

Pomimo długiego arbitralnego przetrzymywania, w niektórych przypadkach nawet do 10 miesięcy, zarzuty nie zostają przygotowane. Zatrzymani mogą rozmawiać ze swoimi prawnikami tylko jedną godzinę w tygodniu. Wielu nie stać na adwokata, a adwokaci z urzędu wykazują nikłe zainteresowanie.

Więźniom nie wolno pisać listów. Nie mogą nawet przebywać razem na spacerniaku. Mają prawo do 10 książek tygodniowo, ale dostają jedną w miesiącu. Słyszałem, jak pewien więzień mówił : "książka nie jest dostępna, ale autor jest tutaj, jeżeli jesteś zainteresowany."

Autor: 
Safak Pavey/Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

net.com

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama