Bitcoin zakazany w mBanku. Bank zamyka firmowe konta za handel kryptowalutami

Reklama

sob., 02/10/2018 - 21:26 -- zzz

mBank to kolejny bank, który zaczął zamykać konta firmowe podmiotom gospodarczym, zajmującym się obrotem kryptowalutami. - Mamy obowiązki związane z wykonaniem środków bezpieczeństwa - tłumaczy rzecznik mBanku. Wcześniej na taką praktykę zdecydowały się Bank Pekao i BZ WBK.

 

Doniesienia na temat zamykania kont pojawiły się w sobotę w internecie. Na jednej z grup dyskusyjnych na Facebooku poświęconych bitcoinowi znalazła się informacja, że mBank zamknął konto firmowe prowadzone przez spółkę Coinlab z Białegostoku, promującą się jako "Białostockie Centrum Kryptowalut".

Wpis innego klienta, którego konto firmowe w mBanku - jak twierdzi - zostało "zamknięte w trybie natychmiastowym bez żadnego wyprzedzenia", znalazł się z kolei na oficjalnym profilu instytucji na Facebooku. - A to wszystko za to LEGALNE prowadzenie działalności w obszarze krypto walut - dodał w swoim wpisie.

mBank w odpowiedzi na ten post poinformował, że "nie nawiązuje relacji biznesowych z klientami świadczącymi usługi oferowania wirtualnych walut". - Jeżeli forma prowadzonej przez Ciebie działalności gospodarczej narusza nasze regulacje, to mogliśmy wypowiedzieć Ci umowę korzystania z rachunku firmowego - czytamy we wpisie mBanku.

Foto: Zrzut ekranu z Facebooka / materiały prasowe

Krzysztof Olszewski, rzecznik prasowy mBanku w rozmowie z Business Insider Polska nie chciał odnosić się do przypadków poszczególnych klientów, ale przyznał, że takie umowy mogły zostać rozwiązane. Potwierdził też, to co zostało napisane w odpowiedzi banku na Facebooku.

- Zgodnie z naszą polityką nie nawiązujemy relacji biznesowych z firmami handlującymi kryptowalutami - powiedział nam Olszewski - Nie ma znaczenia, że działają one legalnie. My mamy obowiązki związane z wykonaniem środków bezpieczeństwa – dodał.

Bank powołuje się na artykuł 8b ustawy z 16.11.2000 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, który nakłada na niego obowiązek monitorowania aktywności klientów i ustalenia źródła pochodzenia środków na rachunkach. Handel kryptowalutami to uniemożliwia.

 

 

mBank wcześniej wypowiedział umowę Internetowej Platformie Płatniczej - Internetowy Kantor Wymiany Walut

Operatorzy finansowi mają poważny problemy.

Każda mała instytucja finansowa typu internetowy kantor wymiany walut czy wirtualny operator płatności może realizować za pośrednictwem banku płatności biznesowe, dla osób fizycznych lub wymieniać walutę na zlecenie klienta poprzez e-platformę.

Niestety, polskie i zagraniczne banki działające na terytorium polski zaczęły wypowiadać umowy, mimo że korzystają z polskiej jurysdykcji, zarabiają tu pieniądze - na polskich firmach i obywatelach. Wypowiedzenie umowy o prowadzenie rachunku z punktu widzenia biznesowego jest nieuczciwe i niedopuszczalne.

Oczywiście we wszystkich wypowiedzeniach umów pojawia się znana formuła: „przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy i wspieranie terroryzmu”. Czyli współczesne „jesteś heretykiem”, wykorzystywane dawniej przez Świętą Inkwizycję do palenia ludzi na stosach.

Ustawa i przepisy są tak skonstruowane, że zarzut prania pieniędzy można przylepić każdemu. Wystarczy domniemanie, na podstawie "widzimisię", a bezzasadne podejrzenie skutkuje poważnymi konsekwencjami dla klienta banku. 

Operator płatności przestaje zarabiać, traci klientów i zaufanie na rynku. W ten właśnie sposób bank z zamiarem i z premedytacją doprowadza firmę do bankructwa.
Baza użytkowników to czasem kilkadziesiąt tysięcy firm i osób fizycznych, którzy każdego dnia dokonywali płatności, wymieniali walutę. Odcięcie platformy od banku to cios w plecy zadany partnerowi biznesowemu. Dodać należy, że na płatnościach realizowanych przez klientów kantoru, banki również zarabiały.

Straty wynikające z inwestycji, jakie firma poczyniła w nowe technologie i w zintegrowanie systemu informatycznego oraz zatrudniony wykwalifikowany personel sięgają kilkaset tysięcy złotych.
Poszkodowani operatorzy finansowi rozważają złożenie pozwu i będą wnosić o wielomilionowe zadośćuczynienie z tytułu bezpodstawnego wypowiedzenia rachunku i utraty zaplanowanego zysku.

Dyskryminacja klientów ze względu na ich sposób zarobkowania to zamach na art 32 konstytucji RP i kilku międzynarodowych konwencji, jakich polska jest stroną. 

 

W polskiej gospodarce przedsiębiorcy mają dwóch, a nawet trzech wrogów:

- nękającą skarbówkę wszczynającą postępowania z założeniem zniszczenia firmy
- rozrośniętą biurokrację pożerającą znaczną cześć dochodu wypracowanego przez przedsiębiorców
- i obecnie także banki, które wykorzystują dominującą pozycję, doprowadzając swoimi działaniami przedsiębiorców do bankructwa.

Banki przestały pełnić funkcję zaufania publicznego. W przypadku bankructwa wypłacą zaledwie kwotę do 100 tys. Euro. Reszta przepada. Zniknęła również tajemnica bankowa, bowiem banki są zobowiązane na podstawie ustawy o STIR, raportowania do skarbówki wszystkich transakcji i to każdego dnia.
Banki nie chcą przyjmować gotówki w kasie, a jeśli już to zrobią, pobierają prowizję od przeliczenia pieniędzy i zaksięgowaniu jej na rachunku firmy nawet 1% od wartości, a oprocentowanie zdeponowanych środków w banku jest poniżej inflacji.

I tu mamy odpowiedź, dlaczego społeczeństwo ucieka w świat kryptowalut.

Anachroniczny system bankowy opiera się na dodrukowywaniu pieniędzy, czyli na oszustwie. Jeśli obywatel wydrukuje banknot i wpuści go do obiegu, to idzie do więzienia na długie lata. Natomiast organy i instytucje finansowe okradają społeczeństwo i nic im za to nie grozi, bo tak sami sobie napisali prawo, które przestrzegać muszą tylko obywatele, których postrzegają, jako niewolników.

 

Silne lobby bankowe i polski rząd zdają sobie sprawę, że im bardziej dokręcają śrubę podatnikom, im większy stosują reżim fiskalny, tym więcej podatników ucieka w świat wirtualnych transakcji, który funkcjonuje poza systemem bankowym. Fiskus nie jest w stanie śledzić takich transakcji, a bankowcy naciskają na rządy państw do likwidacji wirtualnych walut, ponieważ zwyczajnie tracą klientów i władzę nad obywatelem.

Rzekome zagrożenia podnoszone przez banki i rząd wiążą się z tym, że waluty wirtualne, nie są gwarantowane przez instytucje finansowe, które mogą być wykorzystane np. do prania brudnych pieniędzy i wspierania terroryzmu.

 

 

Przypomnijmy inne podobne wypowiedzenia umów operatorom kryptowalut:

 

Nagonka na operatorów kryptowalut i kantory wymiany walut, zaczęła się, kiedy Mateusz Morawiecki i Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz (dawny komunista) dali Polakom do zrozumienia, że kryptowaluta to zło na miarę Hitler, Goebbels i Pinochet. Oczywiście wszystko pod sztandarem transparentności i z rzekomej troski o dobro Polaków. 

Na efekty nie trzeba byo długo czekać, bo BZ WBK zaczął wypowiadać umowy rachunku, ponieważ "obrót walutą wirtualną nie jest objęty jednoznacznymi przepisami prawa polskiego". 

666d4e33455278675a54673d_8EqsKsXM6Aasn8FdVpXyV4kaAgDYbMl2.jpg

 

Bank Pekao wypowiedział umowę o prowadzenie konta firmowego serwisowi easycoin.pl, polskiej platformie do obrotu kryptowalutami, o czym easycoin poinformował na swojej stronie na Facebooku. "Jesteśmy zmuszeni do zaprzestania przyjmowania płatności i oferowania naszych usług wymiany walut w ramach ww. banku do dnia 31.01.2018 r." - oświadczyła firma.

 

 

 

Firmy z sektora finansowego rozważają przeniesienie działalności zagranicę. Tam będą działać i płacić podatki, pomimo że klientami będą nadal polskie firmy i obywatele polscy.

 

Dobre wieści z Białorusi:

Aleksander Łukaszenko podpisał dekret legalizujący na Białorusi kryptowaluty, ich wydobycie (mining) oraz tzw. ICO, czyli inital coin offerings*.

Wszelka działalność związana z obrotem i „emitowaniem” kryptowalut będzie zwolniona z podatku dochodowego do 2023 roku (5 lat).

 

Jednym z największych orędowników bitcoina na świecie, a z pewnością największym w Europie, jest Malta, która chce dzięki niemu przyciągnąć do siebie przedsiębiorców i kapitał branży technologicznej.

W kwietniu rząd Malty przyjął narodowy projekt strategii promowania bitcoina i technologii blockchain. Zagorzały zwolennik bitcoina, premier Joseph Muscat, już w lutym w skierowanych do Unii Europejskiej słowach przekonywał, że Europa powinna stać się "kontynentem bitcoina". Według Muscata w obliczu brexitu przyciągniecie inwestorów i przedsiębiorców skupionych przede wszystkim wokół sektora technologii blockchain oraz branży fintech jest bardzo realne i stanowi ogromną szansę dla Malty.

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

businessinsider/plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama