14-latek utonął przez ratowników. Przyznali się do winy

Reklama

28-letnia ratowniczka i 43-letni ratownik przyznali, że gdy chłopak się topił, nie pilnowali pływalni. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w chwili wypadku nie było ich nawet w budynku.

Pracownicy basenu Yntka w Rybniku usłyszeli zarzuty. Doświadczeni ratownicy odpowiedzą za nieumyślne spowodowanie śmierci 14-latka, który kilka lat temu z rodzicami przyjechał do Polski z Kazachstanu.

Policja zabezpieczyła monitoring. Śledczy przesłuchali ratowników i postawili im zarzuty. – Oboje złożyli wyjaśnienia, z których wynika iż nie zachowali należytego nadzoru na pływalni – mówi Rafał Łazarczyk, zastępca prokuratora rejonowego w Rybniku.

Nastolatek, który był zawodnikiem klubu sportowego WOPR Rybnik, pływał podczas tzw. godzin trenerskich. Na pływalni wówczas oprócz dwojga ratowników i 14-latka nie było nikogo. Chłopak sam miał uprawnienia młodszego ratownika WOPR.

Władysław osiągał wielkie sukcesy, nie tylko w pływaniu, był wyróżniającym się uczniem gimnazjum, zdobywał laury w olimpiadach i konkursach. Nie wiem co tam się wydarzyło, ten chłopak był doświadczonym pływakiem, młodszym ratownikiem, był jednym z najlepszych w Polsce młodzików w tej dziedzinie. Być może chciał poprawić swój rekord, albo chciał popływać przed zawodami Grand Prix Polski, które odbędą się w marcu – mówi Sławomir Walento, prezes WOPR w Rybniku w rozmowie z Faktem.

Zmarły chłopak przygotowywał się do zawodów. Jako młodszy ratownik brał już udział w Mistrzostwach Polski w Ratownictwie. Teraz ćwiczył przed kolejną edycją. Według nieoficjalnych informacji "Nowin", chłopak mógł próbować pobić swój rekord w pływaniu pod wodą, a po utracie przytomności nie został wystarczająco szybko wyciągnięty z wody.

Autor: 
Kamil Karnowski
Źródło: 

o2.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama