OBNIŻENIE STAWKI CIT DO 9% TO PROPAGANDA

Reklama

pon., 04/16/2018 - 23:54 -- zzz

Obniżka podatków zawsze dobrze brzmi. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy dotyka ona nielicznych. A tak jest w przypadku zapowiedzi obniżenia CIT-u dla małych firm z 15 do 9 proc. - To propaganda. Mniej niż 10 proc. firm w Polsce rozlicza się przez podatek CIT. Za to przytłaczająca większość rozlicza się PIT-em, a ich już obniżka nie dotknie - mówi w rozmowie z Business Insider Polska prof. Witold Orłowski.

Przypomnijmy, że w sobotę premier Morawiecki zapowiedział podczas zjazdu Zjednoczonej Prawicy obniżkę podatku CIT z 15 do 9 proc. Obniżka ma obejmować firmy, których obrót nie przekracza 5 mln zł. - Ta propozycja dotknie małej liczby firm. Mniejszej niż 0,5 mln, które znajdują się akurat w jakiejś specyficznej sytuacji. Dlaczego? Założenie spółki cywilnej czy jawnej jest bardzo często po prostu nieopłacalne. Firmy, które w ten sposób działają, zostały powołane w jakimś określonym celu - tłumaczy prof. Witold Orłowski.

Obniżka CIT przez PiS. Konsekwencje dla firm będą nieduże?

- Jakby tak zliczyć doraźne zapowiedzi premiera bez tych dużych projektów rozpisanych na lata, jak np. Dostępność+, to okazuje się, że ubytek dla budżetu będzie niewielki - przekonuje. Business Insider Polska podsumował wszystkie propozycje rządu. Obniżka CIT oraz zapowiadany już dawno obniżony ZUS dla małych firm to wg ekonomistów ING Banku Śląskiego koszt ok. 1 mld zł rocznie. Wszystkie najważniejsze propozycje będą kosztować budżet państwa ok. 5,5 mld zł.

- Wprowadzenie mniejszego ZUS-u dla małych firm to oczywiście bardzo dobre posunięcie, ale i ono nie jest zasadniczą zmianą dla przedsiębiorców. Koszty mniejszego CIT-u i ZUS-u są zbliżone. Zresztą mniejszy ZUS zapowiadał już minister Kowalczyk ponad rok temu - przypomina prof. Orłowski. Według niego weekendowe natarcie PiS-u będzie miało jeden bardzo negatywny wymiar.

- Premier Morawiecki dając na prawo i lewo oraz pokazując, że w budżecie są pieniądze, naraża się na sytuację, w której w tym roku trzeba będzie dosypać do ministerstw 5 mld zł, ale już w kolejnym 10, a w kolejnym może 20. Chodzi o to, że kiedy jest koniunktura, politycy zbyt łatwo wydają pieniądze, zamiast próbować ograniczać wydatki i szykować się na czasy, kiedy prosperity minie. A przecież w kolejce czekają jeszcze osoby z szeroko pojętej sfery budżetowej, które lada moment będą domagać się podwyżek - wyjaśnia. Obciążenie dla finansów państwa będzie więc wzrastać, a nie na odwrót - dodaje.

Lewiatan: Obniżyć podatki dla wszystkich

Swoje wątpliwości wyraża także Konfederacja Lewiatan. - Zmniejszenie obciążeń najmniejszych przedsiębiorców składkami na ubezpieczenia społeczne to krok w dobrym kierunku, ale pamiętajmy, że będzie to oznaczało obniżenie ich świadczeń emerytalnych. Ważne byłoby wprowadzenie systemowych rozwiązań mających na celu umożliwienie rozwoju takich firm, tak aby przedsiębiorcy ci mogli w dłuższej perspektywie podnieść swoje dochody i tym samym zwiększyć możliwości oszczędzania na emeryturę - mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Co więcej, zdaniem organizacji wysoki skok obciążeń podatkowych, który będzie towarzyszył przejściu firmy od małej do dużej (z proponowanych 9 do 19 proc. podatku CIT) może paradoksalnie stać się czynnikiem powstrzymującym firmy przed inwestowaniem i rozwojem.

Według Bochniarz, aby mogli z obniżonej stawki skorzystać najdrobniejsi przedsiębiorcy, należałoby objąć nią także podatników PIT, bo niższa stawka podatku raczej nie przyniesienie efektu w postaci stymulowania podatników do przekształcania działalności indywidualnej w spółkę.

- Nowe propozycje premiera Morawieckiego adresowane do małych firm raczej nie wpłyną na ożywienie inwestycji przedsiębiorstw prywatnych, a mogą zwiększyć niepewność prawno-fiskalną. Tymczasem z badania nastrojów przedsiębiorców zrealizowanego na zlecenie Lewiatana wynika, że 64 proc. przedsiębiorców obawia się właśnie zmian w prawie i działań administracji - dodaje Henryka Bochniarz.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców o podatku CIT i mniejszym ZUS-ie

Znacznie bardziej optymistycznie podchodzi do sprawy Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. - Trzeba pamiętać, że podstawowa stawka to 19 proc., a od 1 stycznia 2017 roku podatnik rozpoczynający działalność, albo taki, którego przychody ze sprzedaży nie przekroczyły w roku ubiegłym 1,2 mln euro, płaci podatek o obniżonej stawce 15 proc. Zgodnie z propozycją, stawka miałaby ulec dalszej redukcji – do poziomu 9 proc. Warto zaznaczyć, że nigdzie w Unii Europejskiej nie obowiązuje niższa stawka podatku CIT - zaznacza Związek.

Rzeczywiście, 9-proc. stawka obowiązuje jedynie na Węgrzech. Jest również zerowa stawka, ale płacą ją jedynie podatnicy na Wyspie Man należącej do Korony Brytyjskiej. W Belgii CIT wynosi 29 proc., we Francji 33,30 proc., a w Holandii, Hiszpanii i Austrii - po 25 proc. W Niemczech jest to 15 proc., a Wielkiej Brytanii - 19 proc. Niższą stawkę CIT od Polski ma obecnie Macedonia, Kosowo, Bułgaria oraz Bośnia i Hercegowina - po 10 procent. W Mołdawii jest to 12 procent, zaś Liechtensteinie, Irlandii i na Cyprze - po 12,5 procent.

Stawki CIT w Europie

Foto: PAP/zdjęciaStawki CIT w Europie

"Już przy poprzedniej obniżce zaznaczaliśmy, że generalnie mały biznes funkcjonuje w Polsce pod postacią zwykłych działalności gospodarczych osób fizycznych – są ich prawie 3 miliony, podczas gdy podatników CIT jest niespełna pół miliona" - napisał ZPP.

Jak dodał, przedsiębiorcy płacą z reguły podatek dochodowy od osób fizycznych, a nie podatek dochodowy od osób prawnych. "Jednocześnie, aktualny stan rzeczy uważamy za nieuporządkowany i niewłaściwy. Stoimy na stanowisku, że działalność gospodarcza osób fizycznych, ze względu na swoją specyfikę, powinna być co do zasady formą zarezerwowaną dla osób wykonujących działalność dla utrzymywania siebie i rodziny" - podkreśla ZPP.

Zdaniem ZPP nie jest sytuacją pożądaną taka, w której osoby prowadzące działalność dla zysku, mnożenia majątku, zatrudniające wiele osób i mające w zamiarze rozwijanie swojej firmy, prowadziły ją w formie jednoosobowej działalności gospodarczej.

Z uwagi na bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, a także możliwości płynące z wyboru takiej formy prowadzenia działalności, uważamy że tacy przedsiębiorcy powinni co do zasady zakładać spółki prawa handlowego.

Niektórzy z nich mogliby wybrać oczywiście spółki osobowe, które same w sobie podatnikami nie są (opodatkowane są dochody wspólników), natomiast z uwagi na zabezpieczenie majątku osobistego, bardzo korzystną formułą wydaje się być choćby spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, która już jest podatnikiem podatku CIT.

ZPP: Problemy pracodawców leżą gdzieś indziej

Związek podkreślił, że istotną przeszkodą - zniechęcającą wielu przedsiębiorców do zakładania spółek - "jest poziom skomplikowania regulacji i mnogość obowiązków formalnych, która się z tym wiąże". Jak wskazał, zarejestrowanie firmy w CEIDG odbywa się bezproblemowo i błyskawicznie, podczas gdy zarejestrowanie nowego podmiotu w KRS może przedłużać się nawet do sześciu miesięcy.

Z tego też powodu, apelujemy o stworzenie rzeczywiście osobnego i znacznie uproszczonego reżimu prawnego dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców – również tych działających jako spółki prawa handlowego.

Obniżenie stawki to zdecydowanie krok w dobrym kierunku, jednak niewystarczający – w codziennej działalności przedsiębiorcom przeszkadzają przede wszystkim przedłużające się procedury, nadmierny formalizm i zbyt wiele obowiązków. Obietnicy takiej zmiany zabrakło w wystąpieniu premiera, dlatego niniejszym o nią apelujemy.

Odnosząc się do propozycji premiera ws. ZUS, ZPP wskazał, że to, iż premier wciąż podtrzymuje "chęć odejścia od dogmatycznej dotychczas zasady ryczałtowych składek na ubezpieczenia społeczne, niezależnych od osiąganych przychodów, zdecydowanie zasługuje na docenienie".

"Z danych, którymi dysponujemy, wynika, że z omawianego rozwiązania skorzystać mogłoby przynajmniej ponad 800 tysięcy przedsiębiorców w Polsce – wydaje się, że jest to bardzo istotna grupa, zarówno w sensie +gospodarczego mrowiska+, jak i w znaczeniu potencjalnego elektoratu, o który warto zadbać" - czytamy.

Przypomnijmy, że resort Jadwigi Emilewicz (a wcześniej samego premiera) już dawno przygotował projekt obniżający ZUS dla najmniejszych firm. Projekt przewiduje niższe składki na ubezpieczenia społeczne dla przedsiębiorców osiągających miesięczny przychód poniżej 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia. W tym roku to niewiele ponad5 tys. złotych. Z nowych rozwiązań, według ministerstwa, mogłoby skorzystać ok. 325 tysięcy firm. Na niższe obciążenie może liczyć m.in. ponad 10 proc. osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą.

Proponowana regulacja ma także na celu zachęcenie do podjęcia legalnej działalności osoby, które dotychczas pozostają w szarej strefie.

ZPP: Zapowiedzi brzmią komicznie

"Teraz często słyszymy o tym, że firmy powinny rosnąć – mikro stawać się małymi, małe średnimi, a średnie dużymi. Pamiętajmy jednak, że w omawianym przypadku, nie ma mowy o działalnościach prowadzonych dla zysku i z zamiarem istotnego rozwoju. To rozwiązanie ma służyć ludziom, którzy wykonują jednoosobową działalność gospodarczą, i dla których jest ona substytutem zatrudnienia na etacie – wykonują drobne usługi, żeby utrzymać swoje gospodarstwa domowe" - czytamy.

W ocenie ZPP "twierdzenia o tym, że powinni oni dążyć do regularnego wzrostu i zatrudniania coraz większej liczby ludzi, brzmią komicznie – fryzjerzy, hydraulicy, czy ludzie udzielający korepetycji chcą po prostu, żeby państwo nie +zdzierało+ z nich tak dużej części osiąganych przychodów jak obecnie, nie planują raczej zakładania międzynarodowych korporacji fryzjerskich czy hydraulicznych".

"Dlatego też powinniśmy tym, którzy chcą się rozwijać, rosnąć i mnożyć kapitał, pozwolić to czynić i stworzyć dla nich jak najlepsze warunki, a tych, którzy wykonują działalność, bo muszą to robić, żeby się utrzymać, zapewnić, że po opłaceniu wszelkich danin publicznych zostanie im na tyle dużo pieniędzy, by ich działalność była jakkolwiek opłacalna" - zaznaczył Związek.

I podkreślił: "Z tego też powodu po raz kolejny wyrażamy gorące poparcie dla koncepcji małej działalności gospodarczej. Apelujemy jednak o powrót do źródła i pierwotnej koncepcji – jednej daniny w wysokości około 20 proc., zawierającej w sobie podatek dochodowy, składki na ubezpieczenia społeczne i składkę zdrowotną, o liniowej stawce. W ten sposób rzeczywiście skala obciążeń najmniejszych firm będzie wprost proporcjonalna do osiąganego przychodu".

Mniejszy CIT to "pic" i "banialuki"? Komentarze polityków

Fakt, że tak naprawdę obniżony CIT nie wpłynie na rzeszę przedsiębiorców, podkreślają także działacze opozycyjni. Prof. Rzońca, główny ekonomista PO, działający wcześniej w Forum Obywatelskiego Rozwoju nazwał obietnice PiS-u "picem".

Rzońca mówił, opierając się na danych o przedsiębiorstwach z 2015 roku, że z propozycji premiera skorzystałoby jedynie 135 tys. na 2,3 mln takich podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. - Czyli nie skorzystałoby na tej propozycji ponad 94 proc. firm - dodał.

Zarzucił PiS, że jest partią, która nie obniża podatków, a "systematycznie je podnosi". W tym kontekście wymienił m.in. podatek od kredytów, od polis ubezpieczeniowych, galerii handlowych i biurowców. - Tych różnego rodzaju metod dokręcania podatkowej śruby jest bardzo dużo, natomiast są one robione w sposób niezrozumiały - ocenił prof. Rzońca. Odnosząc się do propozycji obniżki składki ZUS (obowiązującej przy określonym poziomie dochodów), dowodził, że w rezultacie będzie ona wyższa dla wielu przedsiębiorców.

W weekend to propozycji Mateusza Morawieckiego odniósł się także przedsiębiorca, poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak. W programie "Kawa na ławę" mówił, że jest obniżka podatku CIT to dla firm zmiana rzędu 70 zł miesięcznie. I on również zaznaczył, że obniżka ta obejmie "tylko 8 procent przedsiębiorstw płacących CIT".

- Z całą sympatią dla chęci rozwoju Polski, muszę powiedzieć, że srogo się zawiodłem na wypowiedziach premiera Morawieckiego. Nie dało się tego słuchać. Trochę wiedzy i okazuje się, że to są banialuki - powiedział Jakubiak.

Odniósł się do także propozycji premiera dotyczącej ZUS-u. - Od dwóch lat w zespole wspierania przedsiębiorczości o to walczymy i od dwóch lat spotykamy się ze ścianą. Teraz Morawiecki wychodzi i eureka! Będzie niższy ZUS. Cieszę się, tylko trzeba powiedzieć, skąd ten pomysł pochodzi, a on pochodzi bezpośrednio z tego zespołu - mówił Jakubiak.

Autor: 
Damian Szymański/(fot. Adam Chełstowski / FORUM
Źródło: 

businessinsider

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama