POLSCY LEKARZE POMAGAJĄ DZIECIOM W SYRII

Reklama

czw., 01/18/2018 - 08:14 -- zzz

Gdy pierwszy raz się z nimi spotkaliśmy, kupowały protezę dla 11-letniej Hebe. Poznały ją na granicy syryjsko-tureckiej; miała osiem lat, gdy do pokoju wpadła bomba i urwała jej nogi. Teraz bohaterki z krakowskiej Polskiej Misji Medycznej zebrały pieniądze na protezę dla kolejnej małej Syryjki - trzyletniej sieroty Maysy Alhaj.

Trzyletnia Maysa mieszka w wiosce Hama z babcią i wujkiem. Najpierw we wrześniu 2015 roku zginął jej tata, dwa miesiące później mama. W tym samym bombardowaniu, na rodzinny dom, dziewczynka straciła nogę. O jej historii PMM dowiedziała się od znajomego lekarza, doktora Mansoura Alatrasha.

 

Jak relacjonował Syryjczyk, trzylatka była jeszcze w trudniejszej sytuacji niż pozostałe dzieci, bo amputacja przebiegła tak, że nie mogła nosić tańszej, tymczasowej protezy. Potrzebna była dobra wersja elektroniczna. Polska Misja Medyczna miała tylko połowę środków – 40 tysięcy złotych.

Przedstawicielki organizacji poprosiły o pomoc w zbiórce reszty pieniędzy. Oprócz indywidualnych wpłat, w akcję włączył się m.in. Dom Kultury „Inspiro” z ulicy Wielickiej – każdy mógł tam przyjść na warsztaty i wykonać samodzielnie małe dzieło, które później było licytowane na facebookowej aukcji. Dzięki dobrym ludziom, udało się zebrać całość kwoty – 80 tysięcy złotych. Teraz Polska Misja Medyczna dopina formalności dotyczące przewiezienia Maysy do Turcji, gdzie w centrum ortopedycznym mogłaby przejść operację wszczepienia nowoczesnej protezy.

Przywoływana w naszym klipie Hebe, już nauczyła się chodzić na swoich nowych protezach. Wróciła do swojego domu w Syrii. Na szczęście mieszka w rejonie, w którym nie ma już działań wojennych. Protezę dzięki misji, ma już też Nura – matka dwójki dzieci z Aleppo. PMM szacuje, że w Syrii przebywa ponad 260 tys. dzieci, które straciły kończyny w wyniku nalotów.

 

Jedyna taka misja w Polsce

Polska Misja Medyczna z Krakowa walczy tak o najsłabszych już od 18 lat. Jednak wiele osób usłyszało o nich dopiero w zeszłym roku, gdy organizacja walczyła o podjęcie prób leczenia dzieci syryjskich w Polsce. PMM to duma naszego miasta. Mamy w Polsce kilka instytucji humanitarnych działających w krajach ogarniętych wojną, klęskami, głosem, ale ta jest jedyną, która specjalizuje się w pomocy medycznej.

 

W biurze przy placu Sikorskiego pięć kobiet codziennie organizuje wyjazdy lekarzy do najdalszych zakątków świata. Szkolą też miejscowych lekarzy i mieszkańców, szczepią, wyposażają, a nawet budują, kliniki i szpitale. Wychodzą z założenia, że wszyscy jesteśmy częścią całości, która nazywa się ludzkość.

Nie wejdziesz na pokład, nie przejdzie przelew

  • Kraje, do których dociera Polska Misja Medyczna, są bardzo daleko, a to oznacza, że ich przedstawicielki muszą się mierzyć ze skomplikowaną logistyką. Tych miejsc nie łączy Unia Europejska - potrzebne są wizy, pozwolenia na pracę, legalizacja pobytu. Jadąc do Sudanu Południowego, nie wejdziesz nawet na pokład samolotu na Okęciu, jeśli nie będziesz miał takiego pozwolenia wcześniej - turyści tam przecież nie jeżdżą. Inny przykład: przelewy. Chcesz zrobić transfer pieniędzy na leki, a okazuje się, że środki nie dotrą, bo na Birmę są nałożone sankcje. Musisz kombinować, żeby dolary przeszły przez… Singapur.

fot: Polska Misja Medyczna

 

Gdy otwierają się oczy

Podczas naszego wywiadu, Ewa Piekarska ćwiczyła wyjazdy pod tytułem: dwa tygodnie, trzy kraje i trzynaście lotów. Jest prezeską Polskiej Misji Medycznej, pracuje w niej od 13 lat. Podobnie jak lekarze, przekonuje: każda misja czegoś uczy, na każdej zostawia się serce. Bardzo szybko przestajesz patrzeć na świat przez prymat krajów. Tu chodzi o konkretnych ludzi z imienia i nazwiska. Miejscową kucharkę, lekarza, księdza, pacjenta. Wtedy do Polski wracała akurat para dentystów, która na misji m.in. przebadała kilkaset uchodźców. Mówili, że dopiero ten wyjazd otworzył im oczy, jak wiele można zrobić na świecie.

fot: Polska Misja Medyczna

 

Ty też możesz pomóc

Działają m.in. w Syrii, Senegalu, Kurdystanie, Birmie, Papui Nowej Gwinei, Haiti. W wielu tych miejscach brakuje wiedzy o technikach operacji, szczepieniach, brakuje sprzętu i prądu. Wrażenie jak w Polsce wiele lat temu, ale skoro u nas się zmieniło, to znaczy, że i tam jest nadzieja.

fot: Polska Misja Medyczna

 

Trwałe efekty pracy PMM są widoczne i namacalne – to wyremontowany szpital, nowe umiejętności miejscowych lekarzy, a co za tym idzie: więcej uratowanych pacjentów. Dlatego warto im pomóc - albo w krakowskim biurze (można tu odbyć staż), albo w zbiórce pieniędzy czy konkretnych akcjach.

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

inkrakow

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama