Niemcy mogą wydobywać węgiel, wycinać prastary las, produkować energię z atomu. Polska nie może

Reklama

pon., 08/20/2018 - 22:34 -- zzz

W sprawie pierwszej polskiej elektrowni atomowej Niemcy zdążyli wysłać oficjalnie aż 20 tys. protestów. W województwie lubuskim udało się im również zablokować budowę nowej elektrowni na węgiel brunatny oraz towarzyszącej jej kopalni odkrywkowej, mimo iż sami posiadają takie tuż przy granicy z Polską. O sprawie wycinki puszczy pierwotnej w Hambach (bo przeszkadzała w rozwoju kopalni) czy wycinkach lasów zaatakowanych przez kornika nawet nie będę wspominał. Gdzie nie spojrzeć tam podwójne standardy.

Przypomnijmy - kiedy cała uwaga ekologów skupiona była na Puszczy Białowieskiej (bo na jej fragmentach, które nie były rezerwatem, dokonywano okresowej wycinki drzew zasadzonych wcześniej przez człowieka), w Niemczech podjęto decyzję o wycince w pień prastarego (liczącego 12 tys. lat) lasu pierwotnego w Hambach, bo przeszkadzał im w rozbudowie kopalni węgla brunatnego. Sąd administracyjny w Kolonii potwierdził, że wycinka gigantycznych połaci tego lasu może być kontynuowana, gdyż interes gospodarczy jest ważniejszy od ekologii. Zaślepieni polskimi sprawami eurokraci z Brukseli w ogóle nie dostrzegli tego tematu.

Podwójne standardy zachowania było także widać w sprawie budowypierwszej polskiej elektrowni atomowej. Warto odnotować, że jak tylko rząd Tuska zaczął mówić, iż chce wybudować taką elektrownie, Niemcy wysłali w tej sprawie do Komisji Europejskiej specjalny list protestacyjny. Do rządu Tuska trafiło również - uwaga - aż 20 tys. indywidualnych niemieckich zastrzeżeń dotyczących polskiego programu jądrowego. Jakby tego było mało pod petycją przeciwko budowie polskiego atomu zebrano łącznie 50 tys. podpisów niemieckich obywateli. Co ciekawe - nasi zachodni sąsiedzi nadal użytkują kilka siłowni jądrowych i jakoś nikomu to specjalnie nie przeszkadza.

Ingerencja Niemiec w koncepcję rozbudowy strategicznej infrastruktury Polski (elektrownia atomowa do takiej infrastruktury z pewnością należy) nie była jedyną, jaką w ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować. W 2014 roku Polska Grupa Energetyczna (PGE) ogłosiła, że w okolicach Gubina (woj. lubuskie) zamierza wybudować odkrywkową kopalnię węgla brunatnego oraz nowoczesną elektrownię opalaną wydobywanym w tej kopalni węglem. Niemal natychmiast po ogłoszeniu planów budowy kopalni i elektrowni zaczęły się protesty organizacji ekologicznych. Wkrótce przyłączyły się do nich przedstawiciele niemieckich gmin przygranicznych. Protesty te okazały się być na tyle skuteczne, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie zawiesiła postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanej kopalni. Realizacja całego projektu została wstrzymana.

Co ciekawe - ekologom oraz naszym zachodnim sąsiadom nie przeszkadzało, że w oddalonej od Gubina o około 20 kilometrów niemieckiej miejscowości Janschwalde, tuż przy granicy z Polską, funkcjonuje jedna z największych na świecie siłowni węglowych, która opalana jest węglem brunatnym wydobywanym z okalających ją kopalni odkrywkowych.

Reasumując: Niemcy mogą wydobywać węgiel z kopalni odkrywkowej, wycinać prastary las, produkować energię z atomu. Polska tego robić nie może. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - w kwestiach strategicznych obowiązują podwójne standardy. W przypadku Polski ekologia może, a nawet powinna blokować rozwój. W przypadku Niemiec można przymknąć oko na to i owo, gdyż rozwój jest najważniejszy.

Autor: 
zzz
Źródło: 

niewygodne.info.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama