Maciej Damięcki: Walka z chorobą i oskarżeniami

Reklama

pt., 01/11/2019 - 17:19 -- koscielniakk

Wywodzi się z aktorskiej rodziny. Wystąpił w głośnych filmach oraz najpopularniejszych polskich serialach. Dwukrotnie udało mu się pokonać nowotwór. Za drugim razem o ciężkiej chorobie dowiedział się dzięki żonie. 11. stycznia 2019 roku Maciej Damięcki obchodzi 75. urodziny.

 

Damięcki należy do rodziny z aktorskim rodowodem. Jego rodzice, Irena Górska-Damięcka i Dobiesław Damięcki, brat Damian, dzieci Mateusz i Matylda oraz bratanek Grzegorz - wszyscy byli lub są aktorami. Także babka trudniła się tym fachem. Damięcki z dumą zaznacza, że nie zna podobnego aktorskiego rodu, którego już czwarte pokolenie występuje na scenie i w filmach. Nawet jego żona jest związana z aktorstwem. Chociaż sama nie gra, prowadzi agencję, której klientami byli między innymi Urszula Grabowska i Leszek Lichota.

Gdy był dzieckiem, często towarzyszył rodzicom, gdy ci jeździli po Polsce wraz z kolejnymi przedstawieniami. Wtedy też postanowił pójść w ich ślady. W filmach zaczął pojawiać się jako nastolatek. Razem ze starszym bratem Damianem debiutował w "Tajemnicy dzikiego szybu" (1956) Wadima Berestowskiego. Aktor wspomina, ze na planie zdarzało mu się podjadać cukier, z którego były zrobione stalaktyty.

Początek jego kariery wiąże się także z pierwszą poważną chorobą. Podczas przygotowań do "Króla Maciusia I" Wandy Jakubowskiej wykryto i niego guza tarczycy. Po operacji jego usunięcia aktor musiał od początku nauczyć się mówić. Jedna ze strun głosowych została wtedy przecięta, a druga uszkodzona.

W 1966 roku ukończył wydział aktorski w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej W Warszawie. Miał już wtedy za sobą kilka ról filmowych, między innymi w "Ludziach z pociągu" Kazimierza Kutza, gdzie wcielił się w chłopca zatrzymanego wraz z innymi pasażerami przez nazistowskich okupantów. Gdy ginie pistolet maszynowy, hitlerowcy decydują się rozstrzelać co piątą osobę. Grany przez Damięckiego młodzieniec decyduje się wtedy na ostatecznie bohaterski czyn.

Aktor ze śmiechem wspomina także rolę w "Bokserze" (1966) Juliana Dziedziny. Wcielił się tam w młodego boksera. Rola ta sprawiała mu trudność z powodu odruchu zamykania oczu przy każdym ciosie przyjętym na głowę - co przy sparingach z prawdziwymi sportowcami owocowało problemami. Damięcki wspomina, że nie miał tyle samozaparcia co Daniel Olbrychski, który na potrzeby filmu nauczył się boksować.

W ostatnich latach Damięcki gra przede wszystkim w serialach. Wystąpił w "Bulionerach" jako Boguś, kolega z pracy głównego bohatera z pracy, oraz zdominowany przez żonę Jan Grzyb w "Plebanii".

O Damięckim zrobiło się głośno, gdy wyszło na jaw, że w latach 70. ubiegłego wieku był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bliźniak. Jak sam przyznaje do zrekrutowania go doszło, gdy został zatrzymany za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Dostał wybór - współpraca lub proces i zwolnienie z telewizji. Wedle artykułu opublikowanego w "Dzienniku" Damięcki działał jako "Bliźniak" przez 16 lat. On sam utrzymuje, że był to okres znacznie krótszy, a większość raportów opatrzonych jego nazwiskiem została sfałszowana.

 

 

Aktor przyznał, że sytuacja była dla niego bardzo stresująca. Początkowo wyparł się wszystkich rewelacji "Dziennika", bo było mu zwyczajnie głupio. Kilka tygodni po publikacji stwierdził, że koledzy ze środowiska filmowego zareagowali na nią nader życzliwie. Wsparcie najbliższych pomogło mu także w 2009 roku, gdy zdiagnozowano u niego raka prostaty. Chociaż czuł się dobrze, do badań namówiła go jego żona. W czasie walki z nowotworem na krok nie odstępowały go dzieci. W 2013 roku Damięcki ogłosił, ze udało mu się wygrać z chorobą.

Autor: 
--------------------
Źródło: 

Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama