Rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe pięciu ofiar pożaru w escape roomie

Reklama

czw., 01/10/2019 - 14:09 -- koscielniakk

W kościele pw. św. Kazimierza w Koszalinie rozpoczęła się msza pogrzebowa w intencji pięciu 15-latek, ofiar pożaru w escape roomie. W świątyni - gdzie wystawiono dwie trumny i trzy urny - są tylko najbliższe rodziny i przyjaciele zmarłych.

 

Mszę pogrzebową celebruje ks. Wojciech Pawlak, wikariusz parafii pw. św. Kazimierza, który religii uczył zmarłe uczennice gimnazjum.

"Trwa z nami w modlitwie pomimo kilometrów ojciec święty, wiedząc o tym, co przeżywamy. Wspierając nas modlitwą, prosząc dobrego Boga o niebo dla dziewczynek, a najbliższych przytulając do serca. Taka informacja, wiadomość od ojca świętego do nas dotarła" - powiedział ks. Pawlak.

"My jesteśmy tutaj, a w eucharystii łączy się niebo z ziemią. (...) My jesteśmy wokół ołtarza, a dziewczynki są w Chrystusie razem z nami" - mówił.

"Dziś jesteśmy tutaj, w tym kościele, razem z dziewczynkami i chcę, by o nich pomyśleć w sposób najwspanialszy. To, co od razu przychodzi na myśl, to przyjaźń" - powiedział ks. Pawlak.

Podkreślił, że choć były różne, to "w tej przyjaźni były razem i razem pozostaną. Kiedy razem przyszło im kończyć życie i kiedy razem są tutaj, i kiedy razem będą spoczywać na cmentarzu. Na zawsze".

"Czasem nawet, widząc je, znając je, można było im trochę tej przyjaźni pozazdrościć" - mówił.

We mszy w kościele, zgodnie z wolą rodzin, uczestniczą tylko najbliżsi zmarłych. Przed kościołem został umieszczony telebim, na którym transmitowane jest nabożeństwo.

Po mszy odbędzie się przejazd na cmentarz komunalny. Miasto zapewniło bezpłatny przejazd autobusami tym, którzy chcą uczestniczyć w pogrzebie.

Kondukt pogrzebowy będzie formowany przy ul. Kamieniarskiej. Ma ruszyć na cmentarz o godz. 14.00 i pójść w kierunku wejścia E na nekropolię. Zmarłe zostaną pochowane obok siebie.

 

Zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru

W organizacji uroczystości pogrzebowej rodziny wspiera miasto Koszalin.

Do tragicznego pożaru w escape roomie w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło 4 stycznia po godz. 17. Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy 3d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Zatruły się tlenkiem węgla.

Według wstępnych ustaleń prokuratury przyczyną pożaru w pomieszczeniu obok tego, w którym przebywały dziewczęta, był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku). Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna nie otworzył im drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniego z zadań zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych.

 

Zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze, usłyszał 28-letni Miłosz S. z Poznania. To wnuk kobiety, która zarejestrowała działalność gospodarczą, lecz to on, według ustaleń prokuratury, ją faktycznie prowadził. Podejrzany został aresztowany tymczasowo na trzy miesiące.

Autor: 
PAP
Źródło: 

Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama