Prezydent Gdańska wraz z żoną zaniżyli podatek dochodowy o 130 tysięcy złotych?

Reklama

Prezydent Gdańska wraz z żoną mieli zaniżyć podatek dochodowy o 130 tysięcy złotych - twierdzi prokuratura. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, śledczy uzupełnili zarzuty wobec Magdaleny i Pawła Adamowiczów. Chodzi o postępowanie, w którym są już podejrzani o to, że zataili w zeznaniach podatkowych kilkaset tysięcy złotych. "Wydaje się, że w obecnej sytuacji politycznej decydentom tzw. 'dobrej zmiany' zależy na mnożeniu wątków i przeciąganiu całej sprawy. Mówiąc językiem potocznym na 'grillowaniu mnie'" - skomentował tę sprawę Paweł Adamowicz w oświadczeniu.

O jakie konkretnie kwoty chodzi? W roku 2011 roku - według śledczych - miało to być 326 tysięcy złotych, a rok później, w 2012 roku prawie 125 tysięcy. Pieniądze miały się znajdować na rachunkach bankowych należących do małżeństwa Adamowiczów.

Kwoty ustalili agenci CBA na podstawie materiałów zgromadzonych - tu cytat - "w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych". Według prokuratury, podejrzani mieli też zataić dochód z wynajmu mieszkań. W tym przypadku suma zaległych podatków miała wynieść ponad 40 tysięcy.

CBA wszczęło śledztwo w tej sprawie cztery lata temu. Po dwóch latach zostało ono częściowo umorzone, żeby po pół roku podjąć je na nowo.

Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej prowadzi postępowanie , w którym małżonkowie Magdalena i Paweł A. usłyszeli zarzut z art. 56 par 1 i 2 k.k.s. w związku z nieujawnieniem dochodów. Zarzut ten został im przedstawiony w sierpniu 2016r przez funkcjonariuszy skarbowych Pierwszego Urzędu Skarbowego w Gdańsku W grudniu 2017r zarzut ten został uzupełniony o kwotę zaniżonego podatku dochodowego od osób fizycznych w związku z niewłaściwym rozliczaniem dochodu. Przestępstwo polegało na ukryciu środków pieniężnych, poprzez zatajenie ich na rachunków bankowych w kwocie około 326 000 zł w 2011 r i 124.000 zł w 2012r oraz zatajenia informacji o dochodach uzyskiwanych z wynajmu mieszkań w kwocie 25 000 zł w 2011r i w kwocie 20 000 zł w 2012r, przez co uszczuplił podatek na rzecz Skarbu Państwa w kwocie 130 000 zł - poinformowała prokuratura naszego dziennikarza Krzysztofa Zasadę.

Oświadczenie Pawła Adamowicza

Paweł Adamowicz do sprawy odniósł się w swoim oświadczeniu. Oto treść pisma:

"W związku z pojawieniem się informacji o postawieniu nowych zarzutów wyjaśniam, iż podobne zarzuty zostały postawione już znacznie wcześniej na podstawie decyzji organu podatkowego. Co istotne, ta decyzja organu podatkowego została uchylona przez sąd. Po decyzji prokuratura postawiła kolejne zarzuty, pomimo że postępowanie podatkowe nie zostało zakończone. Tym samym prokuratura wykazuje się nadgorliwości. Choć może nie powinno to zaskakiwać, gdyż wiadomo kto ją nadzoruje.

Nieprawdziwe jest stwierdzenie, że zatajono "dochód z wynajmu mieszkań". Najem mieszkań był i jest zgłaszany do właściwego organu podatkowego i z tego tytułu były i są odprowadzane zryczałtowane podatki, co nigdy nie zostało zakwestionowane przez organy podatkowe. W obecnej sytuacji politycznej prokuratura uznała, że jest to prowadzenie działalności gospodarczej. Ten wątek z pewnością również trafi do sądu ponieważ to sąd, a nie prokuratura decyduje o tym co jest zgodne z prawem, a co nie .

Prokuratura w wypowiedzi dla mediów stwierdziła, że "przestępstwo polegało na ukryciu środków pieniężnych, poprzez zatajenie ich na rachunkach bankowych". Czy można coś zataić na rachunku bankowym?

Wydaje się, że w obecnej sytuacji politycznej decydentom tzw. "dobrej zmiany" zależy na mnożeniu wątków i przeciąganiu całej sprawy. Mówiąc językiem potocznym na "grillowaniu mnie". Świadczyć o tym mogą różne działania, takie jak wzywanie do sądu coraz to nowych świadków, wzywanie na przesłuchanie mojego 90-letniego ojca, który kilka miesięcy wcześniej uległ poważnemu wypadkowi i nie może chodzić, czy nachodzenie mojego domu w godzinach nocnych, a nawet próby zastraszania jednego z moich pełnomocników.

Przypomnę, ponadto że od dwóch lat Urząd Miasta jest nieustannie kontrolowany przez różne organy państwa, a urzędnicy nieustannie przesłuchiwani. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy po jednostronicowy aneks do umowy przychodzi pięciu agentów CBA, gdy taki dokument można choćby wysłać pocztą.

Ta nagonka ma podważyć zaufanie mieszkańców do urzędu i do mnie. Tymczasem od kilkunastu lat Gdańsk intensywnie się rozwija dorównując europejskim miastom. Te pozytywne zmiany są zauważane i doceniane choćby w postaci czołowych miejsc w rankingach, plebiscytach, uznaniu turystów i przede wszystkim mieszkańców. I na pracy na rzecz gdańszczanek i gdańszczan skupiałem się i nadal będę się skupiał. A o tym czy Prezydent wypełnia swoje obowiązki decydują w wyborach mieszkańcy".

Autor: 
Krzysztof Zasada Kuba Kaługa/ foto (© Tomasz Bołt/Archiwum)
Źródło: 

RMF

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama