NA BIAŁORUSI UNIWERSYTET BĘDZIE KSZTAŁCIŁ SPECJALISTÓW OD KRYPTOWALUT

Reklama

pon., 02/12/2018 - 21:23 -- zzz

Podczas gdy polski rząd wypowiedział wojnę kryptowalutom, na Białorusi Uniwersytet Państwowy w Homlu będzie kształcił specjalistów od kryptowalut.

 

Na uniwersytecie utworzono nową specjalność - "informatykę ekonomiczną". Studenci przez 4 lata będą się uczyć między innymi operacji kryptowalutami i technologii blockchain. Ta może być wykorzystywana do obsługi różnych transakcji za pomocą internetu.

Uniwersytet zamierza dużą uwagę poświęcić zajęciom praktycznym. Studenci już od pierwszego roku będą się szkolićw firmach komputerowych. Nowe kadry mają zasilić Białoruski Park Wysokich Technologii, który pod Mińskiem działa od 13 lat.

 

180 firm rezydentów zatrudnia ponad 30 tysięcy ludzi. W 2016 roku eksport usług z białoruskiej "krzemowej doliny" wyniósł 820 milionów dolarów.

W grudniu ubiegłego roku prezydent Aleksander Łukaszenka wydał dekret legalizujący kryptowaluty i technologie blockchain. Stworzył też zachęty finansowe do inwestowania na Białorusi w branżę wysokich technologii.

Zgodnie z prezydenckim dekretem wszystkie transakcje kryptowalutami przeprowadzane na terenie Białorusi nie zostaną objęte podatkiem przez kolejne pięćlat.

 

W Polsce kryptowalutowcy stali się "podejrzanymi"

 

Polski rząd i instytucje państwowe idą z Bitcoinem na wojnę. Do antybitcoinowej ofensywy przystąpiły też banki, które wypowiadają istniejące kryptowalutowe konta i nie chcą zakładać nowych. Pytanie brzmi: w jakim stopniu te działania opierają się na strachu przed aparatem państwowym, a w jakim są otwartą walką z konkurencją?

 

Strach przed bitcoinem instytucje rządowe i finansowe w naszym kraju przejawiały od początku jego powstania - widać w tym było lęk przed nieznanym. Zwłaszcza że BTC nie miał i wciąż nie ma legalnej definicji w polskim systemie prawnym. Pierwsze ujęcie prawne waluty wirtualnej pojawi się zaś w projekcie ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, której sam tytuł sugeruje, że zawarte w nim regulacje odnoszą się do zagadnień "prawnie podejrzanych".

 

Banki przestały pełnić funkcję zaufania publicznego. W przypadku bankructwa wypłacą zaledwie kwotę do 100 tys. Euro. Reszta przepada. Zniknęła również tajemnica bankowa, bowiem banki są zobowiązane na podstawie ustawy o STIR, raportowania do skarbówki wszystkich transakcji i to każdego dnia.
Banki nie chcą przyjmować gotówki w kasie, a jeśli już to zrobią, pobierają prowizję od przeliczenia pieniędzy i zaksięgowaniu jej na rachunku firmy nawet 1% od wartości, a oprocentowanie zdeponowanych środków w banku jest poniżej inflacji.

I tu mamy odpowiedź, dlaczego społeczeństwo ucieka w świat kryptowalut.

Anachroniczny system bankowy opiera się na dodrukowywaniu pieniędzy, czyli na oszustwie. Jeśli obywatel wydrukuje banknot i wpuści go do obiegu, to idzie do więzienia na długie lata. Natomiast organy i instytucje finansowe okradają społeczeństwo i nic im za to nie grozi, bo tak sami sobie napisali prawo, które przestrzegać muszą tylko obywatele, których postrzegają, jako niewolników.

 

Silne lobby bankowe i polski rząd zdają sobie sprawę, że im bardziej dokręcają śrubę podatnikom, im większy stosują reżim fiskalny, tym więcej podatników ucieka w świat wirtualnych transakcji, który funkcjonuje poza systemem bankowym. Fiskus nie jest w stanie śledzić takich transakcji, a bankowcy naciskają na rządy państw do likwidacji wirtualnych walut, ponieważ zwyczajnie tracą klientów i władzę nad obywatelem.

Rzekome zagrożenia podnoszone przez banki i rząd wiążą się z tym, że waluty wirtualne, nie są gwarantowane przez instytucje finansowe, które mogą być wykorzystane np. do prania brudnych pieniędzy i wspierania terroryzmu.

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

polskieradio

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama