Ekoterroryści nie dopuścili do polowań na dziki na Śląsku

Reklama

śr., 01/09/2019 - 00:49 -- koscielniakk

Kilkunastoosobowa grupa ekoterrorystów z lokalnej organizacji „Śląsk przeciw myśliwym” uniemożliwiła przeprowadzenie planowanych odstrzałów dzików pod Bytomiem. Aktywiści organizują protest w obronie zwierząt w Katowicach.

 

 

O przebiegu wspomnianej akcji przeczytaliśmy na fejsbukowej stronie śląskiej organizacji. Z relacji wynika, iż w minioną sobotę rankiem obrońcy zwierząt wyruszyli do miejsce, gdzie zgłaszane były polowania. Jedno z nich miało się odbyć w rezerwacie Segiet na pograniczu Tarnowskich Gór i Bytomia, w ramach akcji masowych odstrzałów zleconych przez Ministerstwo Środowiska. Do polowania jednak nie doszło, ponieważ myśliwym skutecznie przeszkodzili działacze stowarzyszenia „Śląsk przeciw myśliwym”.

Na profilu obrońców zwierząt, w sprawozdaniu z akcji czytamy m.in: „Chcąc zgubić lub zniechęcić 14 aktywistów biorących udział w blokadzie myśliwi i naganiacze przedzierali się przez największe krzaki. Być może ciągnące na smyczy psy im w tym przeszkadzały, bo w pewnym momencie znaleźliśmy je porzucone i przywiązane w środku lasu. Kiedy i czy zamierzali po nie wrócić nie wiemy. Wzięliśmy psy ze sobą do głównej ścieżki, gdzie były zaparkowane auta myśliwych. Stamtąd je odebrali (początkowo wypierając się, że to nie ich). Z rzeczy zgubionych i znalezionych była również kołatka od naganiaczy. Dwójka z nich wyglądała na osoby niepełnoletnie, ale nie mogliśmy tego zweryfikować, bo tym razem policja się nie pojawiła. Tablice również wisiały na wysokości niezgodnej z przepisami.”

Jak czytamy dalej, po tym sukcesie miłośnicy zwierząt wyruszyli jeszcze w inne miejsce, gdzie to samo koło łowieckie zgłosiło tego dnia polowanie, ale żadnych myśliwych już nie zastali. Jak dowiadujemy się ze strony „Śląska przeciw myśliwym”, 10 stycznia na rynku w Katowicach planowana jest manifestacja pod hasłem: „NIE DLA MASOWEGO ODSTRZAŁU DZIKÓW!”, na która zjechać mają przeciwnicy planowanych w związku z ASF odstrzałów dzików z całego regionu i nie tylko. Podobne protesty odbywać mogą się w całym kraju.

 

W apelu wzywającym do udziału w tej manifestacji czytamy m.in.: „Oficjalnym powodem tej masakry jest walka z ASF. Jednak wielokrotnie już specjaliści bili na alarm informując, że polowania na dziki przynoszą odwrotny skutek! Chorobę rozprzestrzenia człowiek. To nielegalny handel świniami. Niezgłaszanie weterynarzowi powiatowemu padłych świń, wyrzucanie, zakopywanie martwych zwierząt (dzik, który jest świetnym padlinożercą odszukuje i zjada zarażone mięso). To myśliwi roznoszą krew zwierząt, na samochodach, butach etc. Myśliwi/rolnicy zarażają zwierzęta hodowlane. 
4 ostatnie lata „walki z ASF” zostały zupełnie zmarnowane, bo to nie dziki a LUDZIE są odpowiedzialni (także lekarze weterynarii, którzy na papierze deklarowali nadzór) za rozprzestrzenianie się choroby wśród świń. Kraje, w których jako pierwszych zdiagnozowano ASF poradziły sobie z wirusem nie poprzez zabicie dzików, a poprzez całkowitą zmianę sposobu hodowli świń. Tylko zamknięte fermy. I 100% bioasekuracja.”

Autor: 
----------------
Źródło: 

farmer.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama