Pokolenie „biohakerów” może stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego

Reklama

śr., 05/23/2018 - 22:37 -- zzz

Biohakerzy w swoich domowych laboratoriach zajmują się modyfikacjami genetycznymi. Jeden z nich stworzył w garażu nowego wirusa. Niektórzy wykonują eksperymenty… na własnych ciałach! Tych śmiałków nazywa się czasem „kaskaderami genetyki”.

Kiedy to czytasz genetyk-amator może konstruować w domowym laboratorium niebezpieczny wirus…

Pamiętacie wieści o młodych geniuszach informatyki, którzy z Internetu uczyli się kodowania i włamywali się na strony rządów? Obecnie wśród „geeków” młodego pokolenia coraz więcej jest „biohakerów”, którzy też zajmują się kodem – ale tym genetycznym, jak donosi New York Times. Coraz więcej powstaje kanałów YouTube i stron na Reddit, z których można czerpać wiedzę o technikach modyfikacji genetycznych – na niektórych kanałach biohakerzy wykonują eksperymenty genetyczne… na własnych ciałach! Tych śmiałków nazywa się czasem „kaskaderami genetyki”.

Biohakerzy – „obozy biotechnologiczne”

Zakładane są też „dzielnicowe” laboratoria, jak Genspace w Brooklinie, członkowie których mogą korzystać na miejscu z zaawansowanego sprzętu. Odbywają się też „obozy biotechnologiczne”, podczas których można zdobyć podstawy wiedzy potrzebnej do założenia własnego laboratorium. Jeśli chodzi o sam materiał genetyczny do eksperymentów, można zakupić go online od prywatnych firm zajmujących się klonowaniem kodu genetycznego albo na naukowych odpowiednikach portalu Ebay np. Science Exchange. Skąd pieniądze na eksperymenty? Na stronach takich jak Kickstarter mnóstwo jest zbiórek mających na celu sfinansowanie „oddolnych” recept na walki z chorobami.

Biohakerzy – Keoni Gandall

Biohakerem jest pochodzący z Kalifornii Keoni Gandall. Jego przygoda z biotechnologią zaczęła się, gdy jako jedenastolatek przypadkiem sięgnął po podręcznik wirusologii. W wieku szesnastu lat miał już małe laboratorium w swojej sypialni. Poświęcił się genetyce bez reszty – do tego stopnia, że postanowił nosić tylko czerwone koszulki polo, żeby nie tracić czasu na wybór ubrania! W szkole szło mu słabo – oczywiście poza biologią – a jego aplikacji do college’u nie przyjęła żadna szkoła. O ironio, mimo tego w wieku 18 lat otrzymał stanowisko badacza na prestiżowym uniwersytecie Stanforda. Jego marzeniem jest genetyka open-access, czyli powszechny dostęp do wiedzy, sprzętu i biblioteki kodów genetycznych. Wierzy on, że w niedalekiej przyszłości innowację będą tworzyć nie tylko naukowcy, ale także zwyczajni hobbiści.

Biohakerzy – udało się odtworzyć odmianę ospy

Ale biohaking to nie tylko obietnica szybkiego rozwoju i równości w świecie innowacji. To także poważne ryzyko. Natychmiast zauważy to każdy, kto czytał „Kocią kołyskę” Kurta Vonneguta, powieść w której tajemniczy wynalazek pozwalający na zmienienie struktury molekularnej wody – lód-9 – trafia w niepowołanej ręce i staje się śmiertelnym zagrożeniem dla ludzkości.

W przypadku biohakingu pierwsze obawy pojawiły się, kiedy zespół badaczy z Uniwersytetu Alberty opublikował wyniki kontrowersyjnego eksperymentu. Naukowcom udało im się odtworzyć dawno wyplenioną odmianę ospy, łącząc fragmenty kodu genetycznego zamówione przez Internet. Ospa to choroba o wielkim potencjale jako broń genetyczna, a działaniami badaczy z Uniwersytetu Alberty przed opublikowaniem wyników nie zainteresowały się żadne organa bezpieczeństwa. Specjaliści oceniają, że genetyka rozwija się tak szybko, że istniejące przepisy nie przystają do możliwości dzisiejszych laboratoriów – ani tych uczelnianych, ani tych prywatnych.

„Są dwie rzeczy, które mogłyby zmieść z ziemi 30 milionów ludzi – broń nuklearna lub biologiczna” – ocenia Lawrence O. Gostin, doradca w WHO. „Obawiamy się tej pierwszej ewentualności i staramy się jej zapobiegać, ale nie myślimy o drugiej – to dla mnie niepojęte” – dodaje.

Biohakerzy – Josiah Zaner wszczepił sobie fragment kodu genetycznego

Do tej pory modyfikacje genetyczne pochodzące z domowych laboratoriów budziły raczej pobłażanie akademickich naukowców. Śmiechem zbyto na przykład eksperyment biohakera Josiah Zanera, który wszczepił sobie samodzielnie stworzony fragment kodu genetycznego, licząc, że urosną mu od tego muskuły. Ale wraz ze wzrostem zainteresowania biohakingiem coraz więcej osób zaczyna brać domowe laboratoria genetyczne na poważnie.

Szaleniec, który marzy o władzy mógłby stworzyć odporną odmianę wąglika lub wysoce zaraźliwą grypę – w Internecie można znaleźć instrukcje. „Dlatego każdy, kto zajmuje się biologią syntetyczną powinien podlegać kontroli. A kto robi to bez pozwolenia – powinien być uważany za podejrzanego” – ocenia dr George Church, specjalista z Uniwersytetu Harvarda.

Autor: 
Marta Wróblewska
Źródło: 

generacjasmart.p

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama