UJAWNIAMY! Makabryczne odkrycie po ekshumacji ofiary 10/04.

Reklama

pt., 04/14/2017 - 16:03 -- zzz

Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej przynoszą coraz bardziej szokujące doniesienia. Każda dowodzi, że absolutnie słuszną była decyzja prokuratury o otwarciu wszystkich grobów. Jednocześnie coraz boleśniej widzimy skutki zakazu otwierania trumien, jaki wydał polski rząd. Z tego właśnie powodu Rosjanie mogli pozwolić sobie na wszystko. I pozwolili.

W czasie jednej z ekshumacji przeprowadzonych w 2017 r. dokonano najbardziej bulwersującego ze wszystkich dotychczasowych odkryć. W jednej trumnie znajdowały się dwie głowy, trzy nogi i cztery miednice. Z szacunku do rodzin celowo nie podajemy, po której ekshumacji dokonano tego odkrycia.

Prokuratura nie chce odnosić się do naszych informacji. Ustaliliśmy jednak, że nie wiadomo jeszcze, szczątki których ofiar znajdowały się w jednym grobie. Wyjaśnią to dopiero trwające obecnie badania genetyczne.

To kolejny skandal, jaki wychodzi na światło dzienne w wyniku zarządzonych przez śledczych ekshumacji.

Wcześniej dowiedzieliśmy się o zamianie kolejnych dwóch ciał i licznych przypadkach odnalezienia szczątków ofiar w niewłaściwych grobach.

I znów, jak w kilku poprzednich przypadkach, nie może być mowy o pomyłce. Nie da się tego wytłumaczyć ani bałaganem, ani pośpiechem. Rosjanie musieli celowo w taki sposób złożyć szczątki ofiar do trumien.

Dlaczego mogli sobie na to pozwolić? Jak wynika z naszych informacji, przedstawiciele strony rosyjskiej byli obecni w czasie moskiewskiego spotkania Ewy Kopacz i Tomasza Arabskiego z rodzinami. Ministrowie naciskali wówczas na bliskich ofiar, by „przyłożyli się” do identyfikacji, bo trumny nie będą otwierane w Polsce. Trudno inaczej wyjaśnić przerażająco pogardliwe potraktowanie ciał polskiej elity przez Rosjan niż tym właśnie zakazem ze strony polskiego rządu.

Dodajmy, że jeszcze w listopadzie 2010 r. w czasie spotkania premiera Donalda Tuska z rodzinami w KPRM Ewa Kopacz uzasadniała zakaz otwierania trumien ustawą o pochówkach z lat 50. Myliła się. Jak wskazywały wówczas rodziny, przepisy kodeksu postępowania karnego mają pierwszeństwo nad przepisami sanitarnymi. Kopacz pozostała głucha na te argumenty i brnęła w okłamywanie bliskich ofiar tragedii z 10 kwietnia.

Więcej o tym spotkaniu piszemy z Marcinem Wikło w aktualnym numerze tygodnika „wSieci”.

Autor: 
Marek Pyza
Źródło: 

Wpolityce.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama